Data: 07.01.2017
Trasa:  Lębork Mosty- leśną drogą- stary cmentarz- Lubowidz wieś- jezioro Lubowidz- 
        zajazd Krywań 6 km
Prowadzący trasę: Lech Kozłowski
Liczba uczestników: 15

Pierwsza wędrówka w 2017 roku zgromadziła znaczną ilość uczestników, bo to i okazja 
nie byle jaka- urodziny naszego przyjaciela, samego wielkiego i wspaniałego Janka 
Kiśluka, najwybitniejszego turysty Pomorza. Impreza urodzinowa była przewidziana w 
zajeździe Krywań za Lęborkiem, ale przecież jako turyści i piechurzy musieliśmy nadto 
"zaliczyć" jakąś trasę pieszą, choć z uwagi na pogodę i porę roku nie mogła być długa. 
O godzinie 9.12 pociągiem SKM ze Słupska do Lęborka-Mostów pojechała ekipa w składzie- 
Halinka, Mecenas, Halszka, Teresa i nowy prezes klubu- Marek Janusewicz /z nieodłącznym 
termosem "kawy penitencjarnej"/. W podróży towarzyszył nam Alchemik z Główczyc, ale 
niestety- jechał on na studia do Trójmiasta, więc nie mógł dziś z nami wędrować ani 
biesiadować. Mogliśmy tylko wspomnieć jego alembiki i destylaty,  wielce przydatne na 
szlaku, zwłaszcza w zimie. W Lęborku dosiadł się do nas sam dostojny Jubilat, a na 
przystanku w Lęborku-Mostach czekała doborowa kadra turystów- Krysia i Jurek z Redy, 
Jola, Tadek i Kuba Krawczyk, Ewa i Lechu Kozłowscy. Dodajmy w tym miejscu, że 
bezpośrednio na imprezę w Krywaniu dotarł sam "Old Firehand"- czyli Darek Olewniczak, 
prezes "Cowboy Clubu" z Maszewa. Z awizowanych osób zabrakło jedynie Ryśka "Chucka 
Norrisa" oraz naszego Andrzeja- ten nieszczęśnik zachorował i zamiast leczyć się 
naturalnymi specyfikami- brał antybiotyki co osłabiło i wyjałowiło jego organizm. Ech, 
każdy uczy się na błędach, miejmy nadzieję, że wyciągnie on z tego odpowiednie wnioski. 
Z kolei nasz Jubilat Janek- zamiast brać jakieś medyczne świństwa- wczoraj intensywnie 
trenował z doktorem Zenkiem, czyniąc zaprawę przed dzisiejszą wędrówką- i był zdrowy 
jak ryba. Jeszcze na peronie Tadek rozdał wszystkim tekturowe korony, wyglądaliśmy jak 
grupa króli- z tego też powodu wędrówkę nazwaliśmy "rajdem królewskim". Było pochmurno 
i chłodno, więc szybko skierowaliśmy się do lasu, który osłaniał od wiatru, można było 
też się pokrzepić "kawą penitencjarną", pieprzówką Halszki czy orzechówką Lecha- 
specjalisty od nalewek. Jurek z Redy wspominał wczorajszy rajd "Bąbelków" w którym 
osobiście uczestniczył i wielce chwalił turystyczne doświadczenie i wytrzymałość Joanny- 
żony naszego honorowego prezesa Daniela. Wspominaliśmy też nieobecnego innego jubilata- 
Marcela za którym bardzo tęsknimy i mamy nadzieję, że rychło zobaczymy go na szlaku. Idąc 
przez las doszliśmy do dawnego cmentarza ewangelickiego przynależnego niegdyś do wsi 
Lubowidz, a następnie-skrajem wsi dotarliśmy nad brzeg jeziora Lubowidz zwanego "lęborskim 
Balatonem". Tam, na odkrytej przestrzeni, trochę nam dokuczył lodowaty wiatr, więc szybkim 
marszem ruszyliśmy na metę, czyli do zajazdu Krywań. Przy takiej pogodzie nawet nasza 
zahartowane koleżanki jak Brygida, Pszczółka i Kinia raczej by się nie zdecydowały na 
moczenie nóg w jeziorze, jak to niegdyś uczyniły w miesiącu lutym. Pod zajazdem 
zainteresowanie wzbudziła tablica informacyjna ścieżki przyrodniczej- a dokładniej 
prostota jej treści. W zajeździe zajęliśmy salę na górze, spożyliśmy góralską kwaśnicę z 
żeberkami, zaś Marek częstował wędlinami z "kursu wędzarza". Janek aplikował wszystkim 
lekarstwa doktora Zenka, zaś Tadek grał na gitarze. Omówiono szczegóły rajdu "Żubrzym 
szlakiem" w Główczycach oraz balu turystycznego w Mechelinkach w dniu 27.01. Oczywiście 
wręczono stosowne prezenty szacownemu Jubilatowi, odśpiewano pieśni na Jego cześć z wielce 
lubianą "Przepióreczką". Największy zachwyt wzbudził jednak nie sam Jubilat /!/ lecz pani 
kapitan Halszka. Jej talent aktorski, poezja, osobowość i humor sprawiły, że zajaśniała w 
Krywaniu niczym gwiazda na firmamencie nieba i okryła się nieśmiertelną chwałą. Biesiada 
była wielce udana, lecz w końcu nadszedł czas pożegnań, a na dworzec w Lęborku odwiózł nas 
Kuba.  

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY