Data: 25.08.2012r
Trasa: Jarosławiec- Wicie- Darłówko- Darłowo 20 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec	
Ilość uczestników: 8

Ze Słupska wyjechaliśmy autobusem o 9.30 w składzie- Marcel, Mecenas, Lider 
(Seweryn), Andrzej „Pieczony Baran" z Ulą, Halinka i Maryla. Wielką 
niespodziankę stanowił udział w wędrówce Andrzeja Stróżeckiego, prezesa KTP 
Ostańce z Zawiercia, wieloletniego i znanego w całej Polsce działacza PTTK, 
który od kilku dni przemierzał nadmorskie szlaki i w ten dzień postanowił 
zaszczycić nas swoją obecnością. W Jarosławcu zanim wyruszyliśmy na trasę, 
część uczestników zwiedziła latarnię morską. Pierwszy etap postanowiliśmy 
przemierzyć brzegiem morza, było szaro i mglisto, ale za to cicho i 
bezwietrznie. Stada przelatujących biegusów zwiastowały nadchodzącą jesień, 
a w oddali majaczyły sylwetki płynących kutrów. Przez całą drogę Andrzej 
opowiadał nam, a głównie Mecenasowi o rajdzie górskim po Beskidzie Sądeckim, 
w którym brali udział klubowicze Orłów, a przodowali w nim właśnie Andrzej i 
Marek. Dziś nie było Marka, więc musiał zastąpić go Mecenas, w końcu jednak 
Ula ucięła te dyskusje, bowiem wędrówka ma polegać na chodzeniu a nie na 
gadaniu. Tym razem lider klubu Seweryn nie wygłosił żadnej uczonej pogadanki, 
był milczący, żałował, bowiem, że nie wybrał się na wędrówkę jego serdeczny 
przyjaciel, sławny przewodnik alpejski Marcin (firma Trans-Alp z Rzymu), 
który wczoraj pojawił się w Słupsku, ale niestety nie mógł z nami iść. 
Dłuższy postój nastąpił w miejscowości Wicie, gdzie spożyliśmy posiłek pod 
sklepem, szkoda, że musieliśmy się rozstać z prezesem, Stróżeckim, który 
śpieszył się na metę, gdyż następnego dnia musiał wcześnie rano wstać na 
pociąg. Reszta postanowiła od tego momentu wędrować przez las czerwonym 
szlakiem. Na plażę zeszliśmy tylko na chwilę w pobliżu ruin dawnej strażnicy, 
aby zażyć morskiej kąpieli, tym bardziej, że rozpogodziło się i już do końca 
dnia cieszyliśmy się słońcem. Marcel i Andrzej nie wzięli zapasowych spodenek, 
więc dalej wędrowali już w "strojach plażowych".. Za zasypanym kanałem z 
powrotem weszliśmy na szlak wiodący groblą, z którego mieliśmy widok 
jednocześnie na morze i na jezioro Kopań, po kilku kilometrach dotarliśmy do 
Darłówka. Tam też zwiedziliśmy latarnię morską, choć należy ona do najniższych 
na polskim wybrzeżu, to widoki były ciekawsze niż te z Jarosławca. Ponieważ 
śpieszyliśmy się na ostatni autobus do Słupska, szybkim marszem podążyliśmy do 
Darłowa, gdzie po obejrzeniu starówki udaliśmy się na dworzec PKS, skąd 
wróciliśmy do Słupska autobusem o 18.25…


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY