Data: 13.05.2017
Trasa: Lębork cmentarz- rzeka Świniucha- leśny staw- Lębork 4 km
Prowadząca trasę: Ewa Moorhexe Boniecka
Liczba uczestników: 3

Po wielu deszczowych a przede wszystkich chłodnych dniach majowych 
na tą sobotę zapowiadano polepszenie pogody, dlatego też skorzystaliśmy 
z zaproszenia na wyjazd do Lęborka. Wielki Mistrz Wolnej Loży Rytu 
Beretowego-sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk wspólnie z Tadkiem "Hippisem" 
prowadzili tam bowiem wycieczkę PTTK po Lęborku- na nią wybrali się Marek i 
Grzesiek. Z kolei Marcel i Mecenas postanowili uczestniczyć w corocznej 
wędrówce przyrodniczo-botanicznej, która w tym roku odbywała się doliną rzeki 
Świniuchy na południe od Lęborka. Wybitna botaniczka, Ewa Moorhexe, od wielu 
lat przebywa w Niemczech, kiedyś w Altherrschwanzdorf /Emsland/a od dłuższego 
czasu w Bawarii /Laupheim-Altemöse, ostatnio w Wessling-Arschloch/, gdzie 
zajmuje się pielęgnacją starych i spróchniałych drzew, ale zawsze na wiosnę 
wraca do Polski, organizując wycieczki przyrodniczne. Kilometrażowo nigdy się 
są one długie, ale zwykle męczące, bowiem w celu zobaczenia ciekawych ekosystemów 
nieraz przedzierać się trzeba przez zarośla, chaszcze i bagna. Ze Słupska do 
Lęborka wyjechaliśmy pociągiem SKM o 9.12, była piękna, słoneczna pogoda i ciepło- 
w Lęborku Marek z Grześkiem pośpiesznie podążyli na spotkanie z Wielkim Mistrzem 
Janem zaś Marcel z Mecenasem wspólnie z Ewą podjechali taksówką na lęborski 
cmentarz, po obejrzeniu którego zeszli po skarpie na brzeg rzeczki Świniuchy i 
dalej wędrowali wzdłuż jej koryta. Mimo niezbyt ciekawej nazwy- "Świniucha", 
rzeczka ta jest uroczym potokiem o charakterze górskim. Pierwszy odcinek trasy 
był najmniej przyjemny, a to z uwagi na sterty śmieci z pobliskiego cmentarza, 
oraz powycinane drzewa /ksiądz skwapliwie skorzystał z "lex Szyszko"/ dlatego 
też szybko wyszliśmy poza obręb cmentarza aby już spokojnie podziwiać meandrującą 
wśród stromych brzegów rzeczkę i jej okolice. Oczywiście, jako iż wycieczka  
miała charakter edukacyjno-przyrodniczy, po drodze często Ewa zatrzymywała się 
pokazując nam okazy flory i opisując je. Co prawda na początku słysząc okrzyki 
Ewy-cyt."piękności, piękności" myśleliśmy, że chodzi o Janka Kiśluka i Darka 
"Old Firehanda" Olewniczaka alew wnet okazało się, że to nie o nich chodzi. Owe 
"piękności" to m.in. podkopytnik, przetacznik leśny, kokoryczka okółkowa, gajowiec 
żółty, konwalia majowa, dwulistnik majowy, szczawik zajęczy, prosownica rozpierzchła, 
perłówka zwisła, turzyca palczasta, nerecznica szerokolistna, zachyłka oszczepowata, 
kosmatka orzęsiona, gwiazdnica wielkokwiatowa. Po pewnym czasie wyszliśmy z lasu na łąkę, 
gdzie nastąpił odpoczynek i zapis osobliwości flory. Trochę musieliśmy się nabiedzić 
by przejść suchą nogą przez wodne kanały, żałowaliśmy wówczas, że nie było z nami Marka 
bo on skacze w dal jak kangur i z wdziękiem gazeli, ale i tak sami daliśmy sobie radę 
dzięki bystrości Marcela, znajdującego najlepsze przejścia. Krótki odcinek przeszliśmy 
szosą by dojść do torfowisk  i leśnego stawu obok którego rósł stary dąb- chyba 
najpiękniejszego miejsca na trasie. Niestety, jako iż autobus do Lęborka mieliśmy o 
13.04 spod cmentarza musieliśmy już zawracać. Z powrotem szliśmy ścieżką przez sosnowy 
las, kilkadziesiąt metrów od szosy. Autobusem dojechaliśmy do centrum Lęborka skąd szybko 
podążyliśmy na teren dawnych basenów obok rzeki Okalicy. Wędrówka PTTK po Lęborku już się 
co prawda skończyła a uczestnicy się rozeszli, lecz na trawie koło rzeczki czekali na nas 
Janek, Marek, Grzesiek a wkrótce dojechał Tadek. Jako iż okazało się, że Marcel zostanie 
ojcem, stało się to powodem do wychylenia "symbolicznego kielicha", a co to pojęcie 
oznacza w ustach Janka to wiemy.. Aby więc, bynajmniej już nie symbolicznie, nie zalec w 
trawie i paść się jak pratchawce, powiedział jeden do drugiego- "przestań nalewać już kolego" 
i czujny Tadek zawiózł nas na dworzec, skąd do Słupska wróciliśmy pociągiem SKM o 15.18 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY