Data: 29.08.2015r
Organizator: Beata Borzemska
Trasa: Rowy- szlakiem rowerowym- Objejskie Łąki- Lotki- Osieki Słupskie- 
       nasypem kolejowym- Gąbino Żabiniec /Hacjenda "U Zerwana"/ 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 10

Impreza ta rzeczywiście w bieżącym roku była "jubileuszowa" bowiem odbywała się 
po raz piąty. Wbrew nazwie, od pewnego czasu zmieniła się formuła imprezy, na 
początku, jak pamiętamy, rozbijaliśmy namioty na terenie hacjendy i zostawaliśmy 
na całą noc. Aktualnie zaś nie biwakujemy w namiotach lecz wieczorem wracamy do 
Słupska, co nie zmienia faktu, że zawsze miło się bawimy. Frekwencja była wreszcie 
przyzwoita z uwagi na powrót części klubowiczów z obozu górskiego w Tatrach. O 
godzinie 9.16 autobusem NordExpressu do Rowów pojechali- Mecenas, Jurek z Redy, 
Piotr "Złoty But" z Koszalina, Krystyna i Brygida. Mimo pięknej, słonecznej pogody 
widać już było oznaki zbliżającej się jesieni, przede wszystkim było  chłodniej 
niż dotychczas, a drzewa i krzewy obsypane były dojrzałymi owocami. Pięknie wyglądała 
jarzębina, tarnina, jeżyny, dzikie jabłonie i grusze. Idąc z Rowów szlakiem rowerowym 
wyszliśmy na tzw Objejskie Łąki ciągnące się aż do Retowa, poprzecinane kanałami 
melioracyjnymi. Krótki postój miał miejsce przy ciekawej stacji pomp nr 5 niedaleko 
jez.Gardno, a dłuższy-nieco dalej, na wieży widokowej, z której obserwowaliśmy 
pływające wyspy na jeziorze oraz Górę Rowokół i latarnię w Czołpinie. Idąc dalej, 
niedaleko małej wsi Lotki spotkaliśmy się z Teresą i Markiem Janusewiczami, którzy 
doszli tam idąc z Gardny. Od razu na powitanie Marek poczęstował wszystkich sokiem- 
esencją ze słowackich gruszek, której smak był znakomity. Samych gruszek- ulęgałek 
najedliśmy się dalej, gdy z drogi skręciliśmy na stary nasyp kolejowy po 
nieistniejącej linii do Smołdzina. Tam mijaliśmy zdziczałe drzewa owocowe, gdzie 
właśnie zatrzymaliśmy się przy starej gruszy. Wędrując malowniczą drogą doszliśmy 
do szosy i stamtąd już  blisko było do mety czyli do hacjendy w Gąbinie Żabińcu. 
Hacjenda ta znana jest od lat jako "U Zerwana" choć teraz, gdy Zerwana już nie ma 
powinna się chyba nazywać "U Guapy" bowiem właśnie rządzi tam Guapa i ona też radośnie 
przywitała nas machając ogonem i skacząc. Jadło i napitki stały już na stole, Robert 
przyrządzał na bieżąco mięsiwa z grilla, a Beata- sałatki. Przyprawy były przywiezione 
z Jamajki /choć nie było w nich "cannabis"/ ale smaki potraw były raczej włoskie, bo 
słone /tradycja kucharska rodziny Smuggia z Rzymu/. Z uwagi na susze, wody w stawie 
było mniej, co jednak nie przeszkodziło Mecenasowi na kąpiel w towarzystwie Guapy. 
Jeździliśmy też traktorkiem ogrodowym w czym wyróżniał się Złoty But. Przy okazji 
prawnicy- czyli Beata i Mecenas wskazali iż na terenie prywatnej, ogrodzonej i 
zamkniętej posesji nie ma obawy o zaistnienie występku z artykułu 178 a par.1 k.k.- 
informacja ta wielce ucieszyła biesiadników. Wkrótce dojechali Marcel z Anią- ze 
Słupska oraz "Gumisiowie" -z Komnina. Wybitną wiedzą medyczną wykazał się Robert- z 
zawodu lekarz stomatolog, który udzielił cennych wskazówek dla Ani, która niedawno 
przeszła poważny zabieg stomatologiczny; wskazując na możliwość łączenia leków 
sztucznych z naturalnymi, sowicie serwowanymi przez Beatę. Rozmawialiśmy przez telefon 
z naszym wiernym sympatykiem- Markiem z KTP "Bieluchy" w Chełmie, który nie mógł 
przyjechać na imprezę, bo realizuje wielkie przedsięwzięcie gospodarcze a które ma szansę 
zakończyć się tak jak dotychczasowe inicjatywy gospodarcze rządu RP- życzymy więc 
powodzenia drogiemu koledze.. Biesiada ledwo zaczęła rozkręcać się na dobre, a już 
rozpoczęły się pożegnania, jako pierwszy opuścili hacjendę Jurek i Krystyna, a potem 
Mecenas. Reszta jednak dobrze się bawiła aż do nocy.. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY