Data: 12.11.2011r
Trasa: Damnica- Karżniczka- Zagórzyca- Paprzyce- Wielogłowy- Redzikowo- Słupsk 25 km
Prowadzący: PTP 10613 Marceli Piec
Ilość uczestników z Orłów: 7

Do Damnicy dojechaliśmy ok godz. 8ej rano pociągiem SKM, w składzie- Marceli, 
Halinka, Maryla, Mecenas, Gosia "Kijkowska"(tym razem bez kijków), wierny 
sympatyk klubu- Piotr z Koszalina, a także gwiazda klubu i najwybitniejszy 
turysta- Seweryn. W nocy i nad ranem było mroźno, więc aby nie zmarznąć 
Marcel z Sewerynem od razu rozgrzali się polskim góralskim specyfikiem, za to 
Mecenas wspominał góry Szkocji.. Wschodzące słońce pięknie oświetliło 
kościółek i pałac w Damnicy, więc odbyła się krótka sesja zdjęciowa, w której 
przodowały Maryla i Gosia. Następnie Marcel poprowadził nas na południe, polną 
drogą wiodącą do Karżniczki. Tam zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę przy 
malowniczych ruinach zabytkowego pałacu Puttkamerów, które również wszyscy 
uwiecznili na zdjęciach. Stopniowo z uwagi na słoneczną pogodę, zaczęło być 
coraz cieplej, więc w następnej miejscowości, Zagórzycy można już było odpocząć 
na trawie obok zabytkowego kościoła w oczekiwaniu na Seweryna, który swoje 
zapasy na drogę już wyczerpał i musiał je uzupełnić w miejscowym sklepie. 
Z Zagórzycy skręciliśmy na zachód, mijając małą wieś Paprzyce, po kilku 
kilometrach dotarliśmy do miejscowości Wielogłowy. Odbiliśmy tam kilkaset 
metrów w bok, aby zwiedzić położony wśród pól otoczony murem mały cmentarzyk 
oraz zobaczyć miejsce katastrofy lotniczej z roku 1981. Wracając, obejrzeliśmy 
jeszcze kolejny na trasie zabytkowy pałac z ciekawą wieżą. Dalej, do Redzikowa 
szliśmy już często "na azymut" przedzierając się przez las i nawet tak 
wytrawny turysta jak Marcel nie mógł znaleźć drogi. Na szczęście obok mieliśmy 
błyskotliwego Seweryna, który nie tylko, że w mig odnajdował właściwy kierunek 
to jeszcze zagrzewał nas do marszu okrzykiem "Gerade aus!". Wkrótce 
znaleźliśmy się na terenie nieczynnego lotniska w Redzikowie, przez które 
szybko przeszliśmy, za to trudno było wyjść, gdyż brama była zamknięta a teren 
ogrodzony. Na szczęście Piotrek znalazł przejście korytem strumienia 
(dobrze, że wyschniętego), przez które wszyscy wydostaliśmy się na chodnik. 
Z Redzikowa niestety przyszło nam iść skrajem ruchliwej drogi krajowej, 
na szczęście do Słupska nie było już daleko. Przed zakończeniem wędrówki 
sekretarz klubu Marcel wręczył Sewerynowi prezent- zestaw filmów krajoznawczo 
przyrodniczych- w uznaniu jego zasług dla klubu..

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY