Data: 03.05.2017
Trasa: Zieliń- Bronowo- Barcino- Korzybie 20 km
Prowadzący trasę: Tomasz Ciżmowski, Piotr Rachwalski /SPKD/
Liczba uczestników: 12

Aby wykorzystać czynnie wolne dni majówki, już dwa dni po wędrówce do Runowa, 
postanowiliśmy ponownie wybrać się w plener, tym razem zainaugurować "sezon 
drezynowy"- czyli przejażdżki drezynami na fragmencie nieczynnej linii kolejowej 
nr 212 Korzybie-Bytów. Prognozy pogody na środę były wielce nieciekawe, praktycznie 
w całej Polsce miało padać, więc istniało ryzyko, że impreza się nie odbędzie. Na 
szczęście okazało się, że mimo chłodu i chmur- deszczu nie było. Ze Słupska 
wyjechaliśmy o godzinie 10.30 autobusem do Zielinia- w składzie Andrzej i Ula, 
Mecenas i Ania z Zawiercia, muzyk Piotrek Staszewski wraz z grupą przyjaciół ze 
Związku Niewidomych. W Zieliniu czekał już na nich Tomek z SPKD i nieco zmniejszony 
tradycyjny skład pociągu drezynowego- jedynie "maluchozyna" i dwie platformy. Z 
uwagi na zimny wiatr jazda nie była tak komfortowa jak w ubiegłych latach, ale i 
tak było ciekawie, zatrzymaliśmy się  m.in. na "fotostopie" na moście nad rzeczką. 
W Bronowie spotkaliśmy resztę kadry SPKD-Piotra "Piszpunta" Rachwalskiego, Janusza 
Chliba i Sławka, a wkrótce dotarli z Lęborka samochodem członkowie "Kahel Klubu"- 
Tadek "Hippis" i Darek "Old Firehand" Olewniczak. Niestety z uwagi na zmęczenie 
podróżą z Niemiec nie przyjechała z nimi Ewa"Moorhexe", która po pobycie w 
Wessling-Arschloch u frau Christy Stinken i Suzanne Schreck powróciła dziś nad 
ranem do Polski. Rozpaliliśmy ognisko i rozpoczęła się biesiada, w trakcie której 
Piotr ciekawie przedstawił program ochrony wilków, do którego postanowiliśmy 
czynnie się włączyć. W konferencji wielce przydatna stała się obecność Tadka, 
gdyż dzięki temu iż dysponował on środkiem lokomocji, mógł pojechać do Barcina 
aby uzupełnić materiały konferencyjne. W międzyczasie zwiedziliśmy też "park 
maszynowy" drezyn znajdujących się w szopie- m.in.DL-kę, "Witka", grillozynę, 
"byka" oraz pojeździliśmy sobie na "kiwajce". Pociąg z Korzybia do Słupska mieliśmy 
o 15.28 więc wydawało się, że gdy wyjedziemy ok 14.30 będzie wystarczająco dużo czasu. 
Okazało się, że nie- bowiem tor do Korzybia w kilku miejscach wymagał odpiaszczenia, 
w czym dzielnie udzielał się Andrzej, ale przedłużało to czas. W Korzybiu prawie 
biegiem dotarliśmy na peron, Mecenas z desperacją zatrzymał pociąg stojący już na 
stacji, na szczęście wszyscy zdążyliśmy..

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY