Data: 18-19.10.2014r
Trasa: 18.10 Lębork- zielonym szlakiem- Małoszyce- Maszewo- Krępkowice 18 km
       19.10 Krępkowice- czarnym szlakiem- Dziechlino- Lębork 8 km
Prowadzący trasę: Ireneusz Krawiec, Dariusz Olewniczak, Jan Kiśluk
Liczba uczestników trasy pieszej: 10
Liczba uczestników trasy rowerowej: 34

Z uwagi na obowiązki zawodowe oraz choroby, część zapisanych wcześniej na ten 
sławny rajd klubowiczów "Orłów", niestety w ostatniej chwili musiała zrezygnować 
z uczestnictwa, tak, że klub reprezentowali jedynie Mecenas i Lider Klubu Seweryn, 
pojawił się też sympatyk klubu i stały uczestnik wędrówek- Jurek z Redy. Zbiórka 
trasy pieszej miała miejsce ok 10.30 przed dworcem PKP w Lęborku, a prowadził 
piechurów znany lęborski przewodnik- Irek Krawiec. Wbrew zapowiedziom pogodowym, 
dzień był pochmurny, ale na szczęście nie padało. Po przejściu przez Lębork, 
zwiedziliśmy cmentarz żołnierzy radzieckich, przy okazji Irek sprostował oficjalną 
wersję o krwawych walkach, bowiem takich w Lęborku (tak jak i w Słupsku) po prostu 
nie było- miasta te nie były bronione. Następnie forsownie wspinaliśmy się na 
"wysoczyznę lęborską" idąc za znakami zielonego szlaku. Idąc przez lasy dotarliśmy 
na skraj wioski Małoszyce do której jednak nie wchodziliśmy, okrążając ją szerokim 
łukiem. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy dawnym cmentarzu ewangelickim, który 
spenetrował Mecenas- pasjonat starych nekropolii. Zaczął nam doskwierać głód, więc 
szybkim marszem podążyliśmy do Maszewa, gdzie w świetlicy czekał na nas poczęstunek- 
tym razem nie grochówka, ale zupa serowa z grzybami i kulkami mięsa, co wielce 
uradowało zwłaszcza Seweryna, który wtrząchnął kilka porcji, obficie zagryzając 
chlebem. Tam spotkaliśmy się też z uczestnikami trasy rowerowej- klubu "Bąbelki" z 
Ryszardem Betcherem na czele, klubu "Rama" z Malborka oraz klubu "Szuwarek" z Nowego 
Dworu Gdańskiego. Z kolei liczną grupę młodzieży szkolnej z Lęborka prowadził nasz 
wielki przyjaciel- Jan Kiśluk. Po posiłku i uzupełnieniu zapasów w miejscowym sklepie, 
nastąpiła zmiana przewodnika, w miejsce Irka Krawca, który musiał powrócić do domu, 
wstąpił Darek Olewniczak- legenda turystyki lęborskiej, członek "Cowboy Club" i 
przewodniczący Towarzystwa Historycznego w Cewicach. Ów szacowny turysta przedstawił 
historię Maszewa i okolic, po czym rychło powiódł piechurów na miejsce noclegu tj 
do dworku myśliwskiego pani Zofii Smardz w Krępkowicach. Po przybyciu rowerzystów 
wszyscy rozlokowali się po pokojach i strychu dworu, ale nasi klubowicze- Mecenas i 
Seweryn- ceniący ciszę i spokój, woleli spać w mniej komfortowych warunkach, a 
mianowicie na stryszku małej stajenki kucyków (okazało się później iż spał tam tylko 
Mecenas, bo Seweryn zległ na krzesłach w sali kominkowej dworu). Zadowolenie 
klubowiczów wzbudził fakt, iż gospodyni skojarzyła ich postacie z imprez w Swołowie, 
mimo iż przecież przewijają się tam tysiące osób- pani Zosia ma jednak stoisko obok 
brodatego Maćka z Bierkowa i nieraz widziała jak zakupujemy u niego przewspaniały 
napój jabłkowy.. Po rozlokowaniu Ewa "Bagienna Wiedźma" poprowadziła chętnych do 
pomnika przyrody, najstarszego dębu na Pomorzu, zwanego Świętopełkiem. Jej pogadanki 
przyrodnicze były tak ciekawe, że do Krępkowic powróciliśmy już o zmroku. Po kolacji 
nastąpiła biesiada ze śpiewograniem, oczywiście grał Tadek a wtórowali jemu Ewa i 
Darek. Impreza trwała długo, jednakże niezmordowany Janek wstał jako pierwszy i w 
towarzystwie Wieśka z Malborka, Mecenasa oraz Jurka z Redy zainaugurował nowy dzień- 
dzięki wydatnej pomocy Jurka.. Na śniadanie były m.in pyszne powidła pani gospodyni, 
zakupiliśmy także do domu musztardę z jabłek.. Ponieważ Janek szybko zaczynał się 
"pracić" (określenie Mecenasa w trakcie pobytu na Wolinie) trzeba było zarządzić 
wymarsz. Pożegnaliśmy się z rowerzystami, gospodynią, oraz wielce przyjaznym psem 
"Rudym" i prowadzeni przez Janka podążyliśmy w stronę Lęborka. Tym razem dzień był 
pogodny i słoneczny, szybko doszliśmy do wsi Dziechlino, gdzie miał miejsce odpoczynek. 
Następnie poszliśmy "aleją jabłkową", czyli w szpalerze drzew owocowych aż do 
wysokopiennego lasu sosnowego, przez który dotarliśmy do szosy. Tam dojechał Tadek, 
który swoim samochodem dowiózł piechurów na dworzec. Seweryn i Mecenas z kolei do 
Słupska zabrali się samochodem z nowo poznaną turystą z Kępic.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY