Data: 29.11.2014r
Trasa: Drzonowo PKP- Drzonowo- Świerszczewo- Stępień- zielonym szlakiem- Lisia Góra- 
       Przybrda- Drzonowo- linia bunkrów "Demmin"- Drzonowo PKP 18 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4

Dwa tygodnie temu, na wędrówce w okolicach Drzonowa, z uwagi na upływający czas 
nie zdążyliśmy przejść całej zaplanowanej na ten dzień trasy, dlatego też należało 
uzupełnić "braki" a nadto zobaczyć i nowe atrakcje w postaci bunkrów "linii Demmin" 
niedaleko stacji kolejowej w Drzonowie. Okazało się, że w odróżnieniu od wspomnianej 
wcześnie wędrówki która przebiegała w szarości późnojesiennego dnia oraz w mżawce i 
deszczu, ten dzień był słoneczny co sprawiało, że widoki były nader malownicze. 
Wprawdzie równocześnie było chłodno a wręcz mroźno, ale byliśmy na to przygotowani i 
należycie wyekwipowani. Na szynobus relacji Słupsk-Szczecinek o godzinie 7.36 
stawili się klubowicze w osobach Marcela, Mecenasa, Krzyśka i Margotki, znów niestety 
zabrakło Lidera Klubu Seweryna, który nastawiał specjalną aparaturę do produkcji 
napojów turystycznych. Podróż przebiegała wesoło bowiem bawiliśmy się balonikiem 
zakupionym w Swołowie i wspominaliśmy przygody z turystycznych szlaków. Po dojeździe 
do stacji w Drzonowie, od razu wyruszyliśmy na trasę. Mecenas forsował tempo aby tym 
razem móc przejść całą zaplanowaną trasę. W Drzonowie obejrzeliśmy stary spichlerz i 
kilka charakterystycznych ceglano-drewnianych domów, po czym, po przekroczeniu "szosy 
poznańskiej" skierowaliśmy się na zachód, szosą wiodącą do Stępnia. Po ok 3 km 
przeszliśmy przez dawny PGR Świerszczewo, minęliśmy Zakład Górniczy Stępień, aż w 
końcu dotarliśmy do samej miejscowości Stępień. Najpierw zaszliśmy na cmentarz, na 
którym ocalało jeszcze sporo dawnych nagrobków i żeliwnych krzyży /jak wiadomo na 
większości innych cmentarzy ziemi pomorskiej krzyże takie zostały już dawno zagrabione 
przez złomiarzy a same cmentarze zdewastowane/. Obejrzeliśmy również piękny zabytkowy 
kościół pw Chrystusa Króla wykonany w stylu tzw "pruskiego muru" /nie mylić z 
budownictwem szachulcowym -inaczej ryglowym- takim jak w Klukach czy Swołowie/. 
Nastąpił też czas odpoczynku po nieustannym forsownym marszu, poszliśmy nad miejscowe 
jezioro gdzie degustowaliśmy litewski specjały od Margotki- słoninę oraz rozgrzewający 
napitek, bynajmniej nie był to jakiś "ciężki" ziołowy specjał jak "999" czy inne, ale 
przezroczysty i smakowity napitek. Po odpoczynku wyruszyliśmy w stronę miejscowości 
Przybrda, idąc zielonym szlakiem, który był znakowany przez Marcela i Honorowego 
Prezesa Klubu Daniela. Po drodze Marcel wspominał przygody związane ze znakowaniem, a 
Mecenas znów narzucił ostre tempo marszu, nie tylko z uwagi na upływający czas ale 
również z uwagi na mroźny wiatr. Trasa wiodła przez pola ale była ciekawa, przede 
wszystkim z uwagi na stare, przydrożne drzewa, oraz widoki na położone w oddali jezioro 
oraz lasy. W końcu dotarliśmy do leśnego masywu tzw Lisiej Góry, który jednak szybko 
przeszliśmy, wychodząc na pola koło Przybrdy.Z tej miejscowości skręciliśmy na południe, 
z Przybrdy do Drzonowa szliśmy szerokim chodnikiem równolegle do głównej szosy. 
Wykonaliśmy klasyczną "pętlę" Drzonowo-Drzonowo ale skoro do odjazdu pociągu pozostała 
jeszcze godzina, zgodnie z planem udaliśmy się zwiedzać bunkry Wału Pomorskiego "linii 
Demmin" położone przy drodze do Radzewa. Nie udało nam się zobaczyć wszystkich ale i 
tak bojowe schrony piechoty "De 35" i "De 37" każdemu się podobały. Jeśli chodzi o 
zabytki militarne to poza bunkrami zobaczyliśmy również dawne rowy i zaporę 
przeciwczołgową i stanowisko dla działa ppanc. Niestety należało śpieszyć się na pociąg, 
odjeżdżający o godzinie 14.08, więc czym prędzej popędziliśmy na przełaj przez las na 
stację. Tam, w oczekiwaniu na pociąg, dokończyliśmy zapasy Margotki i chłopaków, przy 
wtórze śpiewu "dwóch tenorów" /a raczej dwóch basów/ tj.Marcela i Krzyśka, z kolei 
Margotka uczyła Mecenasa języka niemieckiego, tłumacząc mu znaczenie takich słów jak 
"blasen" /dmuchać np w trąbkę/ oraz "schwanz"/ogon np u  psa/. Gdy nadjechał pociąg, 
okazało się, że podobnie jak dwa tygodnie temu jeden z wagonów nie jest ogrzewany, i 
oczywiście..zasiedliśmy w tym wagonie, bo choć zmarzliśmy to lubimy ciszę i spokój, 
nie lubimy tłoku.. Dlatego też podróż powrotna przebiegła jeszcze bardziej mile niż 
poranna. Krzysiek zaplanował, że po dojściu do domu, zajmie się jeszcze dogłębną i 
kompleksową analizą przebytej trasy, a Marcel- że uda się na "pole konferencyjne" z 
Liderem Klubu Sewerynem.. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY