Data: 03.12.2016
Trasa: szlakiem Nordic Waling wokół Obliwic 7 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 9

Choć już wiele razy gościliśmy w turystycznej wiosce Obliwice, nigdy się tam nam 
nie nudziło, dlatego też z ochotą przyjęliśmy zaproszenie na IV Mikołajkowe Nordic 
Walking, które miało się odbyć 3 grudnia. Wprawdzie nasi klubowicze nie uczestniczą 
formalnie w zawodach i z reguły nie chodzimy z kijkami, ale zawsze opracowujemy 
trasę na miejscu w zależności od ochoty i pogody. Częstokroć oczywiście bywa tak, 
że idziemy wspólnie z "kijkowcami", ale niejednokrotnie trasa bywa inna. Akurat w tą 
sobotę pogoda dopisała, po wielu chłodnych i słotnych dniach wreszcie pojawiło się 
słońce. Wpłynęło to na liczną frekwencję, zarówno wśród uczestników /kilkaset osób/ 
jak i klubowiczów i sympatyków "Orłów". Autobusem szkolnym z Główczyc do Obliwic 
przyjechali- Teresa z Markiem /od kilku dni naszym nowym prezesem/, Wandzia z Rzuszczy 
z którymi zabrali się Andrzej z Ulą oraz dawno nie widziana Luiza z Koszalina /muza 
Janka Kiśluka, o której śpiewał pieśni/, którzy do Główczyc dojechali autobusem 
NordExpressu ze Słupska. Na miejscu czekał już Jurek z Redy, a wkrótce przyjechała 
swoim samochodem Brygida, która przywiozła Mecenasa i jego mamę, byłą senator Annę 
Bogucką-Skowrońską, zaproszoną jako gość honorowy przez dyrektora Pruszaka. Nie mogło 
zabraknąć również przyjaciół z lęborskiego "Kahel Klubu" w osobach Bożeny i Maurycego
Gałuszków /głównego sędziego zawodów/ oraz Tadka Krawczyka, prowadzącego grupę młodzieży 
szkolnej. Wspominaliśmy nieobecnych- Ewę Moorhexe, która aktualnie przebywa w 
Kirchdorf-Altefotze, gdzie "sie muSt sehr schmutzige Arsch frau Anne geputzt", oraz 
najwybitniejszego turysty Pomorza- Janka Kiśluka, który uczestniczył w zebraniu 
wyborczym Związku Kaszubów. O godz.11-ej nastąpił start imprezy, grupę "Orłów"
 prowadził prezes Marek, który wybrał bardzo ciekawą przyrodniczo, choć trudną trasę 
przez lasy i rzeczki. Poszli z nim panowie, zaś panie wędrowały trasą Nordic Walking z 
innymi uczestnikami .Mecenas niestety musiał zostać z mamą na bazie i bardzo cierpiał 
z tego, że nie może wędrować z przyjaciółmi, ale po przyjściu z trasy Andrzej i Marek 
rychło go pocieszyli. Pojawił się też "stały uczestnik" imprez w Obliwicach- kudłaty 
Gacek, niestety nie mieliśmy dla niego parówek. Rozpalono ognisko, częstowano śledzikami 
i ziemniakami, a klubowicze "Orłów" jak zwykle zasiedli pod wiatą-łodzią, gdzie omawiano 
zbliżający się "kurs wędzarza turystyki pieszej-etap III", który poprowadzi sam prezes- 
Marek Janusewicz. Jedynie Brygida była smutna, bo..dziś pełniła rolę kierowcy. Zbliżało 
się zakończenie imprezy, więc panowie- korzystając z chwilowej nieobecności Teresy i Uli- 
czym prędzej "wyczerpali porządek obrad" i udali się na plac. Jako iż dzisiejszy rajd był 
"marszem bez rywalizacji", każdy uczestnik otrzymał dyplom i nagrodę. Wręczali je- dyrektor 
Pruszak oraz mama Mecenasa. Potem nadszedł smutny czas odjazdów i powrotów.. Brygida z 
Mecenasem, jego mamą i Jurkiem z Redy zajechali jeszcze do wioski rekordów-czyli Wilkowa, 
a Marek z Teresą zaprosili resztę klubowiczów do Główczyc na popołudniowe konsultacje.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY