Data: 07-08.09.2013r
Trasa: Ustka- brzegiem morza- Poddąbie 11 km
       Poddąbie- czerwonym szlakiem- brzegiem morza- Ustka 11 km
Prowadzący : Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7

Po analizie dotychczasowych klubowych rajdów i wędrówek stwierdziliśmy, że 
w zasadzie do tej pory klub nie organizował rajdów nocnych, dlatego też 
postanowiliśmy taki rajd zorganizować i nadać mu charakter cykliczny, czyli 
powtarzający się co roku tak jak słynny sierpniowy biwak u Beaty. Na ten 
pierwszy klubowy rajd nocny było nader wielu chętnych, ale z różnych względów 
pojawiło się tylko siedem osób-Marcel, Mecenas, Andrzej, Jurek z Redy, Bożena, 
Iwona oraz Wiesław. Wyruszyliśmy zgodnie z planem, o godzinie 19.00 spod 
latarni morskiej w Ustce i powędrowaliśmy plażą na wschód. Na początku tempo 
marszu było szybkie w czym celował zwłaszcza Wiesław, zaś grupę zamykał Marcel, 
który jako klubowy fotograf uwieczniał morskie pejzaże, piękne w promieniach 
zachodzącego słońca. Pierwszy odpoczynek nastąpił nad rzeczką Orzechówką, w 
tym momencie zapadał już zmrok i należało zapalić lampy czołówki. Na 
bezchmurnym niebie rychło pojawiły się gwiazdy, więc Marcel z Mecenasem 
odnajdywali charakterystyczne dla półkuli północnej gwiazdozbiory, o których 
opowiadali pozostałym uczestnikom. W całkowitym mroku przeszliśmy pod klifowym 
brzegiem na wysokości Wytowna i po pewnym czasie rozpoczęło się poszukiwanie 
wyjścia z plaży do Poddąbia. Przegapiliśmy dwa pierwsze, natomiast natrafiliśmy 
na ostatnie, skąd już bez problemów dotarliśmy na bazę czyli pola campingowego 
"Mistral". Tam zakwaterowaliśmy się w dwóch przyczepach campingowych (które 
były z pełnymi wygodami), po czym prędko podążyliśmy do karczmy "U Julii". Pani 
Julia specjalnie dla naszej grupy miała dłużej otwartą karczmę a także uwarzyła 
nam smaczną zupę rybną.Po wieczerzy powróciliśmy na bazę,a na pobliskim polu 
rozpaliliśmy ognisko. Tu "pierwsze skrzypce" a raczej pierwszą gitarę odegrał 
nasz klubowy muzyk- Andrzej, grając nam i śpiewając rzez kilka godzin, co 
bardzo podobało się zwłaszcza paniom- Bożenie i Iwonie. Panowie za to w 
przerwach między śpiewaniem snuli gawędy o kapitanie Morganie i Starym Szmuglerze. 
Skontaktował się z nami Lider Klubu- Seweryn, który nie mógł uczestniczyć w 
rajdzie, bo tym razem był na spotkaniu z imamem Ahmedem Martinem Al-Smuggarim, 
ten dostojny i czcigodny dawny nauczyciel Seweryna w Rzymie sprawdzał, czy nasz 
kolega stosuje się do jego nauk i zaleceń. Gdy ognisko powoli wygasało, zaczął 
wokół krążyć.. lis, być może skusił go zapach pieczonej "giętej".Przed 3-ą 
wszyscy już spali, zaś następnego dnia pierwszy wstał Jurek, już o 7-ej rano. 
Innym nie szło jednak to tak raźnie, tak,że na trasę wyruszyliśmy dopiero przed 
11-ą, zwłaszcza, że po śniadaniu Andrzej zagrał jeszcze dla pań kilka utworów na 
gitarze. Dzień był równie ciepły i pogodny jak poprzedni, wszyscy zgodnie uznali, 
aby iść do Ustki, przy czym Mecenas, aby urozmaicić trasę poprowadził grupę 
najpierw przez las czerwonym szlakiem zamiast plażą. Z wysokości klifu oglądaliśmy
 ciekawe krajobrazy a na plażę zeszliśmy przed Orzechowem. Tam grupa się podzieliła- 
Jurek, Wiesław, Bożena i Iwona podążyli do Ustki, a Marcel, Mecenas i Andrzej 
postanowili popływać w morzu, oglądając przy okazji w wodzie resztki wraku kutra 
rybackiego. Woda była dość chłodna, ale w upalny dzień taka kąpiel każdemu się 
przydała. Odtąd wędrowaliśmy już plażą, a ponieważ było już popołudnie, nie 
zachodziliśmy na promenadę i do portu, lecz ul. Wczasową pośpieszyliśmy na 
przystanek skąd autobusem powróciliśmy do Słupska. Cieszymy się, że nie spotkały 
nas przykre przygody i każdy uznał rajd za wielce udany, co inspiruje nas do jego 
powtórki w przyszłości..

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY