Data: 04-05.06.2016r
Trasa: Żarnowska PKS- Żarnowska wieś- żółtym szlakiem "Słowińców"- Wielkie Bagno- 
       Gać- Izbica 12 km
Organizator: Marek Janusewicz
Prowadzący: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 24

Coroczny "kultowy" już nasz klubowy rajd "Wydma" z noclegiem w Izbicy cieszy się 
zawsze dużą popularnością, tak było też w tym roku, bowiem liczba uczestników 
przekroczyła 20 osób, a znaleźli się pośród nich- poza klubowiczam i "Orłów" również i 
"Kahel Klubu" z Lęborka oraz wielu sympatyków. Organizację imprezy zaplanował 
wiceprezes klubu Marek w porozumieniu z właścicielem bazy turystycznej w Izbicy- 
Sławkiem Zawadzkim, zaś Mecenas podjął się prowadzenia trasy pieszej. Zbiórka miała 
miejsce na przystanku PKS Żarnowska /od samej wsi to prawie 3 km/ gdzie ze Słupska 
część piechurów dotarła autobusem PKS / m in Halinka, Mecenas, Halszka, Pszczółka, 
Brygida, Grzesiek, Wioletta, Ola, Ula /część samochodem z Wojtkiem / Andrzej z Ulą 
i Irek/ a reszta już czekała na nich /Marek, Teresa, Danusia, Wandzia/. Po zebraniu 
grupy około 11.30 wyruszyliśmy szosą do Żarnowskiej, a po dojściu do wsi 
zatrzymaliśmy się przy sklepie na małe co nieco. Oczywiście nie można było zapomnieć 
o wizycie nad jeziorem Łebsko, gdzie kilka lat temu z pomostu obserwowaliśmy stado 
płynących danieli. Pogoda była "w sam raz"- z reguły dzień był słoneczny, ale często 
pojawiały się chmury, więc nie dokuczał żar ani spiekota, jedynie gzy i inne "robactwo". 
Po wizycie na pomoście zatrzymaliśmy się na chwilę przy miejscowym kościółku gdzie 
obejrzeliśmy ciekawy posążek św. Huberta oraz stary cmentarz przykościelny. Odtąd 
weszliśmy już na znaki żółtego szlaku "Słowińców" z Łeby do Kluk /zachodnią jego część 
Kluki-Izbica przeszliśmy w majówkę/. Szlak na tym odcinku wiódł przez las, zaś przy 
Żarnowskiej pełno było krzaków kwitnącego..żarnowca /nomen omen/. Stopniowo marsz 
stał się trudniejszy a to poprzez piaszczystą drogę i wspominane wcześniej muchy i gzy, 
które dotkliwie kąsały. Nie przeszkodziło to nam jednak aby w okolicy tzw. Wielkiego 
Bagna udać się na nowy pomost widokowy, większy i dalej wchodzący w bagna niż poprzedni. 
Tam podziwialiśmy krajobraz i roślinność a w szczególności łany wełnianek co 
przypominało nam wcześniejsze wędrówki do Izbicy od Krakulic, śladem kolejki torfowej. 
Wiadomo też nam było, że w pobliżu wsi Gać, w lasach znajduje się stary cmentarz, ale do 
tej pory nie mogliśmy go znależć. Prowadzenie zatem przejął Grzesiek, a Mecenas biegał 
po lasach i górkach w poszukiwaniu tego cmentarza, co w końcu nastąpiło. Cmentarz, 
chociaż mały, był urokliwy, i zachowały się na nim jeszcze żeliwne krzyże ,tak niszczone 
gdzie indziej przez złomiarzy. Kolejny postój- pod wiatą we wsi Gać /językoznawcy wiedzą, 
że źródłosłów nie jest od części garderoby "gacie" tylko od "ogacania"/, po czym ostatni 
odcinek trasy, zakurzoną, pylistą drogą do Izbicy, mijając ujście rzeki Łeby. W Izbicy 
zakupiliśmy od rybaka płocie i leszcza i udaliśmy się na bazę. Czekali już tam na nas- 
muzyk Piotr z Małgosią i Jacek, dojechała też doborowa ekipa z  Lęborskiego "Kahel
 Klubu" w składzie- Tadek Krawczyk, Darek Olewniczak- prezes "Cowboy Clubu" Maszewo, 
Ewa Moorhexe z Altemöse, oraz sam wielki Jan Kiśluk. Dzisiaj gościnnie wizytowali  oni 
na zlocie szlakami SPN organizowanym przez słupski PTTK, ale potem postanowili 
uczestniczyć w naszej imprezie, co nas bardzo ucieszyło. Tak jak na majówce, młodzież 
szkolna miała w Izbicy ćwiczenia strażackie, a gdy skończyła, rozpoczęło się ognisko i 
biesiada. Mieliśmy dwóch gitarzystów -Tadka i Andrzeja oraz akordeonistę- Piotra, więc 
siedzieliśmy przy ognisku prawie do 2-ej w nocy. Mimo tego, pierwsi w niedzielny ranek 
wstali już około 6-ej, tym bardziej,że zaszczycił nas swoją obecnością Kapitan, który 
przyjechał rano ze Słupska na "fotograficzne łowy". Jasnym blaskiem zaświeciła gwiazda 
najwybitniejszego turysty Pomorza- Jana Kiśluka, który jako pierwszy był na nogach po 
intensywnej nocnej biesiadzie. Jak wiadomo Janek długi czas chorował, schudł i 
martwiliśmy się o jego formę.. Niepotrzebnie.. znów zaryczał gromkim basem stary lew i 
zachwycił nas swą mocą i majestatem! Tak jak rok temu na śniadanie były świeże ryby z 
jeziora Łebsko, upieczone w ognisku przez Teresę- jedliśmy płotki, leszcza i sandacza a 
Szymek zaserwował zupę rybną. Był tak piękny dzień, że siedzieliśmy długo w Izbicy, 
odbywaliśmy przechadzki nad jeziorem wsłuchani w śpiew ptaków, wielu uczestników 
zaczęło się rozjeżdżać, więc w końcu okazało się,że nie ma chętnych na trasę pieszą- 
notabene dobrze znaną i wręcz "oklepaną" przez Lisią Górę i Skórzyno do Główczyc. W 
związku z tym ci którzy jeszcze zostali, przejechali samochodem do hacjendy "U Benka" w 
Klęcinku, gdzie byli goszczeni przez Marka i Teresę, a wyjechali do Słupska po godzinie 
13-ej. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY