Data: 05.03.2016r
Trasa: Zelkowo- Zgojewo- Drzeżewo- Damno 15 km
Prowadzący: PTP 10612 Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 6

Nasz najlepszy klubowy piechur, Krzysiek /ostatnio rozszerzył uprawnienia przodownickie 
na region mazowiecki/ nieraz narzekał, że organizowane przez zarząd klubu wycieczki są 
zbyt krótkie i dobre tylko dla dzieci, dlatego też jak wiemy nieraz przedłużał sobie 
trasę i przechodził po około 30 km dziennie. W tym roku planuje on pobicie swojego rekordu- 
1500 km rocznie. Postanowiliśmy zatem na tą sobotę zorganizować wędrówkę nieco dłuższą, 
niebieskim szlakiem Doliny Rzeki Łupawy, na odcinku Zelkowo-Damno. Wprawdzie niektórzy z 
nas nieraz przechodzili ten odcinek, ale było to dobre kilka lat temu i warto było sobie 
przypomnieć tą trasę, tym bardziej, że od Drzeżewa biegła ona nieco inną drogą. Autobusem 
NordExpressu nr 101 o godzinie 8.00 ze Słupska do Zelkowa pojechała nieliczna ale doborowa 
grupa "Orłów" w składzie:  Krzysiek, Mecenas, Andrzej z Ulą oraz Piotr "Złoty But" z Koszalina. 
W Zelkowie, po kilkunastu minutach dołączył do nich "baron Mark von Glowitz" czyli Marek 
Janusewicz, mistrz wędzarstwa i serowarstwa. Pierwszy odcinek szlaku, do Zgojewa biegł szosą 
przez pole, tam nieco dokuczał zimny wiatr, więc Andrzej czym prędzej wyjął swój drewniany 
kompas i szybkim krokiem doszliśmy na most na rzece Łupawie. Wkrótce Zgojewo z bezzstylowym, 
nieładnym pałacem i skręcamy w las. Pierwszy postój, Marek częstuje wędzoną słoniną, Ula 
czekoladą i bułeczkami, zaś Andrzej pozwala obejrzeć swój kompas. Profesor Krzysiek zebrał 
wszystkich i wygłosił naukową pogawędkę /co do której poprosił by wspomnieć o niej w relacji/, 
której konkluzją było to, iż każdy turysta na szlaku musi dysponować dużą ilością napojów 
"energetyzujących" i jest to najważniejszy ekwipunek turysty. Do Drzeżewa droga cały czas 
wiodła przez sosonowy las, zadzwoniła do nas z pozrowieniami Ania z KTP "Ostańce" Zawiercie, 
która aktualnie przebywa na rajdzie narciarskim w Górach Wałbrzyskich- u nas ani płatka 
śniegu, a tam- po kolana. W Drzeżewie, nad rzeką, nastąpił kolejny postój i..pożegnanie 
Marka, którego wzywały obowiązki wędzarskie, a którego zabrał samochodem zięć Rafał- miłośnik 
czeskiej motoryzacji. W oczekiwaniu na przyjazd Rafała, Andrzej z Mecenasem zagaili dyskusję 
historyczną o Bizancjum a w szczególności o cesarzowej Teodorze, która to postać wielce 
zainteresowała Andrzeja. Następnie dyskutowano o zasiedleniu Ameryki- na tą okoliczność 
Andrzej otrzymał w prezencie nieznany szerszemu ogółowi, a bardzo ciekawy i malowniczy film- 
western o kobietach na Dzikim Zachodzie, dobrze posługujących się biczem i umiejącymi pasać 
bydło. Z Drzeżewa szlak wiódł wzdłuż rzeki Łupawy /niegdyś przebiegał on nieco dalej, drogą 
na granicy lasu i pola/- Ten odcinek trasy był najbardziej ciekawy, obserwowaliśmy powalone, 
omszałe drzewa, rozlewiska Łupawy i ślady działalności bobrów. Przez cały dzień było pochmurno, 
ale na szczęści nie padało, więc można było w spokoju chłonąć piękno otoczenia. Niemiła 
przygoda spotkała tylko Andrzeja, bowiem zaciął mu się pod szyją zamek kurtki i go dusiło 
"jak Ula po rajdzie Liścia Dębu"- na szczęście z pomocą pośpieszył mu Złoty But.. Po dłuższym 
marszu wyszliśmy na pola pod Damnem, już ostatni postój i forsowny marsz do wsi, bowiem o 
godzinie 12.59 odjeżdżał autobus do Słupska. Wprawdzie Krzysiek był niepocieszony, bo dla 
niego 15 km to taki "bydlęcy kilometraż", ale na szczęście inny wytrawny piechur, Złoty But, 
postanowił z nim zostać i przedłużyć trasę do Damnicy. Na pożegnanie Krzysiek zapowiedział 
organizację kolejnych wędrówek w tym miesiącu z wyłączeniem wycieczki z Kawcza przez Świerzno i 
Przytocko do Ciecholubia- tę za kilka tygodni poprowadzi Ula.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY