Data: 31.10.2015r
Trasa: Słupsk wiadukt- trasą dawnej kolei- Swochowo- rzeczka Gnilna- Machowino- 
       żółtym szlakiem- Niewierowo- Słupsk 23 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 3

Z uwagi na niedzielne Święto Zmarłych pierwotnie nie planowaliśmy żadnej wycieczki 
na sobotę, jednakże z inicjatywy najlepszego klubowego piechura- Krzyśka, mając 
również na względzie zapowiadaną piękną pogodę, zdecydowaliśmy się na wędrówkę po 
szlakach na północ od Słupska, wprawdzie już nam znanych ale zawsze ciekawych, 
zwłaszcza w jesiennej szacie. Krzysiek nadto postanowił by ta wędrówka była 
poświęcona pamięci jego uroczej koleżanki, Martyny zwanej "Bola", która zmarła w 
ubiegłym roku. Była ona piękną istotą, o długich, powiewających na wietrze włosach 
i cudownym uśmiechu, jako najlepsza przyjaciółka Krzyśka spędzała z nim wiele czasu, 
prowadząc intelektualne i romantyczne rozmowy, a także spacerując właśnie po tych 
drogach i ścieżkach, na które się wybieraliśmy. O godzinie 9.00 pod  wiaduktem przy 
ul.Portowej w Słupsku spotkali się:  Krzysiek, Marcel i Mecenas i po krótkim powitaniu 
"chlebem i solą", wyruszyli na trasę. Nigdzie nam się nie śpieszyło, była piękna pogoda, 
więc szliśmy wolno, podziwiając okolicę, a Krzysiek opowiadał o Martynie i jej pasjach 
przyrodniczych, zwłaszcza miłości do roślin i grzybów. Przeszliśmy przez strumień, co 
do którego rok temu Seweryn wygłosił wielce ciekawą pogadankę geologiczną n.t. 
powstawania wody, jednocześnie żałując, że od dłuższego czasu nasz Lider stał się 
żarliwym i pobożnym mistykiem, przez co zaprzestał chodzenia na wędrówki. Idąc dalej 
linią dawnej kolei Stolp-Schmolsin, minęliśmy Siemianice i Swochowo i drogą pośród 
obsypanych żółcią i czerwienią drzew dotarliśmy do przyczółków dawnego mostu kolejowego 
na rzeczce Gnilnej. Niedaleko, przy rzeczce, nastąpił postój, w trakcie którego 
należało spełnić toast za zdrowie dzisiejszego jubilata- Marka Janusewicza. Zacność i 
sława naszego kolegi sprawiła iż uczyniliśmy to po trzykroć i w dobrym  humorze 
ruszyliśmy dalej. Polna droga po ok 2 km dochodziła do Machowina, tam-z uwagi na 
jutrzejsze święto i wspomnieniowy charakter wędrówki- należało odwiedzić cmentarz, na 
którym ocalało wiele starych żeliwnych krzyży i nagrobków. Spędziliśmy tam pewien czas, 
zadumani nad nieuchronnością przemijania. Dalsza trasa biegła leśną drogą, która 
akurat była w trakcie "remontu" i gdzie trwały prace. Nie był to romantyczny widok 
tym bardziej z uwagi na liczne pościnane drzewa, na szczęście szybko doszliśmy do 
znaków żółtego szlaku, którym skierowaliśmy się na południe. Po raz kolejny 
zatrzymaliśmy się na postój, nad urokliwym zakolem rzeki Słupi. W tym też czasie 
zadzwonił z Lęborka "Pasterz Pratchawców" czyli Tadek, zapraszając na wycieczkę w 
przyszłym tygodniu do Torunia i Chełmna, niestety musieliśmy odmówić, bowiem w tym 
czasie mamy przecież wędrówkę pod Miastkiem. Dwóch jest bowiem najwybitniejszych 
turystów w Rzeczypospolitej- Jan Kiśluk w Lęborku i Konrad Remelski w Miastku. Właśnie 
Konrad kształtował u Marka i Mecenasa właściwe podejście do turystyki pieszej- nie 
można było zatem odmówić jego zaproszeniu. Dzisiejsza wędrówka była "kilometrażowo" 
dość długa, ale za krótka dla Krzyśka, dla niego bowiem dopiero 40 km dziennie to 
godziwa trasa, dlatego też po dojściu do Niewierowa rozstaliśmy się, Marcel i Mecenas 
poszli do Słupska a Krzysiek skręcił w stronę Swochowa i Bukówki, by dopiero wieczorem 
dotrzeć do Słupska na spotkanie z "Wielkim Dekoratorem"-Michałem Tubą. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY