Data: 14.08.2017
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 2

Większość osób na pytanie-jaka pora roku jest najbardziej odpowiednia na piesze 
wędrówki, odpowie że lato. Tak jest rzeczywiście, ale paradoksalnie jeśli chodzi 
o nasze klubowe wycieczki, najtrudniej jest je zorganizować właśnie w lipcu i 
sierpniu a to z uwagi na urlopy i prywatne wyjazdy klubowiczów. Nadto w lipcu 
klubowicze uczestniczą w słynnym rajdzie "OWRP" a w sierpniu wyjeżdżają na obozy 
górskie organizowane przez Tadka"Hippisa" z Lęborka /w tym roku odbędzie się od w 
Szczyrku-Beskid Śląski/. Z tego też powodu trudno zebrać ekipę na "klasyczną" sobotnią 
wycieczkę i tylko dwóch klubowiczów tj.Grzesiek i Mecenas uczestniczyło w tzw "pikniku 
drezynowym" w Bronowie,na który co rok jeździmy /a nadto uczestniczymy w przejażdżkach 
na drezynach w innych porach roku-ostatnio jak pamiętamy na majówce/. W odróżnieniu 
od ubiegłego roku tym razem dopisała pogoda, ale..nie dopisał sprzęt. Spośród pojazdów 
drezynowych  awarii uległ słynny "byk"/samobieżna drezyna-pierwsza z taboru SPKD/, 
"kangurozyna" /Kangoo na kołach kolejowych/, DL-ka /drezyna dwumiejscowa/, oraz"Witek"- 
drezyna o napędzie elektrycznym. Dlatego też skład pociągu drezynowego organizatorów 
nie był zbyt imponujący- jako lokomotywa była "maluchozyna" /Fiat 126P/, potem dwie 
platformy z siedzeniami dla pasażerów, oraz debiutująca w ubiegłym roku tzw "Grillozyna"- 
czyli zadaszona wielka platforma ze stołem i grillem. Oczywiście była także "kiwajka"/
drezyna napędzana siłą mięśni/- ale ona osobno jeździła w kierunku Barcina- gdy 
wymieniony wyżej pociąg drezynowy jeździł w stronę Gumieńca. Ponieważ jednak nie było 
drugiej "lokomotywy" na końcu składu, pociąg drezynowy nie dojeżdżał nawet do Gumieńca 
lecz musiał cofać się na biegu wstecznym "maluchozyny". Impreza rozpoczęła się w 
poniedziałek ok godzinie 15ej, gości powitali członkowie SPKD-Piotr "Piszpunt" Rachwalski, 
Janusz Chlib i Tomek Ciżmowski /z racji bujnej fryzury podobny do Tadka Krawczyka/ i 
inni, z Kasią  Odrowską na czele /prezesem stowarzyszenia "Aktywne Pomorze"/, która 
specjalnie na tą imprezę przyjechała z Legnicy, gdzie aktualnie mieszka i pracuje. Na 
początku frekwencja nie była zbyt liczna, z racji tego, że poniedziałek był przecież 
dniem powszednim i pracującym, dopiero potem zaczęli schodzić się uczestnicy- łącznie 
szacujemy ich na ponad 400 osób /oczywiście nie jednorazowo/. Nasi klubowicze- Grzesiek 
i Mecenas przyjechali samochodami więc nie mogli tak miło spędzić czasu jakby chcieli- 
mimo iż organizatorzy żarliwie zachęcali ich by zostali na noc i wspomnieli zasługi 
wspaniałego Janka Kiśluka- Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego. 
Natomiast oczywiście rozważymy zaproszenie od "Piszpunta" na jesienną noc w starym młynie 
we Wrzącej, która pod raz pierwszy odbyła się w ubiegłym roku i którą nader miło wspomina 
zwłaszcza Andrzej. Z ciekawostek imprezy należy wspomnieć o "Ticozynie"- czyli Daewoo Tico 
na kółkach kolejowych- należała ona jednak do zaproszonych gości i nie  była podczepiana do 
składu pociągu drezynowego. Po wielu przejażdżkach Grzesiek i Mecek musieli jednak 
powrócić do domów- jeden szykował się do pracy a drugi- we wtorek do Swołowa na święto 
ziół. Od razu podpowiadamy-brodaty "Panoramix" z Bierkowa tym razem nie miał swoich 
cudownych eliksirów, ale zrozpaczonego tym faktem Mecka pocieszył telefonicznie Janek Kiśluk, 
solennie zapewniając, że przy najbliższym spotkaniu ukoi jego ból... 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY