Data: 28.03.2015r
Trasa: Bytów /zwiedzanie miasta/- nasypem kolejowym- Jez.Rzepnica- Jez.Stary Staw- 
       Pomysk Wielki- Pomysk Mały- ruiny młyna- Soszyca 15 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7

Jakiś czas temu, w trakcie jednego ze swoich wyjazdów służbowych Mecenas zwierzył się 
swojemu znajomemu z Bytowa, panu Danielowi, iż klubowicze "Orłów" od dawna marzą o 
wędrówkach w okolicach Bytowa lecz uniemożliwia im to brak komunikacji. Pan Daniel 
wówczas zaproponował by w razie ochoty zwrócić się do niego, a on postara się 
zorganizować transport tam i z powrotem, przy czym w samochodzie ma tylko 7 miejsc. W 
konsekwencji okazało się, że wędrówka ta nie była nawet zapowiedziana oficjalnie na 
klubowej stronie, gdyż już po godzinie od podjęcia decyzji lista miejsc została- z 
żalem- zamknięta. Na zbiórkę przed dworcem PKP o 8.00 stawili się- Marcel, Mecenas, 
Lider Klubu Seweryn, Artur "Dreadman", Kinga, Brygida oraz Jurek z Redy. Samochodem pana 
Daniela dojechaliśmy do Bytowa ok godziny 9-ej. Moglibyśmy od razu zacząć wędrówkę po 
starym nasypie kolejowym ale skoro już znaleźliśmy się w Bytowie, należało najpierw 
zwiedzić miasto. Zwiedzanie rozpoczęliśmy w okolicach nieczynnego już dworca PKP, a 
pierwszym "punktem programu" był piękny, majestatyczny wiadukt z herbami miast pruskich. 
Następnie przez park-teren dawnego cmentarza ewangelickiego- dotarliśmy do cerkwi 
grekokatolickiej /niegdyś był to kaszubski kościół pw św Jerzego/, świadczącej o 
istnieniu na tych terenach dużej grupy potomków przesiedleńców z "Akcji Wisła", jak wiemy 
też co roku w Udorpiu odbywa się "Bytiwśka Watra" czyli występy zespołów ukraińskich. 
Przechodząc dalej przez centrum miasta obejrzeliśmy kościół parafialny /przed wojną 
ewangelicki/ i wieżę oraz fundamenty d.kościoła pw św.Katarzyny. Oczywiście wiadomo, że 
trzeba było obejrzeć najcenniejszy obiekt Bytowa czyli dawny zamek krzyżacki. Tu nasz 
ekspert historyczny-Seweryn opisał nam poszczególne partie zamku oraz ich przeznaczenie. 
Zanim wyszliśmy z Bytowa konieczna była jeszcze wizyta w "Biedronce", jako iż spragnione 
dziewczyny nie zdążyły się zaopatrzyć wcześniej w odpowiednią ilość napojów. Pogoda była 
zmienna, przewaga chmur ale miejscami wychodziło słońce, na szczęście ani razu nie popadało, 
więc wędrówka była przyjemna a dla niektórych aż za bardzo.. Celem dzisiejszej wędrówki 
było zapoznanie się z przebiegiem dawnej linii kolejowej z Bytowa do Lęborka na odcinku 
Bytów-Soszyca. Znamy bowiem północny fragment tej linii, z Lęborka do Cewic, ostatnio 
odrestaurowany, a jak pamiętamy prowadził nas wówczas Heniek "Cowboy" oraz legenda turystyki 
lęborskiej-Darek Olewniczak. Nasza trasa była urozmaicona jako iż nasyp kolejowy łączył się 
ze ścieżką przyrodniczą "Bytowskich Jezior Lobeliowych", szliśmy najpierw przez pola, potem 
przez las mijając po lewej stronie jezioro Rzepnica, przechodziliśmy pod starymi wiaduktami 
i mostami, a koło jeziora Stary Staw "odbiliśmy" od nasypu aby zwiedzić wieś Pomysk Wielki 
z zabytkowym, ciekawym architektonicznie kościołem. Za wsią ponownie powróciliśmy na nasyp 
i krótko potem nastąpił dłuższy postój w pobliżu starego dworca w Pomysku Małym, gdzie 
stojące drewniane stoły i ławy wręcz zachęcały do wypoczynku. W trakcie posiłku Mecenas 
wystawił prezent od sławnego "Ciapula" dla Seweryna, ale i inni z tego prezentu skorzystali.. 
Po odpoczynku nadal podążaliśmy na północ po nasypie, grupa się nieco podzieliła jako iż 
na czoło wysforowali się Jurek z Mecenasem, Marcel z Sewerynem i Dreadmanem stanowili 
"siły główne" a straż tylną pełniły Kinia z Brygidą, podziwiając uroki przyrody. A było 
co podziwiać, bowiem w lesie rozśpiewało się ptactwo a na drzewach pojawiły się pierwsze 
pąki, zaś z wysokiego nasypu można było oglądać leśne stawy i strumienie. Ponieważ Brygida 
tak wielce zachwycała się pięknem przyrody, dorównując w swojej pasji poznawczej 
najwybitniejszym krajoznawcom i turystom z Jankiem Kiślukiem na czele, Jurek z Mecenasem 
zatrzymali się koło ruin starego młyna aby zebrać grupę. Do mety, czyli do Soszycy było
już stosunkowo blisko, więc dość szybko dotarliśmy do celu, gdzie zasiedliśmy na malowniczej 
polance nad rzeką Słupią, gdzie znajdowały się wiaty oraz miejsce na ognisko. W pobliżu 
znajdowały się ruiny mostu kolejowego, co dodatkowo podnosiło atrakcyjność miejsca. 
Pierwotnie planowaliśmy zwiedzenie elektrowni wodnej, najstarszej na Słupi, ale okazało się, 
że pan Daniel już jedzie po nas, więc zdążyliśmy tylko obejrzeć budynek dawnego dworca oraz 
jezioro. Ok godziny 15ej "zapakowaliśmy się" do samochodu i w wesołej atmosferze powróciliśmy 
do Słupska. Jurek udał się na pociąg, Mecenas do domu, ale reszta- korzystając z wreszcie 
pięknej pogody- poszli na sławne "pole konferencyjne", by dokonać kompleksowej analizy 
przebytej trasy i uczcić Brygidę, która dziś okazała się być najlepszą turystką ze 
wszystkich uczestników. Gratulujemy i do zobaczenia na szlaku..

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY