Data: 18.04.2015r
Trasa: Kępice- Obłęże- Barcino 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Trasa drezynowa: Barcino- Mielęcino- Korzybie 10 km
Prowadzący trasę drezynową: Tomasz Ciżmowski
Liczba uczestników: 4

Po ostatniej, upalnej, prawdziwie letniej sobocie, na ten weekend prognoza była 
mało optymistyczna, mówiono nawet o opadach deszczu ze śniegiem. Sobotni poranek 
zdawał się potwierdzać te obawy, należało znów wyjąć z szaf zimowe ubiory, bowiem 
było bardzo zimno a na niebie wisiały ciemne deszczowe chmury. Nie spodziewaliśmy 
się zatem dużej frekwencji, i rzeczywiście, bowiem na pociąg do Kępic odjeżdżający 
o godzinie 7.40 stawili się jedynie Mecenas, Krzysiek i Marcel z Anią. W Kępicach 
nastąpiło tradycyjne już zwiedzanie ścieżki przyrodniczej "Biedronki siedmiokropki", 
przejście się po targowisku obok dworca gdzie widzieliśmy ładne kurtki jak ulał 
odpowiednie dla Seweryna- no i ruszyliśmy w trasę. Nie była ona może zbyt ciekawa 
bowiem wiodła szosą /lub ścieżkami obok szosy/ ale tym razem naszym celem nie było 
tylko podziwianie uroków krajobrazu lecz przede wszystkim jazda drezynami, którą 
zorganizowali koledzy ze Słupskiej Powiatowej Kolei Drezynowej. Wprawdzie impreza 
ta była zorganizowana głównie dla rowerzystów z KTR "Szprycha" ale i "Orły" mogły 
wziąć w niej udział. Pierwszy odpoczynek miał miejsce pod wiatą nad jeziorem Obłęskim, 
gdzie w grudniu Marcel znalazł piwo, tym razem piwa nie było ale za to Mecenas 
częstował prezentem od sławnego "Ciapula"- prezent ten był co prawda przeznaczony 
dla Seweryna by mógł wygłaszać swoje naukowe i intelektualne pogadanki, no ale skoro 
go nie było to nie było sensu go dźwigać, należało go zadegustować. Sprawiło to, że 
postój trwał dłużej niż zazwyczaj ale za to potem ruszyliśmy w drogę ze zdwojoną 
energią w czym celował najlepszy klubowy piechur- Krzysiek. Z kolei wybitnym talentem 
krajoznawczym i wytrwałością wykazała się Ania, być może jeszcze nie dorównująca w 
tym Brygidzie, no ale Ania praktycznie debiutuje na naszych wędrówkach. Po dojściu 
do Obłęża obejrzeliśmy dawny sprzęt rolniczy oraz ciekawe lapidarium w miejscu dawnego 
cmentarza ewangelickiego, jak również stary buk- pomnik przyrody. Nie śpiesząc się 
zbytnio doszliśmy do Barcina i tu niespodzianka- warstwa deszczowych chmur rozproszyła 
się i stopniowo zaczęło rozpogadzać się, dodajmy, że już wkrótce zaświeciło słońce a 
piękna pogoda utrzymała się do końca dnia. W Barcinie znajduje się kilka godnych 
obejrzenia obiektów jak zabytkowy kościół, pałac czy dawny szpital, ale były one już 
nam znane dlatego też Mecenas pokazał budynek gdzie mieściła się słynna niegdyś knajpa 
"Barcinianka" i opowiedział kilka historii z nią związanych z żalem stwierdzając, że 
kiedyś, dzięki "Barciniance" miał wielu klientów w sprawach karnych.. Do rozpoczęcią 
imprezy drezynowej pozostało jeszcze trochę czasu, ale Mecenas wysłał do Tomka z SPKD 
informację- "The Eagles has landed" /czyli-Orły wylądowały/, więc wkrótce Tomek pojawił 
się prowadząc skład drezynowy złożony m.in z "maluchozyny" /Fiat 126/ i drezyny 
samobieżnej DS 001 tzw."byka". Wkrótce pojawiła się też drezyna ręczna "kiwajka" 
obsługiwana przez kolegę Piotra Kawałka oraz nowość- drezyna elektryczna"Witek" którą 
przyjechał Hubert. Wielką niespodzianką było pojawienie się "Piszpunta"- Piotra 
Rachwalskiego, który jak wiemy po latach prezesowania w "NordExpresie" jest teraz 
dyrektorem dolnośląskiej DOKP i na stałe przebywa we Wrocławiu, znalazł jednak czas by 
przyjechać do Barcina. Rozpoczęły się przygotowania do imprezy- rozpalanie ogniska, 
udrażnianie przejazdu oraz próbna jazda w stronę Korzybia w której też uczestniczyliśmy. 
Brakowało nam Seweryna zwanego m.in "Słodkim"/Sugar Boy/ więc pomyśleliśmy o kupnie 
czegoś słodkiego. Zawsze ofiarny i skłonny do pomocy Krzysiek wysiadł zatem z drezyny 
na trasie i udał się do sklepu po słodycze. My pojechaliśmy dalej a drodze powrotnej 
zobaczyliśmy iż do Barcina wjeżdża peleton rowerzystów z KTR "Szprycha", zatrzymaliśmy 
się więc by wskazać im drogę. Naraz ujrzeliśmy jakąś postać pędzącą od strony wioski z 
prędkością Usaina Bolta- to był Krzysiek, mimo grubej odzieży i plecaka pełnego słodyczy 
wbiegł on z energią na nasyp i wskoczył do drezyny. Potem już drezynami jeżdzili 
członkowie "Szprychy" a my gawędziliśmy z Piszpuntem i kolegami z SPKD. Skorzystaliśmy 
też z gorącej zupy fundowanej przez organizatorów, a kupione przez Krzyśka słodycze 
smakowały zwłaszcza Ani. Zbliżała się godzina 15a więc Mecenas dał hasło do zbiórki. 
Orły zapakowały się do drezyn, a maszynista- Tomek "cisnął gaz"- musieliśmy bowiem zdążyć 
na pociąg z Korzybia do Słupska. Chłodny wiatr chłostał twarze i przenikał odzież, j
ednakże czujny Mecenas wciąż ponaglał Tomka, więc dość szybko znaleźliśmy się w Korzybiu, 
niestety nie pod samym dworcem bo przejazd był zaasfaltowany. Musieliśmy już pieszo przejść 
szosę i gonić po podkładach do peronu. W ostatniej chwili wpadliśmy do pociągu 
poganiani przez niecierpliwą konduktorkę,z a to potem w drodze do Słupska zgodnie 
uznaliśmy że impreza była bardzo udana i wesoła..


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY