Data: 02.04.2016r
Trasa: Kawcze- Świerzno- Biała- Przytocko- Płocko- Ciecholub PKP 19 km
Prowadzący trasę: Ula Strzykowska
Liczba uczestników: 4

Jednym z bardziej ciekawych szlaków w naszym regionie jest czarnej barwy szlak 
"Doliny Wieprzy i Studnicy" wiodący właśnie wzdłuż tych rzek, swojego czasu 
pokonywaliśmy odcinki tego szlaku, nieraz z problemami, z uwagi na kiepskie 
oznakowanie. Dzisiejszą trasę też przeszliśmy kilka lat temu w składzie: Luiza, 
Margotka, Mecenas i Seweryn, tym razem jednak z różnych względów skład osobowy 
był zupełnie inny. Od dłuższego czasu planowaliśmy powtórzenie tej trasy z uwagi 
nie tylka na jej atrakcyjność ale i na to, że tamte tereny to kraina dzieciństwa 
Uli Strzykowskiej, która się tam urodziła i wychowała i dlatego zależało nam by 
właśnie ona mogła prowadzić wędrówkę. Była to też pierwsza w tym roku wędrówka 
wiosenna, nie tylko kalendarzowa, ale prawdziwa, bowiem okazało się, że po 
ostatnim dość chłodnym tygodniu, sobota była słoneczna i ciepła. Wprawdzie 
jeszcze wczesnym rankiem było mroźno, ale bardzo szybko temperatura wzrosła, 
co przy bezchmurnym niebie sprawiło, że wędrówka była bardzo przyjemna. Pociągiem 
o godzinie 7.33 ze Słupska do Kawcza wyjechali: Ula z Andrzejem, ich kolega- 
też Andrzej i "Wielki Piechur"- Krzysiek. W ostatniej chwili okazało się ,że 
nie może pojechać stały uczestnik klubowych wycieczek- Mecenas, bowiem wzywały 
go obowiązki służbowe, konieczność uczestnictwa w przesłuchaniach klientów, 
zatrzymanych wczoraj przez policję za narkotyki. Mimo wszystko pojawił się rano 
na dworcu by wręczyć Uli dokładne mapy okolic Miastka, a Andrzejowi- fascynujące 
foldery przedstawiające piękno przyrody, krajobrazy które tak bardzo Andrzej 
uwielbia.. Dzisiejszą trasę nazwaliśmy "krainą zachodnich dorzeczy rzeki Studnicy" 
bo wędrowaliśmy na zachód od rzeki Studnicy, z południa na północ. Większość 
trasy wprawdzie wiodła po szosach asfaltowych, ale mało uczęszczanych, a teren 
był urozmaicony krajobrazowo, zaś mijane wioski obfitowały w cenne zabytki. 
Pierwszy postój nastąpił w Świerznie, dawnej posiadłości starych rodów pomorskich 
Lettowów i Massowów. Znajduje się tam zabytkowy szachulcowy kościół z 1710 r z 
charakterystycznym płaskim dachem, a także stary cmentarz, gdzie ocalało jeszcze 
sporo żeliwnych krzyży /jak wiemy inne cmentarze zostały zdewastowane przez 
złomiarzy/. Ze Świerzna polną drogą przeszliśmy do Białej- tam pozostały już tylko 
szczątki cmentarza i ruina kaplicy grobowej- a następnie szosą do Przytocka. Tam 
postój był już dłuższy, należało bowiem "odbić" od trasy by zobaczyć zabytkowy 
pałac, obecnie pełniący funkcję domu pomocy społecznej, a także starą kaplicę. 
Oznakami wiosny były nie tylko zakwitające pąki drzew i śpiewy ptaków, ale też 
konieczność zmiany paliwa turystycznego z zimowego na letni. "Płyn kompasowy" 
Andrzeja wprawdzie był w użyciu, ale prawdziwą rozkoszą było zakosztowanie pod 
wiatą kupionego w sklepie chłodnego piwa.. Jak zwykle rozpoczęły się też gawędy, 
poświęcone nie tylko turystyce, ale i sprawom duchowym, Krzysiek z Andrzejem 
poruszyli problem powstania świata pod kątem kreacjonizmu, dostrzegając, że poza 
światem widzialnym i sprawdzalnym empirycznie istnieje również sfera duchowa 
/duch-łacińskie "spirit"/, a istnienie tej sfery najłatwiej odczuć na naszych 
klubowych wycieczkach.. Z Przytocka dalej szliśmy szosą do Płocka /wyjaśniamy 
takim błyskotliwym intelektualistom jak Seweryn, że chodzi o wieś Płocko a nie 
miasto Płock nad Wisłą/. Atrakcją tej wsi jest pałac z XIX w oraz niewielki, ale 
ciekawy kościół z przełomu XVI/XVII w, gdzie znajdują się organy w całości wykonane 
z drewna. Do tej pory trasa przebiegała bez przeszkód, lecz teraz zaczął się jej 
najtrudniejszy /orientacyjnie, nie terenowo/ odcinek. Do przystanku PKP w Ciecholubiu 
należało iść bowiem skręcając z Płocka w drogę wiodącą najpierw przez pola a potem 
przez las. Okazało się, że tak porządnie wyrysowana na mapie droga jest w rzeczywistości 
mylna bowiem poprzecinana innymi drogami, w tym drogą z płyt jumbo, w którą omyłkowo 
skręciliśmy, bo wydawało się, że jest ona właściwa. W rzeczywistości wiodła ona 
okrężnie tak, że aby zdążyć na pociąg odjeżdżający z Ciecholubia o godzinie 15.05 
ostatni odcinek trasy należało przejść z szybkością Seweryna, który po kilkunastu 
kilometrach wędrówki o suchym pysku, zobaczył w oddalii sklep z piwem. Na 
szczęście prowadzeni przez nader energicznego Krzyśka zdążyliśmy na ten pociąg, ów 
wielki piechur jednak postanowił przedłużyć trasę o 12 km i dotrzeć przez Biesowice 
i Kępkę do Kępic. Reszta wróciła bez problemów do Słupska, gdzie na dworcu czekał 
już na nich Mecenas. Omówił on z Andrzejem twórczość jego imiennika Andrzeja Bursy, 
a zwłaszcza jeden z jego najpiękniejszych wierszy "Ogród Luizy"/ cytat : "łaskę 
Luizy może zdobyć tylko męstwo, pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie.."/. 
Na cześć naszej ulubionej klubowiczki, Luizy z Koszalina dopisaliśmy zwrotkę "Łaskę 
Luizy może zdobyć tylko męstwo, tego kto bez obawy do enemy bladą twarz wystawi, 
tą- gdzie plecy tracą szlachetną swą nazwę, za to bohaterstwo będzie go Luiza sławić"..  

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY