Data: 11.01.2014r
Trasa: Rzuszcze- Ciemino- Skórzyno- Główczyce- Klęcinko (hacjenda"U Benka") 12 km
Prowadzący trasę: Teresa Janusewicz
Liczba uczestników: 7

W ubiegłym roku odbyła się prowadzona przez Marka wędrówka w trakcie której uczestnicy 
natknęli się na liczne stado żubrów. Z racji tego spotkania, trasa została nazwana 
"Żubrzym szlakiem". Ponieważ jednak tamta wędrówka została zorganizowana w ostatniej 
chwili i wielu chętnych nie mogło w niej uczestniczyć, Marek postanowił o powtórzeniu 
tej trasy w bieżącym roku. Niestety, w odróżnieniu od ubiegłego tygodnia w tą sobotę 
pogoda była nader kiepska, pochmurno, chłodno i wiał silny wiatr. Dlatego też nie 
pojawiło się wielu z zapowiadanych wcześniej uczestników. Do autobusu odjeżdżającego ze 
Słupska o godzinie 9.00 wsiedli niezawodni- Marcel, Mecenas, Jurek z Redy, Halinka oraz 
Lider Klubu- Seweryn, który rano wykazał się wybitną pamięcią i orientacją w terenie, 
gdy zanosił laptopa do Mecenasa. W Główczycach dosiedli się Teresa z Markiem i wspólnie 
już dojechaliśmy do miejscowości Rzuszcze, gdzie miał miejsce start rajdu. Na początku 
szlak wiódł przez las bądź brzegiem lasu (Marek pokazał nam miejsce w którym w ubiegłym 
roku zaobserwował żubry), a potem starą, brukowaną drogą w alei drzew do wsi Ciemino. 
Tam nastąpił postój, w trakcie którego obejrzeliśmy ślady po dawnym pałacu oraz 
zabudowania folwarczne z dworkiem. Usilnie wypatrywaliśmy po drodze żubrów i w końcu 
udało się zobaczyć co prawda tylko jeden okaz ale nader okazały, co nas wielce ucieszyło. 
Jak wspomniano na początku, aura nie była sprzyjająca, następny odcinek trasy, do 
Skórzyna wiódł odkrytą drogą przez pola, gdzie mocno dokuczała "kurwica" (to nie 
wulgaryzm tylko w gwarze góralskiej określenie zimnego wiatru i deszczu). Z tego też 
powodu w Skórzynie należało odpocząć i ogrzać się na przystanku autobusowym. Przy okazji 
obejrzeliśmy ciekawy, zabytkowy pałac, mimo, że psy stróżujące nie były zbyt przyjaźnie 
nastawione. Po przekroczeniu rzeczki Skórzynki, skręciliśmy na południe w stronę Główczyc, 
odtąd szliśmy  szosą, ale jeszcze przed szkołą i "Maczugą Stolema", Marek poprowadził nas 
polną drogą na skróty. Omijając centrum Główczyc doszliśmy w końcu na metę, czyli do 
hacjendy "U Benka", gdzie rozsiedliśmy się na werandzie. Wszyscy byliśmy zziębnięci, 
głodni i zmęczeni, dlatego też oczekiwaliśmy z niecierpliwością na zapowiadaną grochówkę. 
Okazało się, że grochówka w której uwarzenie Marek włożył tyle pracy (i mięsnego wkładu 
z dziczyzny) zepsuła się, co wielce zmartwiło zwłaszcza gospodarza, więc należało szybko 
go pocieszyć, co w końcu nam się udało. Choć nie było grochówki, pojawiła się szynka i 
kiełbasa z dzika, ogórki i inne specjały. Choć legendarna "kawa penitencjarna" została 
zużyta podczas wędrówki, pojawiła się nalewka "główczycka" w towarzystwie innych, 
smakowitych koleżanek. Rozpoczęła się kilkugodzinna biesiada w trakcie której Seweryn 
wygłaszał pogadanki naukowe o sensie istnienia kobiet, Mecenas bawił się na podwórku z 
psami- Elvisem i Atosem, zaś Marek odbywał rozmowy telefoniczne z sympatykami klubu- 
Jankiem Kiślukiem z "Kahel Klubu" oraz legendą turystyki lęborskiej- Darkiem Olewniczakiem 
z "Cowboy Klubu". Na gawędach miło biegł czas, aż w końcu nadszedł czas odjazdu. Do 
Słupska odjechaliśmy autobusem o godzinie 16.40, po drodze w Damnicy wysiadł Jurek, gdyż 
miał tam przesiadkę na pociąg SKM, zaś po powrocie do Słupska, Marcel i Seweryn udali 
się wraz z Mecenasem do jego mieszkania w celu dogłębnej analizy dzisiejszej wędrówki.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY