Data: 04.10.2014r
Trasa: Potęgowo- Nieckowo- Radosław- Stowięcino- Michałowo 14 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 14

Mimo iż w kalendarzu październik to w sobotę pogoda była wręcz 
sierpniowa, nie tylko świeciło słońce ale było tak ciepło że 
wędrowało się w samych koszulkach. Wspaniała aura oraz zapowiedź 
dobrego jadła na mecie spowodowała liczną frekwencję na wędrówce. 
Pociągiem SKM o godzinie 9.42 ze Słupska do Potęgowa dojechali: 
Marcel, Mecenas, Lider Klubu Seweryn, Krzysiek (który ostatnio 
zdobył dużą srebrną OTP), Piotr "Złoty But", Maryla, Halinka, 
Arnold oraz dawno nie widziany ale wielce lubiany Kapitan, który 
właśnie powrócił z Dubaju, a wkrótce płynie do Nigerii. W 
Potęgowie czekali na nich- Jurek z Redy, Wandzia z Rzuszczy, 
Marek z Teresą i organizatorka imprezy- Marysia z Michałowa. 
Prowadzeni przez Marka wyruszyliśmy z Potęgowa na północ by 
przed Nowym Skórowem skręcić w stronę Nieckowa. Szeroka i dość 
ruchliwa szosa stała się wąską i spokojną, bez przeszkód dotarliśmy 
do Nieckowa gdzie nastąpił pierwszy odpoczynek. Znów obejrzeliśmy 
japońskie porcelanowe kieliszki Kapitana z wielce ciekawymi 
malunkami, którymi zachwycał się zwłaszcza Seweryn, a Krzysiek 
wygłosił pogadankę o zdrowej żywności i skutecznych dietach 
wegetariańskich. Teresa z zadowoleniem znalazła w plecaku kanapki, 
myśląc, że przygotował je troskliwy Marek, spożyła je ze smakiem, 
potem okazało się, że były to kanapki..Wandzi z Rzuszczy. Za zasługi 
dla klubu i turystyki pieszej, decyzją zarządu, Lider Klubu Seweryn 
otrzymał z rąk prezesa pamiątkową książkę pt."Smuga". Na niebie 
pojawiały stada odlatujących żurawi których pożegnalny klangor 
towarzyszył nam przez długi czas. Po postoju wyruszyliśmy w dalszą 
drogę, Marek poprowadził nas skrótem przez las, którym doszliśmy 
do "centrum" Nieckowa przy jeziorze. Dalej szliśmy szosą przez pola 
na północ, mijając wieś Radosław i wędrując pośród szpaleru starych 
klonów i kasztanowców doszliśmy do Górzyna gdzie zamierzaliśmy 
obejrzeć zabytkowy i ciekawy architektonicznie pałac z wieżą. Brama 
była zamknięta ale udało się dotrzeć do pałacu od tyłu i podziwiać 
jego piękno. W międzyczasie wypasaliśmy w parku naszą owieczkę 
Stellę i degustowaliśmy kiełbasę z dzika od Mecenasa. Przez pewien 
czas, prawie do Stowięcina odprowadzał nas miejscowy piesek. W 
Stowięcinie część grupy dokonała uzupełnienia zapasów w sklepie, a 
część obejrzała zabytkowy kościół, gdzie-jak się dowiedzieliśmy- 
miał chrzest sławny Andrzej Lepper, zwykle kojarzony z wioskami na 
południe od Darłowa. Jeszcze ok 2 km marszu i już meta- na hacjendzie 
Marysi w Michałowie. Planowany był pieczony dzik, co prawda go 
zabrakło ale były pieczone żeberka z kapustą i cały szereg innych 
przysmaków na czele z zupą z dyni od Wandzi z Rzuszczy. Zapoznaliśmy 
się z gospodarzami zarówno ludzkimi jak i zwierzęcymi takimi jak 
kot Myciek, psy Znajdek i Ostry oraz prosiaczkami w chlewni. Atrakcją 
stała się dla biesiadników drewniana piramidka przeznaczona do 
kontemplacji i - jak zapewniała Marysia-emitująca pozytywne bioprądy. 
Trzeba było zatem po kolei zwiedzić tą niewielką ale praktyczną 
budowlę. Wszyscy współczuli smutnemu Sewerynowi, któremu w środę 
umarł dziadek z którym zawsze wspólnie nastawiał aparaturę do 
produkcji napojów turystycznych, ale Kapitan zapewnił, że dostarczy 
produktów i uruchomi z Sewerynem linię produkcyjną. Pocieszenie też 
przyniósł naszemu Liderowi (i innym również) malinowy napój od 
gospodarzy. Około godziny 16ej powoli zaczęliśmy się zbierać do 
wyjazdu, poza najlepszym klubowym piechurem -Krzyśkiem, który 
postanowił udać się jeszcze piechotą do Damnicy i stamtąd dopiero 
powrócić do Słupska. Reszta grupy została zabrana samochodami do 
Główczyc, skąd autobusem Nordexpressu o godzinie 17-ej pojechali do 
Słupska w międzyczasie na chwilę wizytując hacjendę "U Benka", gdzie 
Halinka została obdarowana przez Tereskę pięknymi kwiatami, a panowie-
"strzemiennym" przez Marka.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY