Data: 13.09.2014r
Prowadzący: Jan Kiśluk
Liczba Orłów: 7


Po kilku latach,dzięki staraniom sławnego turysty i społecznika, Jana Kiśluka 
z Lęborka, nastąpiła reaktywacja tzw. "wędrówek z "Głosem Pomorza", zainicjowanych 
wiele lat temu przez Konrada Remelskiego z Miastka. Wędrówki te skupiały liczne 
grono turystów, m.in.z naszego klubu stałymi ich uczestnikami byli np. Marek, 
Teresa, Halinka i Mecenas. Zatem, mimo iż przedmiotem aktualnej wędrówki było 
zwiedzanie dobrze znanego Lęborka, klubowicze "Orłów" z radością powitali 
inicjatywę naszego przyjaciela Janka. Do Lęborka, pociągiem SKM ze Słupska o 
godz. 9.42 odjechali: Marcel, Mecenas, Lider Klubu Seweryn oraz Piotr "Złoty 
But" z Koszalina. Na miejscu, przed dworcem PKP w Lęborku oczekiwali już na nich 
Teresa z Markiem oraz Wandzia z Rzuszczy a także liczne grono dziatwy szkolnej z 
Pobłocia, Stowięcina i Lęborka, pani Ewa od Atosa, pani profesor od angielskiego 
i wielu innych z przewodnikami- Jankiem Kiślukiem i Tadkiem Krawczykiem. 
Wyruszyliśmy w stronę centrum Lęborka, na ul.Staromiejskiej napotkaliśmy panią 
burmistrz z którą wspólnie obejrzeliśmy pokazy tańców średniowiecznych. Następnie 
oglądaliśmy zabytkowe mury i baszty, zwiedziliśmy siedzibę lęborskiego bractwa 
rycerskiego, ale głównym punktem programu- przynajmniej dla "Orłów"- było zwiedzanie 
muzeum. Poza szeregiem znanych już nam, ale ciekawych eksponatów, została otwarta 
ekspozycja pt. "Skarby z Czarnówka". Jak pamiętamy, wielokrotnie wędrując w 
okolicach Nowej Wsi Lęborskiej gdzie gościł nas w siedzibie GOK dyrektor Krzysztof 
Pruszak, przechodziliśmy przez Czarnówko i tereny wykopalisk archeologicznych, 
dlatego też ciekawi byliśmy jakie to skarby wydobyto z tego stanowiska. W końcu się 
doczekaliśmy- a te skarby obejrzeliśmy w muzeum. Były urny ciałopalne, oraz 
"biżuteria"-zapinki, brosze, wisiorki, bransolety, pierścienie i szereg innych ozdób. 
Po zwiedzeniu muzeum zatrzymaliśmy się na odpoczynek obok gmachu dawnego  zamku 
krzyżackiego, a po zebraniu się wszystkich uczestników wędrówki, udaliśmy się na górę 
Czartoryja. Przy czołgu- pomniku IS-2 pogadankę na temat czołgów tym razem nie
wygłosił klubowy ekspert- Seweryn, lecz Mecenas. Dotarliśmy do tzw kamiennych kręgów 
na górze i obok wieży Bismarcka zeszliśmy z powrotem do miasta idąc obok kompleksu 
budynków, które niegdyś miały być szkołą dla SS. Zakończenie wędrówki miało miejsce 
rzy fontannie na Placu Pokoju, rozdano pamiątki w postaci długopisów i materiałów 
krajoznawczych, miło zauważyć, że część z nich- dotycząca SPN-załatwił i przywiózł 
nasz wybitny turysta i lider- Seweryn. Jego wiedza jest bowiem tak wielka, że on 
sam nie potrzebuje żadnych map ani przewodników, a jeśli już je ma- to oddaje 
potrzebującym. "Rajd się skończył, ale nie minął"-jak głosi jedna z naszych piosenek, 
znalazło to potwierdzenie w dzisiejszym dniu, bowiem następnie samochodami Tadka i 
Dudzia pojechaliśmy do Obliwic, by uczestniczyć w uroczystym zakończeniu kolejnego 
marszu "Nordic Walking” z cyklu imprez organizowanych przez Krzysztofa Pruszaka. 
Spotkaliśmy tam wielu znajomych- m.in.Grażynę z biura podróży "Eskapada" z mężem 
Leonem oraz sławnym kiedyś strażakiem-Marianem Ginterem, sędziego zawodów- Maurycego, 
legendę turystyki lęborskiej- Darka Olewniczaka, ale największą niespodziankę- i 
radość- sprawił nam widok Henryka "Cowboya" Żarskiego, który od kilku lat mieszka 
w Anglii (niedaleko lasu Sherwood) ale akurat przyjechał do Polski na urlop. 
Właściwie należałoby zmienić jego miano "Cowboy" na "Centurion", bowiem zarówno on 
jak i Darek paradowali w strojach rzymskich legionistów. Wspólnie z zabraną po 
drodze Ewą "Bagienną Wiedźmą" (ona z kolei przyjechała z Altherrschwanzdorf z 
Niemiec) zasiedliśmy do wspólnej biesiady, i jak to bywa w Obliwicach 
zajadaliśmy się ziemniakami z parnika, śledzikami oraz ciastami z koła gospodyń 
wiejskich. Zgodnie z obietnicą, Janek zadbał też o coś "dla ducha". Nastąpiła 
też oficjalna prezentacja nowej maskotki klubowej, owieczki Stelli. Po biesiadzie 
zostaliśmy odwiezieni do Lęborka, w oczekiwaniu na pociąg spędzaliśmy czas w barze 
"U brodatego szefa" w towarzystwie Janka i Bagiennej Wiedźmy. Omawialiśmy przyszłe 
planowane rajdy- m in rajd nocny do Poddębia, wycieczkę do wioski Wikingów na Wolin 
i jesienny rajd "Liścia Dębu" w Krępkowicach. Z Lęborka wyjechaliśmy pociągiem SKM 
o godzonoe 18.17 i około godziny 19ej dotarliśmy do Słupska. Tam okazało się, że 
padał deszcz a w Lęborku i Obliwicach przez cały dzień towarzyszyła nam piękna, 
słoneczna, wręcz letnia pogoda.. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY