Data: 15.09.2012r
Trasa: Szczecinek dworzec PKP- jezioro Trzesiecko- żółtym szlakiem- Trzesieka- 
       Panzerwerk 991- Szczecinek centrum- Wieża Bismarcka- PKP Szczecinek 12 km
Prowadzący tasę: PTP 10665 Paweł Skowroński
Ilość uczestników: 4

Poprzednia wędrówka w trakcie, której zwiedzaliśmy bunkry Wału Pomorskiego koło Białego 
Boru bardzo się wszystkim podobała, więc na wniosek Lidera Klubu- Seweryna 
postanowiliśmy kontynuować tego rodzaju wyprawy i w tą sobotę udaliśmy się tym razem do 
Szczecinka. Rano na dworcu w Słupsku pojawili się się- Marcel, Mecenas i Seweryn, zaś z 
Koszalina dojechała nasza wierna i miła sympatyczka Luiza, która też przywiozła 
Mecenasowi lekarstwo na zwyrodnienie stawów (prawdziwe lekarstwo a nie te, które zalecał 
Daniel).Tym razem, w odróżnieniu od ubiegłej soboty było chłodno i deszczowo, tak też z 
reguły było przez cały dzień, choć chwilami się przejaśniało i pojawiało się słońce. Po 
około 2 godzinach jazdy wysiedliśmy na dworcu w Szczecinku i po zrobieniu zakupów w 
sklepie od razu wyruszyliśmy na żółty szlak wiodący brzegiem jeziora Trzesiecko. Szlak 
biegł przez las szeroką, udeptaną drogą, więc wędrowało się szybko i sprawnie, a pierwszy 
odpoczynek mieliśmy dopiero na skraju lasu przed Trzesieką. Rychło jednak podążyliśmy 
dalej, bowiem, po krótkim przejaśnieniu zaczęły nadciągać ciemne, deszczowe chmury. 
Wkrótce dotarliśmy do celu- czyli do potężnego bunkra Panzerwerk 991, który akurat był 
udostępniony do zwiedzania. Obejrzeliśmy tam wszystkie pomieszczenia, z kuchnią, łazienką 
i gabinetem dowódcy włącznie, w których znajdowało się jeszcze częściowe wyposażenie. 
Niespodziankę stanowił śpiący na ścianie- i to w górnej, oświetlonej kondygnacji, a nie w 
piwnicach- nietoperz, wg. Mecenasa był to najprawdopodobniej nocek rudy. Po zwiedzeniu 
bunkra wyruszyliśmy do centrum Szczecinka, po obejrzeniu zabytków- dawnej wieży kościelnej, 
ratusza, dawnego zamku- zasiedliśmy nad jeziorem Trzesiecko, obserwując liczne ptactwo 
wodne. Poza znanymi wszystkim kaczkami krzyżówkami i łyskami, pojawiła się również dzika 
gęś gęgawa. Marcel jednak najbardziej zaprzyjaźnił się z kontuzjowanym, krzywoszyim 
łabędziem, sowicie go karmiąc, mimo ataków łakomego stada mew. Zapasów miał jednak tyle, 
że sam też się sowicie pokrzepił i jeszcze częstował Mecenasa i Lidera. Po pewnym czasie 
czujna Luiza zwróciła uwagę na czas i aby zdążyć na pociąg, musieliśmy, czym prędzej 
podążyć na dworzec. Po drodze przechodziliśmy obok stadionu, na którym akurat odbywał się 
mecz piłki nożnej, zdążyliśmy też obejrzeć stojącą nad jeziorem kamienną Wieżę Bismarcka 
(obecnie zwaną Wieżą Przemysława). Ze Szczecinka wyjechaliśmy pociągiem pośpiesznym, o 
godz.14.46, bystry Seweryn znalazł nam miejsce w przedziale, a dzięki obecności uroczej 
Luizy podróż upłynęła nam miło i spokojnie. Luiza zapowiedziała, bowiem, że w przypadku 
głośnych rozmów czy opowiadania nieprzyzwoitych kawałów skieruje takich ancymonów do 
swojego szpitala na badania "per rectum".. Wszyscy, zatem siedzieli jak trusie i grzecznie 
dojechali do Słupska.

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY