Data: 16.05.2015r
Trasa: Wiklino Dolne- Lękwica- Bukowa- Komnino 8 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 11

Już od dawna dojrzewała w nas myśl aby w planach klubowych wędrówek uwzględnić 
pobyt w Komninie, u legendarnego "Gumisia" /Artura Skalskiego/ znanego ze swoich 
regionalnych produktów, które zdobywały nagrody i wyróżnienia m.in. na Festiwalu 
Nalewki Pomorskiej w Swołowie. Po konsultacji z samym gospodarzem, wędrówka została 
opracowana przez Marka Janusewicza na sobotę w dniu 16 maja. Pogoda dopisała ,co 
spowodowało liczniejszą frekwencję niż zwykle. Autobusem relacji Słupsk-Łeba 
odjeżdżającym o godzinie 9.00 do Wiklina dojechali- Marcel, Mecenas, Margotka, 
Kinga i Jurek z Redy. W Wiklinie czekali już na nich- Marek, Alchemik, Wandzia z 
Rzuszczy, Szymek z zięciem, oraz Krzysiek który dotarł na miejsce forsownym marszem 
ze Słupska. Nastąpiło serdeczne przywitanie się, zaś Szymek częstował wszystkich 
"chlebem i solą". Żałowaliśmy tylko, że nie mogło być z nami Andrzeja i Lidera Klubu 
Seweryna. Z przystanku w Wiklinie, prowadzeni przez Marka wyruszyliśmy na północ, 
betonową drogą wiodącą do Lękwicy. W tek wsi nastąpił dłuższy postój na ławkach i 
zielonej trawce. Zaprezentowano smaczne produkty regionalne- pasztet z dzika, 
swojski chleb, smalec i przetwór jabłkowy. Marek przedstawił wszystkim regulamin 
czerwcowego rajdu "Wydma", Krzysiek biedził się z otwarciem naczynia "Blutbär", 
a Szymek wydawał stosowne polecenia- wprawdzie jest on już na emeryturze, ale 
poleceniom- nawet byłego- funkcjonariusza policji, należy się podporządkować i je 
wykonać, co też zostało wykonane.. Za Lękwicą szliśmy już gruntową drogą przez las, 
przecinając stary nasyp kolejowy na odcinku Gabel-Wendisch Silkow /ob.Zelkowo/ oraz 
rozlewiska leśne powstałe na skutek działalności bobrów. Kolejny postój miał miejsce 
we wsi Bukowa, w romantycznym nastroju, bowiem na zardzewiałych huśtawkach, gdzie 
rozsiedli się panowie. Panie bowiem wolały zasiąść "na słoneczku" pod ukwieconym 
krzyżem. Brakowało Seweryna, więc jego rolę przejął Szymek, ciekawie opowiadając o 
jego spotkaniach przyrodniczych z lamą i krokodylem oraz o "żywotach świętych" a 
chodziło o jednego "świętego", jak również o pani wójt o znajomym, miłym nazwisku. 
Delektowaliśmy się przetworem z jabłek, zbliżonym smakiem do przetworów brodatego 
Maćka z Bierkowa, miło się siedziało, ale otrzymaliśmy informację, że "Gumiś" już 
rozpala grilla, więc wyruszyliśmy dalej prostą drogą. Marek-aby urozmaicić trasę- 
poprowadził nas nieco zawiłym szlakiem przez las a potem przez łąki. Ominęliśmy teren 
dawnego cmentarza, na którym pasjonat starych nekropolii-Mecenas, odnalazł jedynie 
kilka kamieni nagrobnych, omszałych i zarośniętych, ale miejsce było urokliwe z uwagi 
na kolorowe kwiaty- niezapominajki, konwalie, stokrotki i jaskry. Po wyjściu na łąki 
kierowaliśmy się bezpośrednio na hacjendę Gumisia. Najpierw zostaliśmy donośnie 
przywitani przez..Sabę i Figę, a potem dopiero przez gościnnego gospodarza i jego 
żonę Anitę. Śpiewając znaną piosenkę "Abrakadabra, to czary i magia, receptą jest 
przepis na gumisiowy sok" zostaliśmy zaproszeni do stołu. Stół ten jest historyczny, 
pochodzi z hacjendy "U Zerwana" a używał go do nocnych ćwiczeń sam Marek Borzemski z 
KTP "Bieluchy" z Chełma. Nie spodziewaliśmy się przygotowania aż takiej uczty, jaka 
na nas czekała, nawet wegetarianie- Kinga i Krzysiek mogli się najeść do syta. Nie 
sposób wymienić wszystkich mięsiw i sałatek, więc wspomnijmy jedynie o "gwoździu 
programu"- czyli tytułowym "gumisiowym soku" który pojawił się w wielkich butlach z 
napisem "tylko dla Orłów". Zaiste, był to napój dla "Orłów", a jego smak był 
nadzwyczajny. Szkoda, że czas naszej biesiady był uzależniony od czasu odjazdu 
autobusu, tak,że część z nas musiała pożegnać się już około 14-ej. W międzyczasie 
Alchemik z Mecenasem zapragnęli obejrzeć zabytkowy XIX wieczny pałac, niestety, stanowi 
on obecnie własność prywatną i nie sposób było nawet dojść na taką odległość by móc 
wykonać zdjęcie. Po raz kolejny nasuwa się refleksja co do zabytków architektury i 
kultury- że nie wystarczy je restaurować i odnawiać ale powinny one być udostępniane 
turystom, chociażby do oglądania z zewnątrz. Zrozumiałe, że nikomu się nie uśmiecha, by 
ktoś obcy wchodził mu "z butami" do domu ale obejrzeć zza płotu chyba można.. Wracając 
do biesiady- Wanda zapowiedziała wędrówkę w przyszłym tygodniu z Rzuszcz do Wolinii, 
a dzielny Krzysiek do Słupska postanowił wrócić piechotą. Poczyniono też kolejne 
ustalenia logistyczne odnośnie rajdu "Wydma"- w szczególności zakupu ryb prosto z 
jeziora, które oprawiać zobowiązała się Margotka, a- zgodnie z uchwałą klubu- pomagać 
jej będzie obrotny ,zręczny i pracowity Lider Klubu Seweryn.. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY