Data: 25.03.2017
Trasa: Biały Bór PKP- cerkiew- leśną ścieżką przyrodniczą- jez.Łobez- szlakiem bunkrów- 
       Biały Bór- dworzec PKP 10 km
Prowadzący trasę: Urszula Strzykowska
Liczba uczestników: 8

Kilka lat temu grupa klubowiczów "Orłów" prowadzona przez błyskotliwego Lidera Klubu 
Seweryna odwiedziła Biały Bór i wyniosła z tej wędrówki miłe wspomnienia. Postanowiliśmy 
zatem powtórzyć tą trasę dla tych którzy nie mogli wówczas uczestniczyć w wędrówce. 
Pomysł padł od Mecenasa, natomiast prowadzącą została Ula, która kiedyś uczyła się w 
liceum w Białym Borze. Na tą wycieczkę zebrała się ekipa w składzie podobnym jak na 
"rajdzie kolei spirytusowej"-tj.Ula, Andrzej, Mecenas, drugi Andrzej, Mariola i kapitan 
Halszka, którzy ze Słupska wyjechali pociągiem o 7.30. Podróż trwała dość długo więc 
Andrzej "Baran" oraz Mecenas zabawiali jadącą w wózku malutką Oliwię, zaś Halszka 
częstowała mocną pieprzówką. Liczyliśmy na słoneczną pogodę /zgodnie z prognozami/, 
niestety okazało się, że było pochmurnie a nadto wietrznie- "wymroziło" nas w drodze od 
dworca PKP w Białym Borze. Jak wiadomo Biały Bór zwany przed wojną Baldenburgiem jest 
małym miasteczkiem, nie mającym wielu zabytków, ale nader ciekawym. Przede wszystkim 
znanym z osiedlenia w tym miejscu znacznej grupy osadników z "Akcji Wisła"- mieści się tu 
cerkiew, liceum ukraińskie i pomnik Tarasa Szewczenki- narodowego poety Ukrainy. Cerkiew 
jest nowoczesna, o niezbyt ciekawej architekturze zewnętrznej, natomiast znajdują się w 
niej ikony Nowosielskiego, które mogliśmy obejrzeć bo akurat trwało nabożeństwo. Po 
obejrzeniu cerkwi, pomnika Szewczenki i pomnika wysiedleńców z Akcji Wisła udaliśmy się 
do pobliskiej stacji benzynowej by skorzystać z toalety. Przy okazji Andrzej chciał 
uzupełnić zapasy, ale czujna Ula dostrzegła jego łakome spojrzenie na półki i nakazała 
dalszy marsz. Andrzej posmutniał, ale porozumiewawcze spojrzenie Mecenasa go uspokoiło. 
Po obejrzeniu majestatycznego gmachu dawnego sądu oraz pomnika poległych w I w.św. weszliśmy 
na ścieżkę przyrodniczą okrążającą jezioro Łobez. Andrzej zrozumiał znaki Mecenasa i wspólnie 
z drugim Andrzejem wysforowali się naprzód aż idące z tyłu kobiety stały się niewidoczne.. 
Wówczas można było zatrzymać się na konsultacje turystyczne, a tam gdzie znajdował się 
przystanek pt "Leśne cymbały" faktycznie zatańczyły dwa cymbały-jeden lewicowy, drugi 
prawicowy, ale mieli wspólne wesołe głowy, o politykę się nie kłócili tylko zgodnie fajki 
pokoju wypalili, no i coś wypili.. Dłuższy postój nastąpił przy wiacie na końcu jeziora, 
obok strumienia. Rozpaliliśmy ognisko i posililiśmy się, po czym wyruszyliśmy dalej, idąc 
ścieżką wzdłuż jeziora z której rozpościerały się malownicze widoki. Wkrótce dotarliśmy do 
"szlaku bunkrów"- tu bowiem mieściły się fortyfikacje tzw "Pommernstellung"- Wału Pomorskiego. 
Zwiedziliśmy dwa bunkry w czym celował głównie Andrzej, w ciemnościach podziemi mogąc się 
ukryć przed czujnym wzrokiem Uli.. W międzyczasie dostaliśmy telefony od naszych przyjaciół- 
Ewy Moorhexe z Wessling-Arschloch w Bawarii oraz Wielkim Mistrzem Wolnej Loży Turystów Pomorza 
Rytu Beretowego- samym wielkim i wspaniałym Janem Kiślukiem. Ewa z zachwytem opowiadała o 
przymiotach córki swojej podopiecznej p.Christy Stinken- frau Suzanne Schreck, ale mimo 
tego bardzo tęskni za wędrowaniem z nami. Z kolei wielki mistrz Janek zaprosił nas na 
wycieczkę przewodnicką do Łeby- tylko za koszt transportu autobusem będziemy mogli zwiedzić 
atrakcje Łeby oraz zobaczyć co nowego powstało na nowy sezon turystyczny. Janek polecał 
zwłaszcza nową grę terenową- "Rozbójnicy i przewodnicy" w roślinnym labiryncie. Uczestnicy 
będą sami musieli przejść labirynt, jeśli chcą uczynić to szybciej i wygrać- mogą skorzystać 
z pomocy przewodników, jednakże mogą też się natknąć na dwóch rozbójników zwanych "Banduto" i 
"Chachaar"- wtedy choć przejdą labirynt będą musieli im wszystkie pieniądze oddać.. Po 
dłuższym pobycie w bunkrach wkrótce doszliśmy do miasteczka, Andrzej reklamował butle gazowe 
zaś Ula przedstawiła historię miasta. Restauracja "Ukrainka" /dawna"Amazonka"/ w centrum, gdzie 
planowaliśmy popas, była nieczynna więc zatrzymaliśmy się w zajeździe "Babciny Domek" na 
skraju Białego Boru skąd blisko było do dworca. Skoro byliśmy w Białym Borze-to należało spożyć..
barszcz ukraiński oraz pielmieni /pierożki z wołowiną/, zakupiliśmy też produkty regionalne na 
wynos /kefiry, sery, wekowane mięsiwo/. O godzinie 14.30 wsiedliśmy w szynobus do Słupska i na 
tym można by w zasadzie zakończyć relację gdyby nie to, że..pojawiło się słońce. Ech, dlaczego 
tak późno- każdy pomyślał. Zadumani, patrzyliśmy przez okna pociągu na pola, gdzie obserwowaliśmy 
stada żurawi i inne ślady zbliżającej się wiosny. Ale pomimo, że pogoda nam dziś nie dopisała, 
wszyscy uznali wycieczkę za udaną.. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY