Data: 10-11.10.2015r
Organizator: Kahel Klub Lębork
Trasa: Potęgowo PKP- biogazownia- Żychlin- Runowo 12km
       Runowo- rezerwat przyrodniczy "Grodzisko"- Pogorzelice 13 km
Prowadzący trasę: Ireneusz Krawiec, Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 5

Tego rajdu przedstawiać nie trzeba, bowiem już od wielu lat w nim uczestniczymy, 
podobnie jak rowerzyści z klubów- "Bąbelki" z Gdańska, "Rama" z Malborka, "Szuwarek" 
z Nowego Dworu, zaś organizację zapewniają koledzy z lęborskiego "Kahel Klubu" z 
najwybitniejszym turystą Pomorza- Janem Kiślukiem. Różnica między obecnym a poprzednimi 
rajdami polegała przede wszystkim na miejscu i rodzaju noclegu. Do tej pory bowiem 
nocowaliśmy "na glebie" czyli w salach i świetlicach, leżąc na matach lub siennikach. 
Tym razem warunki były wręcz luksusowe, bowiem kwaterowaliśmy w pałacu "Pod Bocianim 
Gniazdem" w Runowie, na łóżkach, w pokojach z łazienkami. Ze Słupska pociągiem SKM o 
godzinie 9.54 do Potęgowa wyjechali- Mecenas, Brygida, Piotr "Złoty But" oraz Romka 
z Kahel Klubu, która od pewnego czasu mieszka w Słupsku. W Potęgowie czekali już 
organizatorzy z kwatermistrzem rajdu- Jankiem Kiślukiem na czele, a także Kapitan, 
który przed rejsem do Nigerii postanowił jeszcze wybrać się na wycieczkę w gronie 
przyjaciół. Po kilkunastu minutach przyjechała SKM-ka z Trójmiasta, skąd wysiedli m.in 
Jurek z Redy, Darek Janowski z żoną i inni uczestnicy trasy pieszej. Razem z młodzieżą 
szkolną z Lęborka wkrótce wyruszyliśmy na trasę prowadzeni przez Tadka Krawczyka i Irka 
Krawca, trasa- mimo iż kilometrażowo dość krótka- zajęła sporo czasu z uwagi na 
zwiedzanie wiatraków oraz biogazowni, co umożliwił nam wójt Potęgowa. Ponieważ "Orły" 
nie lubią tłoku, zaraz za biogazownią wysforowały się do przodu, a dołączył do nich Darek 
Olewniczak- legenda turystyki lęborskiej, prezes"Cowboy Clubu". Minęliśmy leśny staw i 
po krótkim odcinku wiodącym przez las, wyszliśmy na pola koło  niewielkiej wsi Żychlin. 
Tam nie było sklepu, więc szybkim marszem podążyliśmy w stronę Runowa, gdzie 
"wywołaliśmy" panią sklepową z domu, aby zakupić stosowne zapasy na wieczorną biesiadę. 
O ile rankiem było chłodno, choć pogodnie, to w południe było dość ciepło, więc wędrówka 
była przyjemna, tym bardziej, że na drzewach i krzewach pojawiły się już kolory jesieni. 
Dochodząc do pałacu, zostaliśmy na progu powitani "chlebem i solą" przez Janka Kiśluka, 
który też rychło dokonał zakwaterowania uczestników rajdu w pokojach. Szkoda tylko, że 
wkrótce musiał odjechać Kapitan.. Zostaliśmy poczęstowani pod wiatą treściwą zupą, po 
czym Brygida zabawiła się w dżokeja, a wybitny historyk-Darek wygłosił wykład o historii 
Runowa, zabytkach i ciekawostkach przyrodniczych. Pod wieczór nadciągnęli uczestnicy 
trasy rowerowej z Ryśkiem Betcherem i Jasonem na czele, a wieczorem- zgodnie z tradycją 
odbyła się biesiada przy ognisku pod wiatą. Miło wspomnieć,że poza nieśmiertelnymi 
"pratchawcami" były też piosenki turystyczne, co wielce  uradowało Mecenasa, tym bardziej, 
że w tym czasie był on częstowany regionalnymi napitkami przez przyjaciół z "Ramy" i 
"Szuwarka". W niedzielę rano jednak wszyscy wstali rześcy, poza Brygidą która uskarżała się 
na chrapanie facetów. Śniadanie niedzielne odbyło się nie pod wiatą, ale w sali pałacowej, 
po którym nastąpiło pożegnanie Runowa-choć nie przez wszystkich. Rowerzyści bowiem pojechali 
swoją trasą, zaś piechurzy udali się na zwiedzanie rezerwatu "Grodzisko Runowo". W 
odróżnieniu od poprzedniego dnia, dzisiaj było pochmurno a i często siąpił deszcz, choć na 
szczęście ulewy nie było. W tej jesiennej szarości Irek i Tadek poprowadzili nas na 
grodzisko, na trasie czuliśmy się jak w Beskidach z uwagi na mozolne podejścia pod górę oraz 
bukowy las. Atrakcji przyrodniczych było jednak wiele, co rekompensowało trudy wędrówki. 
Można tu wspomnieć o malowniczych hubach i szmaciakach gałęzistych, a także o potokach oraz 
omszałych, powalonych drzewach. Po zwiedzeniu rezerwatu część grupy pod wodzą Tadka poszła 
do  pogorzelic a inni, prowadzeni przez Irka powrócili do pałacu. Tam zachwyciła nas Brygida, 
która zachowała w plecaku odpowiednie środki do niedzielnej biesiady, która też odbyła się 
pod pałacową wiatą. Mecenas i Brygida musieli wracać wcześniej do Słupska więc zostali 
podwiezieni przez żonę Irka do Pogorzelic, skąd po obiedzie w znanym już nam zajeździe 
"U Siwego" po godzinide 13-ej powrócili pociągiem SKM do Słupska. Kolejny ciekawy rajd 
organizowany przez Kahel Klub z Lęborka będzie miał miejsce 24.10 z zakończeniem w Drętowie- 
już teraz serdecznie zapraszamy.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY