Data: 23.06.2018r
Trasa: Leśnice PKP- szlakiem Czapli Siwej- Lębork Plac Pokoju 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 2

Jak wiemy, po szeregu upalnych, wręcz letnich dni pod koniec tygodnia pojawiły się 
ulewne deszcze- rolnicy się ucieszyli, zaś turyści nie za bardzo.. Sobotni poranek 
również powitał nas deszczem, pogoda nie sprzyjała wędrówkom, dlatego też na zbiórce 
przy dworcu PKP w Słupsku pojawiło się tylko dwoje- Mecenas jako prowadzący, oraz 
kapitan Halszka z flaszką nieodłącznej pieprzówki. A zapraszał nas dzisiaj sam Wielki 
Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jan Kiśluk, który organizował w 
Lęborku tzw. "pchli targ" lecz solennie zapewnił, że nie pchłami nas poczęstuje.. 
W trakcie jazdy pociągiem zaczęło się nieco przejaśniać, jak się potem okazało, jedynie 
przez kilka minut mieliśmy na trasie deszcz i to niewielki, więc niech żałują ci, 
którzy się przestraszyli pogody. Z Leśnic wyruszyliśmy na wschód w stronę Lęborka 
szlakiem rowerowym "Czapli Siwej" /nazwa od czaplińca w Chocielewku, którego..już nie ma/. 
Tym szlakiem wędrowaliśmy bardzo dawno temu, chyba 10 lat wstecz gdy jeszcze chodziła z 
nami sławna "Rzeźnia w bani"- Agnieszka, a trasę wówczas prowadził Janek Kiśluk. Niby 
nic atrakcyjnego -ot, droga przez pole, ale liczne zakrzewienia i kępy drzew urozmaicały 
krajobraz, a nadto, oczywiście w takich miejscach licznie lęgnie się ptactwo, których 
śpiew umilał nam marsz. Mecenas nadawał tempo, wskazując na nadciągające z zachodu ciemne 
chmury, z kolei Halszka, mająca problemy z nogą, nie była w stanie szybko iść, więc aby 
powstrzymać rwącego do przodu kompana sowicie raczyła go pieprzówką. Idąc wzdłuż kanałów 
melioracyjnych szybko doszliśmy do przedmieść Lęborka, no ale to tylko część trasy, 
jeszcze kilka kilometrów brakowało nam do Placu Pokoju. Idąc nieco "na azymut" nieznanymi 
nam do tej pory ulicami Lęborka, po pewnym czasie znaleźliśmy się na mecie, tj przy 
kiosku IT na Placu Pokoju. Na deptaku rozłożyli się handlarze, był też uliczny grajek 
oraz..sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk. Do Lęborka planował też przyjechać "Chudy Marek" 
z Główczyc /oj, przydałby się on/, ale wczoraj badał czy jego przyjaciele są GODNI CZEgoś 
więcej niż szklanki źródlanej wody. I nie wodę wczoraj konsumował i nie pchłami nas Janek w 
Lęborku poczęstował.. Obok kiosku ekipa rozstawiała namioty na konkurs siłaczy, więc 
roztropny Janek postanowił właśnie tam nas zaprosić, by ukryć się przed czujnym okiem 
kamer czy też Straży Miejskiej. Rozpoczęły się nasze zawody- 4 razy po 100 gram, w których 
jako sędzia obserwator wystąpił zastępca burmistrza- Tadeusz Piechowski. Pojawił się też 
kolejny Tadek-"Hippis", który dzisiaj znakował szlak w okolicach Paraszyna. On to zabrał nas 
do pizzerii na obiad, a przy okazji Mecenas wręczył Jankowi nowo wydaną książkę swojej 
mamy- z dedykacją dla naszego mistrza. Trudy marszu wydatnie osłabiły Mecka, więc on i 
Halszka zostali potem odwiezieni na dworzec, skąd po 15ej odjechali do Słupska.

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY