Data: 08.02.2014r
Trasa: Gardna Wielka- dawną linią kolejową- Siecie- Smołdzino- Góra Rowokół- 
       Smołdzino 12 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 5

W planach wędrówki na tą sobotę było obejście wielkim kołem Gardny Wielkiej i Smołdzina, 
co stanowiłoby około 20 km. Jednakże z uwagi na godziny odjazdów powrotnych autobusów 
musieliśmy w trakcie wycieczki zmodyfikować plany i trasę skrócić. Wyjechaliśmy ze 
Słupska do Gardny autobusem o godz.8.50 w składzie- Krzysiek, Marcel, Mecenas, Jurek z 
Redy oraz urocza Luiza z Koszalina. Mieliśmy na sobotę zaproszenie na ciekawy rajd koło 
Roszczyc, który prowadził najsławniejszy przewodnik ziemi pomorskiej- Jan Kiśluk, ale z 
uwagi na przyjazd Luizy, która nie miała możliwości dojechać do Lęborka, zdecydowaliśmy 
się na wędrówkę w okolicach SPN. W Gardnie obejrzeliśmy ślady po dawnym dworcu kolejowym, 
a na cmentarzu- stare nagrobki i krzyże, odkopane i odrestaurowane przez stowarzyszenie 
"Gryf". Odtąd już aż do Smołdzina wędrowaliśmy drogą wiodącą po szlaku dawnej linii 
kolejowej- końcowy odcinek przedwojennej Słupskiej Kolei Powiatowej (Gabel-Schmolsin). 
Pogoda była zmienna, ale nie padał deszcz, nawet nieraz pojawiało się słońce, zaś 
temperatura "na plusie". Czuliśmy wręcz powiew wiosny, tym bardziej, że i ptaki się 
ożywiły, słychać było ich śpiewy. Po drodze do miejscowości Siecie przeszliśmy po 3 
mostach nad Łupawą i jej kanałami, a następnie, nieco odbijając w tym miejscu od nasypu, 
weszliśmy do wioski, gdzie zgodnie z tradycją zatrzymaliśmy się przy sklepie.Krótko tam 
jednak przebywaliśmy i po posiłku wyruszyliśmy w dalszy marsz. Mijając dawną wiejską 
szkołę i dawny budynek kolejowy, skręciliśmy na północ, trasa wiodła wyraźnie 
prezentującym się nasypem wśród pól, przy jednym z kanałów zobaczyliśmy chrakterystyczne 
ślady żerowania bobrów. Po pewnym czasie weszliśmy w las, nasyp przeszedł w wąwóz, zaś 
droga stała się rozmiękła i błotnista. Prowadził jak zwykle Jurek, który bez problemu 
przeszedł po trudnym terenie, znacznie wyprzedził grupę i zatrzymał się dopiero w 
Smołdzinie. Wkrótce stan drogi się poprawił, wiodła ona przez sosnowy las, gdzie słychać 
było donośne kucie dzięciołów. Doszliśmy do szosy, gdzie skręciliśmy w lewo, tam też 
kończył się "szlak kolejowy", a po dworcu w Smołdzinie, tak jak w Gardnie, pozostały 
tylko rampy. Na przystanku czekał na nas Lider Klubu- Seweryn, który po nocnej zmianie 
pędem dobiegł do autobusu i choć głodny oraz niewyspany zapragnął spotkać się z nami. 
W Smołdzinie z uwagi na godzinę, podjęliśmy decyzję o zmianie planów, zamiast 
kierować się szlakiem rowerowym w stronę jez.Gardno, postanowiliśmy obejść masyw Rowokołu 
i wspiąć się na tą górę, na której jeszcze nie było Luizy a która chciała porównać Rowokół 
z Górą Chełmską w Koszalinie. Mimo, że Rowokół to nie Rysy, trochę się zmęczyliśmy, więc 
na szczycie, przy wiatach i wieży widokowej urządziliśmy dłuższy postój. Seweryn wygłaszał 
jak zwykle uczone pogadanki, tym razem o antykoncepcji oraz o kursach oczyszczania ciała 
z negatywnych fluidów które prowadzi znany węgierski bioenergoterapeuta- Marton Smugendi. 
Mecenas natomiast doradził Sewerynowi, że najlepiej oczyszcza organizm środek o nazwie 
"Rectanal".. Ponownie powróciły plany rajdu "ENEMA", który miałaby prowadzić Luiza. Po 
odpoczynku skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w stronę doliny Łupawy i wkrótce doszliśmy 
w pobliże cmentarza i w miejsce nad Łupawą gdzie już byliśmy tydzień temu. Należało ponownie 
przejść przez Smołdzino na przystanek koło stacji benzynowej. Jurek i Luiza musieli odjechać 
o godzinie 13.50 aby zdążyć na pociąg, Seweryn- aby odpocząć po nocy, a Mecenas- bo 
szykował się na urodziny naszej klubowiczki Beaty. Za to Krzysiek i Marcel, których czas 
nie naglił, zdecydowali się jeszcze na pieszy marsz w stronę Słupska, tak daleko jak tylko się 
da.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY