Data: 19.01.2013r
Trasa: Wierzchomino- rezerwat Warnie Bagno- Warnino- Świemino 10 km
Prowadzący trasę: Radosław Siegieda, Józef Tokarz
Ilość uczestników z Orłów: 4

Tydzień temu z różnych względów klub nie organizował żadnej wędrówki, dlatego też 
z radością powitaliśmy ofertę koszalińskiego oddziału PTTK i zaproszenie na zimowy 
rajd w nieznane. Co prawda utajnienie trasy nieco zdenerwowało Mecenasa, który 
zawsze wcześniej analizował trasy wędrówek z mapą i przewodnikiem, tym niemniej 
wybrał się on na ten rajd wspólnie z klubową "kadrą" czyli Marcelem, Markiem i 
Andrzejem "Baranem". Nie dojechała niestety nowa sekretarz klubu Beata, ale za to 
zaoferowała się zorganizować rajd w dniu 9.02 z zakończeniem na jej hacjendzie, 
połączony z obchodami urodzin jej i brata Marka z KTP "Bieluchy" z Chełma, na 
który to rajd już teraz serdecznie zapraszamy. Tak więc tylko w czwórkę wsiedliśmy 
o godzinie 8.06 do pociągu, z uwagi na chłód Marek od razu poczęstował wszystkich 
nie- tym razem nie kawą penitencjarną- ale tak samo rozgrzewającą herbatą góralską 
z rumem, zaś Andrzej wygłosił gawędę o starym żeglarzu. Po przyjeżdzie do Koszalina 
od razu przesiedliśmy się do autobusu, którym wspólnie z innymi uczestnikami rajdu 
pojechaliśmy na miejsce startu do znanej już nam z poprzednich rajdów miejscowości 
Wierzchomino. Było pochmurno, a początkowy odcinek drogi przez pola pokryty lodem. 
Niestety właśnie na tym fragmencie drogi Marcel skręcił kostkę w nodze i mimo 
ofiarności oraz prędko zaordynowanych przez Marka środków przeciwbólowych, nie mógł 
iść tak szybko jak inni więc odtąd aż do końca zamykaliśmy "peleton" wędrowców. 
Wkrótce weszliśmy do lasu, którym wędrowaliśmy już cały czas do Warnina. Po drodze 
minęliśmy teren rezerwatu przyrody "Warnie Bagno" i przetartym leśnym szlakiem 
podążaliśmy na południe. Po przejściu ok 7 km dotarliśmy do wsi Warnino, okazało 
się tam, że kontuzja Marcela okazała się poważniejsza niż myśleliśmy i należy 
podziwiać, że mimo niej mógł przejść Tak znaczny odcinek trasy. W każdym razie-
mimo protestów Marcela gotowego dojść do mety, Marek z Andrzejem złapali okazję i 
wspólnie z Marcelem pojechali do Biesiekierza a stamtąd do Koszalina skąd pierwszym 
pociągiem wrócili do Słupska. Jedyny reprezentant klubu- Mecenas zaś pospiesznie 
podążył na metę rajdu w Świeminie.Ten ostatni etap rajdu nie był zbyt ciekawy gdyż 
wiódł szosą, za to na mecie- w szkole czekała gorąca zupa pomidorowa, której 
Mecenas pochłonął kilka porcji. Pojawiły się też "rajdowe" psy-Rufus Liptak i Goliat, 
które serdecznie Mecka przywitały, pamiętając jak były karmione przez niego pieczonym 
prosiakiem.. Po konkursach krajoznawczych nastąpiło zakończenie rajdu (w międzyczasie 
niektórzy udali się obejrzeć zabytkowy dworek)  i uczestnicy powrócili autobusem do 
Koszalina, skąd Mecenas miał o 15.36 pociąg do Słupska..

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY