Data: 30.01.2016r
Trasa: Ustka- brzegiem morza- Orzechowo- Wydma Orzechowska- Zapadłe- szlakiem 
       "zwiniętych torów"- Ustka 13 km.
Prowadzący trasę: Kapitan Żeglugi Wielkiej Zbigniew Świacki
Liczba uczestników: 4

W ubiegły weekend był jeszcze śnieg i mróz, ale od początku tygodnia rozpoczęła się 
odwilż i zaczęły padać deszcze. Na ten weekend również prognoza pogody nie była zbyt 
zachęcająca, dlatego też w zapowiedzi nie wyznaczaliśmy trasy, uzależniając ją od 
warunków atmosferycznych. Korzystając z urlopu, trasę postanowił poprowadzić sam 
Kapitan czyli Zbyszek, nieco zestresowany koniecznością kolejnego rejsu do Nigerii, 
gdzie grasują piraci, a niestety nie może z nim wypłynąć Seweryn, którego zapach 
skarpetek odstraszyłby najgroźniejszych zbirów. Nasz Lider Seweryn jednak od dłuższego 
czasu woli przebywać w domu, gdzie wyznaje 5 filarów islamu i jego marzeniem jest 
zginąć za świętą wiarę, gdzie w raju czekać będą na niego namiętne hurysy-smuggisy.. 
Na hasło Kapitana, mimo nieciekawej pogody stawili się-Mecenas, Jurek z Redy oraz 
najlepszy klubowy piechur Krzysiek, który do Ustki dotarł forsownym marszem ze Słupska, 
po drodze sowicie się pokrzepiając turystycznymi napojami. Około godziny 10 ej 
wyruszyliśmy na trasę spod mola w Ustce, kierując się na wschód w stronę Orzechowa. 
Miłym zaskoczeniem było to, że nie padało a i wiatr nie był zbyt silny, więc można było 
iść spacerowym krokiem, zaś Kapitan uwieczniał specjalistycznym sprzętem morskie 
krajobrazy. Zadowolenie wzbudził też fakt iż od Ustki do Orzechowa można było przejść 
brzegiem morza, mimo tego iż nadal przedłużała się budowa tzw. "sztucznej rafy" i po 
drodze napotykaliśmy przeszkody w postaci płotów i piaskowych wałów. Nie stanowiło to 
jednak dla nas przeszkody, zwłaszcza dla Krzyśka, który narzucał ostre tempo marszu, 
ale i znajdował czas na pogawędkę. W wolnej chwili wygłosił on referat na temat hodowli 
bydła, omawiając cechy krów holenderskich i czerwonych polskich, stwierdził iż 
najtrudniejszym bydłem do hodowli jest tzw. "bydło główczyckie" wymagające szczególnie 
surowego traktowania. Po okresie w miarę dobrej pogody zaczął niestety padać deszcz, 
rychło zatem zostaliśmy przemoczeni, na szczęście byliśmy już pod Orzechowem, gdzie 
weszliśmy z plaży w las, wzdłuż biegu rzeczki Orzechówki. Deszcz coraz bardziej się 
wzmagał, lecz mimo to bez problemu doszliśmy do wiaty pod wydmą orzechowską. Tam nastąpił 
odpoczynek, z nadzieją, że może w czasie przerwy przestanie padać. Nadzieje były próżne, 
ale nie odebrało nam to humoru.. Mimo sieczącego po twarzach deszczu, przeszliśmy 
sprawnie przez rezerwat "Wydma Orzechowska" i zatrzymaliśmy się na chwilę w Zapadłem. 
Stamtąd poszliśmy "trasą zwiniętych torów" /nasypem dawnej linii kolejowej Stolpmünde-Schmolsin 
/Ustka-Smołdzino/ w stronę Ustki, w pewnym momencie odbiliśmy z tego szlaku w prawo, aby 
szybciej dojść do mety. Idąc cały czas w deszczu doszliśmy do Ustki, skąd autobusem o 
godzinie 14.20 wróciliśmy do Słupska- poza Krzyśkiem, który postanowił wracać piechotą.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY