Data: 09.06.2012r 
Trasa: Krępkowice- Jezioro Brody- zielonym szlakiem- torfowiska- Karwica 6km
Prowadząca trasę: Ewa Boniecka
Ilość uczestników z Orłów: 4

Wreszcie doczekaliśmy się długo oczekiwanego rajdu po torfowiskach w okolicach 
Karwicy i niech nikogo nie myli przedstawiony w relacji krótki kilometraż 
trasy, bowiem rajd był prawdziwie ekstremalny. Szkoda tylko, że w tym roku 
odbył się w tym samym czasie, co sławny pomorski rajd kluka, ale było to 
związane z wyjazdem prowadzącej- Ewy, do Niemiec. Frekwencja, zatem nie była 
zbyt wysoka. Z klubu Orły udział wzięli- Teresa, Halinka i Mecenas, Kahel Klub 
z Lęborka reprezentowali- Heniek „Cowboy” z synem, Romka z córką i Tadek 
„Pratchawiec” no i oczywiście Ewa zwana „Bagienną Nimfą”. Specjalnie na ten 
rajd przyjechała Ania z klubu turystycznego „Ostańce” z Zawiercia, tak jak Ewa 
miłośniczka storczyków. Orły z Anią dojechali do Lęborka już „tradycyjnie” 
SKMką odjeżdżającą o 07: 36, zbiórka uczestników nastąpiła koło dworca PKS w 
Lęborku, skąd o 09: 00 zostali zabrani samochodem Tadka do Krępkowic. Tam, 
przedzierając się przez krzaki i chaszcze zwiedziliśmy stary cmentarz 
ewangelicki gdzie Cowboy pokazał nam ciekawe płyty nagrobne. Szkoda tylko, że 
tak jak większość powojennych cmentarzy był on znacznie zdewastowany. Stamtąd 
podążyliśmy do znanego nam już z poprzednich rajdów śródleśnego urokliwego 
jeziora Brody. Nad wygasłym ogniskiem zastaliśmy ślady ludzkiego bytowania, 
niektórym z nas skojarzyło się to z klubem „Bąbelki”, ale uświadomiliśmy sobie, 
że tegoroczne trasy rajdu Kluka tam jednak nie przebiegały. Od razu Ewa wspólnie 
z Anią z zapałem zaczęły poszukiwania ciekawych gatunków roślin, zatrzymując się 
dłużej nad stanowiskiem rzadkiego gnidosza. Odtąd już bardzo często następowały 
przystanki w celu obejrzenia rozmaitych roślin leśnych i bagiennych, o których 
ciekawie i z pasją opowiadała Ewa. Trudno było zapamiętać taką mnogość gatunków, 
ale niektóre wbiły się w pamięć, jak np. żurawina błotna, kojarząca się z jej 
wielbicielem, liderem klubu- Sewerynem. Wkrótce nastąpiła najciekawsza część 
wędrówki- wejście na torfowiska. Pierwsze z nich było w miarę suche, porośnięte 
bagnem zwyczajnym, którego intensywny zapach- jak stwierdził Mecenas- upajał 
niczym kawa „penitencjarna” Marka Janusewicza. Nadmienić tu trzeba, że Teresa 
miała ze sobą termos tego niezrównanego napoju, zaś Cowboy- równie dobrą herbatę 
oryginalnej receptury gminy Cewice. Prawdziwa przygoda zaczęła się na kolejnym 
torfowisku, gdzie już przydały się kalosze i kije. Ciekawym był widok Teresy 
skaczącej niczym gazela po kępach, jak również Ani, która w pasji sfotografowania 
rosiczki okrągłolistnej położyła się na wiszarze niczym Daniel na „Bąbelkowym” 
sylwestrze w Rzucewie. Krajobrazy były przepiękne, zwłaszcza leśny staw z 
grzybieniami i grążelami. Ponieważ jednak czas naglił, wydostaliśmy się z 
torfowisk i ruszyliśmy w stronę Karwicy. Tam zatrzymaliśmy się przy stanicy na 
krótki odpoczynek, po czym Ewa poprowadziła nas na pobliską bagienną łąkę, gdzie 
rosło sporo storczyków i niejeden z nas zamoczył nogi.. Nadciągnęły ciemne, 
burzowe chmury, na szczęście w pobliżu czekał już samochód Tadka, który odwiózł 
klubowiczów Kahela do Lęborka, zaś Orłów wraz z Anią i Ewą do Charbrowa. Tam 
trwał festyn ludowy organizowany przez Janka Kiśluka, na którym spotkaliśmy 
uczestników rajdu Kluka- m.in. Artura zwanego „Kwiatem Fromborka”, „Ciotkę”, 
Madziarę i wielu innych. Tam spożyliśmy fundowaną przez Janka zupę, po czym 
samochodem Marka pojechaliśmy do Główczyc, gdzie w oczekiwaniu do Słupska 
spędziliśmy czas na hacjendzie „U Benka” wspominając uroki Wileńszczyzny…  


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY