Data: 16.08.2014r
Trasa: Wysoka- Retowo- Lotki- Retowskie Bagno- Osieckie Bagno- stacja pomp Gardna IV- 
      Objejskie Łąki- Dębina- czerwonym szlakiem- Poddębie 16 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński 
Liczba uczestników: 6

Aktualnie część z klubowej kadry przebywa na obozie górskim w Jeleniej Górze, część na 
urlopach, lecz dla tych, którzy zostali wykorzystują każdą okazję by wyruszyć na szlak, 
przykładowo ostatnio Krzysiek przeszedł cały pas wybrzeża od Kołobrzegu do Ustki. W tą 
sobotę postanowiliśmy udać się nad morze do Poddębia idąc z południa przez bagna i łąki 
leżące na zachodnim brzegu jeziora Gardno. Wyruszyliśmy o godzinie 8.50 autobusem 
NordExpress w składzie- Marcel, Mecenas, Krzysiek, Lider Klubu Seweryn, oraz Jurek z 
Redy. Wędrówkę rozpoczęliśmy ze skraju wsi Wysoka skąd wzdłuż brzegu jez.Gardno 
skierowaliśmy się na północ. Pogoda była zmienna, w jednej chwili potrafiło z boku 
świecić słońce, a w tym samym czasie z góry padać deszcz. Dało się też zauważyć ślady 
zbliżającej się powoli jesieni. Na polach gromadziły się stada żurawi, a drzewa i krzewy 
obsypały się owocem. Po przejściu przez Retowo i Lotki weszliśmy na teren bagien zwanych 
retowskimi i osieckimi, idąc drogą z płyt jumbo. Przy mostku na Grabownicy dotarł do nas 
Artur idąc forsownym marszem z Objazdy i już w komplecie dotarliśmy do wieży widokowej 
nad brzegiem jez.Gardno. Dłuższy czas spędziliśmy na oglądanie pływających wysp na 
jeziorze oraz krążących wysoko myszołowów, tym bardziej, że stopniowo pogoda się 
poprawiała. Wędrowaliśmy nadal wzdłuż brzegu jeziora aż do stacji pomp "nr IV", skąd 
skręciliśmy pod kątem prostym na zachód do Dębiny. Tam już wiódł międzynarodowy szlak 
rowerowy dlatego też musieliśmy uważać na licznych rowerzystów, ale nie przeszkadzało 
to w szybkim marszu, wkrótce doszliśmy do Dębiny, gdzie weszliśmy na nadbrzeżny czerwony 
szlak. Zależało nam na przejściu tego odcinka, bowiem przez wiele lat istnienia na tym 
terenie jednostki wojskowej OPL, szlak obchodził szerokim łukiem obszar wojskowy, a 
przejście brzegiem klifu było niemożliwe. Teraz na szczęście szlak wiedzie prosto, wzdłuż 
zniszczonego już płotu jednostki wojskowej, a w niektórych miejscach z wysokiego klifu 
rozpościerają się piękne widoki na morze. Do Poddębia dotarliśmy już przed godziną 14, 
gdzie zgodnie z planem zatrzymaliśmy się na obiad w ulubionej karczmie "U Julki", gdzie 
zawsze można liczyć na swojskie i dobre jadło. Choć tym razem Jurek z Redy natrafił 
wyjątkowo na niezbyt smaczne flądry, zostało mu to zrekompensowane przez właścicielkę 
znacznie smaczniejszym miętusem. Długi czas biesiadowaliśmy przy jadle i napitku, 
słuchając m.in. wykładu wybitnego biologa- Seweryna o faunie morskiej Bałtyku, który 
opowiadał zwłaszcza o klifach a także rozważał istotne zagadnienie- "czy foka to ssak", 
opierając się na analogii ze zwierzem zwanym "Smugia śródziemnomorska"- typowym ssakiem 
i waleniem- uznaliśmy, że foka jest ssakiem. Po biesiadzie Mecenas i Jurek udali się na 
autobus, natomiast pozostała czwórka, prowadzona przez niestrudzonego Krzyśka, 
zaopatrzywszy się w zapasy paliwa, postanowili przedłużyć trasę i pójść do Ustki, skąd 
wrócili do Słupska wieczornym pociągiem. Krzysiek będzie na dniach opracowywał trasę 
"śladami Martyny Bolanowskiej" a inni rozważają wycieczkę do wioski wikingów na wyspie 
Wolin, wspólnie z kolegami z lęborskiego "Kahel Klubu", gdzie jedną z głównych atrakcji 
ma być nocleg w "podszytych wiatrem" drewnianych chatach. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY