Data: 29.09.2012r
Trasa piesza: Pękanino- Dąbrowa- Karnieszewice- Sianów- jezioro Topiele 15km
Prowadzący tasę pieszą: Paweł Skowroński
Prowadzący trasę rowerową: Robert Pyśk
Ilość uczestników z Orłów: 4

Klubowy kolega z Koszalina- Robert, zaplanował na ten dzień rajd rowerowy po 
okolicach Sianowa, brakowało jednak trasy dla piechurów, której opracowania 
podjął się Lider Klubu- Seweryn, a prowadzenia- Mecenas. Piechurzy w osobach 
Lidera, Marcela i Mecenasa musieli wstać wcześnie rano by zdążyć na busa 
odjeżdżającego ze Słupska sprzed dworca PKP o godzinie 6.25. Niestety na 
starcie zabrakło zapisanego na rajd Andrzeja "Pieczonego Barana", zdobywcy 
odznak krajoznawczych "Miłośnika Radomia" i "Miłośnika Olsztyna", bowiem na 
wyjazd nie pozwoliła mu domowa żandarmeria. Tak, więc tylko trzy Orły 
wylądowały w Pękaninie, był jeszcze świt i chłodno, na szczęście dzień 
zapowiadał się na pogodny i tak rzeczywiście było. Po zrobieniu zakupów w 
sklepie wyruszyliśmy polną drogą na zachód, w blasku wstającego słońca pięknie 
prezentowały się przydrożne drzewa i krzewy, Lider żałował tylko, że w 
mijanych po drodze brzozowych zagajnikach nie było kozaków- za to niewątpliwie 
malownicze, ale niejadalne muchomory. Wkrótce dotarliśmy do wsi Dąbrowa zwaną 
"Wioską Zdrowego Życia", więc aby nazwa ta była prawdziwą, na hasło Lidera 
zdrowo się pokrzepiliśmy, po czym, po obejrzeniu zabytkowego, gotyckiego 
kościoła, podążyliśmy dalej, zwiedzając przy okazji dawny cmentarz 
poewangelicki. Odtąd szliśmy już szlakiem rowerowym "Gotyckich kościołów" 
biegnącym równolegle- choć w pewnej odległości-od szosy krajowej. Zachwycony 
pięknem krajobrazu i ładną pogodą, Lider wygłosił naukową pogadankę o wyższości 
turystyki pieszej nad obcowaniem z kobietami, przytaczając szereg 
niekonwencjonalnych argumentów w tym względzie.. Gawędząc miło wnet znaleźliśmy 
się w Karnieszewicach, gdzie odpoczęliśmy pod ciekawym kościółkiem szachulcowym, 
spotkaliśmy się też z turystami trasy rowerowej prowadzonymi przez Roberta. 
Następnym przystankiem na trasie było już miasto Sianów, które owszem znaliśmy, 
ale do tej pory tylko z okien samochodu po drodze do Koszalina, zatem nadarzyła 
się okazja do należytego zwiedzenia-obejrzeliśmy m. in. kościół gotycko-
szachulcowy, ratusz i teren po dawnej fabryce zapałek oraz cmentarz. Z Sianowa 
wyszliśmy drogą na południe, z której skręciliśmy w lewo i po przejściu kilkuset 
metrów obok Góry Dzika, zeszliśmy nad jezioro Topiele. Kierując się wskazówkami 
Roberta skierowaliśmy się ścieżką dydaktyczną do wiaty koło pomostu widokowego, 
gdzie się posililiśmy i śpiewaliśmy szanty, na cześć Lidera zmieniliśmy 
"Hiszpańskie dziewczyny" na włoskie.. Po jakimś czasie nadjechali rowerzyści i 
wspólnie z nimi podążyliśmy do innej wiaty, mieszczącej się na łące nad jeziorem. 
Tam odbyło się zakończenie rajdu, było ognisko, kiełbaski, (które bardzo 
smakowały Marcelowi), herbata, zaś Robert rozdał uczestnikom materiały 
krajoznawcze. To, co miłe, szybko się kończy, więc rowerzyści odjechali, zaś 
Robert zawiózł nas do Koszalina. Czekając na dworcu na pociąg do Słupska, 
bohaterski Seweryn stanął w obronie bitego przez chuligana mężczyzny, określając 
zwięźle, jasno i precyzyjnie, co uczyni, jeśli opryszek natychmiast się nie 
oddali. Perswazja Lidera okazała się skuteczna, bowiem chuligan wnet uciekł z 
chyżością jelenia. Z kolei ocalony jegomość zaczął nader czule (widać było, iż 
był sowicie pokrzepiony) okazywać wdzięczność Liderowi, co nie wzbudziło jego 
entuzjazmu, więc czym prędzej podążyliśmy do pociągu, którym powróciliśmy do 
Słupska przed godziną 17.

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY