Data: 28.11.2015r
Trasa: Słonowice PKP -Słonowice wieś- Dobrzęcino- Komorczyn- Sycewice- Zębowo- 
       Słupsk 19 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 3


Podobnie jak w ubiegłą sobotę i w tym przypadku mieliśmy farta jeśli chodzi o sobotę, 
bowiem po deszczowym tygodniu akurat dzisiaj rozpogodziło się i zaświeciło słońce. 
Warto więc było wybrać się na wędrówkę a nie siedzieć w domu i oglądać w telewizji jak 
to w Polsce zapanowała "Paranoja i Schizofrenia". Naprawdę, zamiast polityki lepsze 
jest obcowanie z przyrodą i podziwianie pięknych widoków a tak również i było w trakcie 
tej wycieczki. Pociągiem relacji Słupsk-Szczecinek o godzinie 7.37 do Słonowic pojechała 
"żelazna kadra" klubu, czyli Marcel, Mecenas i Krzysiek. Podróż trwała krótko bowiem 
Słonowice to raptem trzeci przystanek od Słupska, po Kobylnicy i Widzinie. Z przystanku 
kolejowego do samej wsi jest około 2 km, gdy wysiedliśmy, odczuliśmy chłód poranka, zimno 
wionęło od pól zmrożonych szronem i lodem. Panował jeszcze półmrok, na zachodzie 
odznaczał się księżyc w pełni, a na wschodzie dopiero wstawało słońce. W jego jeszcze 
nieśmiałych promieniach, raźno pomaszerowaliśmy szosą do wsi Słonowice, gdzie znajduje się 
zabytkowy, neogotycki kościół. Ze Słonowic idąc na północ w stronę Reblina wkrótce 
skręciliśmy na zachód i już po około kilometrze marszu znaleźliśmy się w niewielkiej, 
popegerowskiej wsi Dobrzęcino, skąd dalej powędrowaliśmy na zachód drogą przez pola, pośród 
malowniczych drzew. Słońce już wstało więc widoki stały się piękne, dokuczał tylko chłód 
więc Marcel z Mecenasem podjęli odpowiednie kroki zaradcze, jedynie Krzysiek martwił się, 
że miał ze sobą ekwipunek bardziej na lato niż na zimę, no ale naszemu najlepszemu 
piechurowi to nie przeszkadzało, postanowił tylko, że od następnego razu zmieni wyposażenie 
turystyczne. Na pustych polach zobaczyliśmy zająca, z ciekawością nam się przypatrującego, 
ale nie stety nie chciał nam pozować do zdjęcia, gdy Marcel wyjął aparat, zając pierzchnął 
niczym Andrzej przed Ulą, a biegł tak szybko jak Janek do sklepu po długiej wędrówce. 
Malowniczą aleją brzozową doszliśmy do skraju wsi Komorczyn, skąd odbiliśmy na północ, 
pewien odcinek szliśmy szosą, która wiodła przez las, po czym z szosy skręciliśmy na leśną 
drogę prowadzącą wprost do "centrum" Sycewic. Planowaliśmy tam dłuższy popas nad stawem ale 
było chłodno i wietrznie, zaś ławki oblodzone, więc popatrzyliśmy tylko na pływające po 
stawie kaczuszki i poszliśmy dalej. Byliśmy niestety zmuszeni iść przez kilkaset metrów 
poboczem drogi krajowej aby dojść do starej drogi wiodącej wśród starych drzew do Zębowa, 
tam wreszcie mogliśmy zwolnić tempo. Wyszliśmy niedaleko kościoła w Zębowie na bardzo dobrze 
już nam znaną "drogę książęcą" oznakowaną obecnie jako "droga Jakubowa" /od Słonowic do 
Sycewic szliśmy szlakiem "Pierścienia Gryfitów"/, którą wielokrotnie szliśmy na imprezy 
regionalne do Swołowa. Po wejściu w las, w zaciszu buczyny miał wreszcie miejsce dłuższy 
postój. Przydały się wtedy termosy z herbatą bogato syconą miodem i cytryną, która to 
herbata po dodaniu regionalnej mikstury zachwyciłaby nawet takich smakoszy jak Marka i 
samego wielkiego i wspaniałego Janka Kiśluka. Pokrzepieni i wypoczęci, chociaż z zielonymi 
tyłkami /siedzieliśmy na mokrym omszałym drzewie/ w dobrym humorze wyruszyliśmy na ostatni 
odcinek drogi do Słupska. Na skrzyżowaniu z polną drogą do Bierkowa rozstaliśmy się z Krzyśkiem, 
który postanowił jeszcze przejść z kilkanaście kilometrów, dodajmy, że w sumie przeszedł w 
tym roku już 1519 km, co jest rekordem klubowym. Marcel z Mecenasem wkraczając w granice 
Słupska zaszli jeszcze na kultowe "pole konferencyjne" wspominając Seweryna, który od dłuższego 
czasu zamknął się w domu, nie chodzi na wycieczki i z nikim się nie kontaktuje, być może 
stał się pobożnym salafitą i myśli o wyjeździe do Paryża lub Rzymu.. Za tydzień wybieramy się 
do gościnnych Obliwic na rajd mikołajkowy- już teraz serdecznie zapraszamy.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY