Data: 07-21.07.2018r
Trasa: Staszów Golejów- Sichów Duży- Stopnica- Szaniec- Gacki- Pińczów- Kije- Dębska Wola- 
       Sitkówka Nowiny- Ameliówka- Bodzentyn- Suchedniów- Skarżysko Kamienna 247 km 
Prowadzący trasę: Ewa Krajewska, Edmund Białek
Komandor rajdu: Grzegorz Kowalski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 2


Rajd ten zwany w skrócie OWRP, zainaugurowany w roku 1960 jest bodajże największym, 
najważniejszym i wręcz kultowym rajdem dla turysty pieszego. Trwa on 2 tygodnie, a 
nocuje się we własnych namiotach, nieraz w warunkach "polowych" co sprawia niepowtarzalny 
jego klimat, zwłaszcza że wielu turystów chodzi na ten rajd od wielu lat, więc tworzy się 
grono znajomych, przyjaciół a nieraz i małżeństw. Spośród naszych klubowiczów stałymi 
uczestnikami są- Honorowy Prezes Daniel oraz Mecenas, który w tym roku był już po raz 33 i
tym samym zdobył uprawnienia do dużej złotej Odznaki "Miłośnika OWRP"- oddajmy więc głos 
weteranowi OWRP i przeczytajmy jego relację. 

Tegoroczny OWRP był znacznie skromniejszy od poprzednich, zostały wyznakowane tylko dwie 
trasy i to biegnące praktycznie przez te same miejscowości. Co do frekwencji to na trasie 
nr 1 było 94 uczestników, a na trasie nr 2 na której byłem ja i Daniel- 76. A kiedyś było 
po 4-5 tras i ponad 300 uczestników. Jednak najgorsza była wyjątkowo deszczowa w tym roku 
pogoda-wprawdzie wytrawnym turystom niestraszny deszcz i plucha ale nie zapominajmy, że 
nocuje się w namiotach które każdego dnia trzeba rano zwinąć a wieczorem rozbić, więc po 
kilku dniach słoty nie jest przyjemne spać w mokrym śpiworze i chodzić w wilgotnej odzieży. 

A teraz krótka relacja z trasy

7.07.- po nocnej podróży pociągiem ze Słupska przyjeżdżam rano do Radomia, spotykam się 
ze starym przyjacielem jeszcze z czasów KTP "Cezarki" a jednocześnie wybitnym pieśniarzem 
i gitarzystą- Czarkiem Jawoszkiem, po śniadaniu jedziemy jego samochodem do Skarżyska, tam 
zwiedzamy replikę "Ostrej Bramy", czekamy na Anię, która dojeżdża z Zawiercia i zostawia 
w Skarżysku swój samochód. Wspólnie w trójkę jedziemy do miejsca startu-Staszowa-Golejowa. 
Nocleg w ośrodku nad jeziorem, miejsce miłe- ale za dużo imprezowiczów, gwar, hałas i 
głośna muzyka nie dla nas. Mimo wszystko udaje się wieczorem śpiwogranie przy gitarze.

8.07.- w planach rajdu jest zwiedzanie Kurozwęk /pałac i bizony/- my jednak już tam 
byliśmy więc jedziemy do Szydłowa- małego miasteczka otoczonego w całości murami- 
oglądamy resztki zamku, dawną synagogę, kościoły i bramy. W drodze powrotnej zwiedzamy 
Staszów, skąd Czarek odjeżdża do Radomia- opiekuje się wnukiem i może być na rajdzie tylko 
w weekendy.

9.07.-idziemy przez Rytwiany /fragment gotyckiego zamku/ do pustelni Złoty Las, skąd znowu 
wracamy do Rytwian i "asfaltami" do wsi Sichów Duży gdzie rozbijamy namioty w parku pałacowym. 
Ognisko i..deszcz, na szczęście dzisiaj jeszcze niezbyt obfity i ciepły.

10.07.-najmniej ciekawy odcinek trasy, tylko szosą a po drodze jedynym ciekawym miejscem do 
zwiedzania to Oleśnica- dawne miasteczko. Nocujemy w Stopnicy obok dawnego zamku /wielkokrotnie 
przebudowany, przypomina raczej szkołę/, zwiedzamy kościół i malownicze resztki starego 
cmentarza. Po południu znów pada..

11.07.-najdłuższy odcinek trasy na rajdzie- 28 km a po drodze do zwiedzania Busko. Bardzo 
wielu podjeżdża zatem do Buska- my też, oglądamy stary drewniany kościół, sanatorium Marconi, 
park zdrojowy, ławeczkę z figurą Wojciecha Belona /tak, to ten z "Wolnej Grupy Bukowina"/ 
oraz synagogę w której mieści się teraz "Żabka" oraz sklepy AGD. Zbliża się burza więc pędzimy 
z Anią na północ przez B km do miejscowości Szaniec- już w niej byliśmy gdy zaczęło padać. 
W chwili gdy deszcz nieco ustał- rozbijamy namiot i idziemy zwiedzać ruiny gotyckiego dworu z 
XVI w. 

12.07.-wędrujemy przez Kameduły, Grochowiska, Bogucice do Gacek, gdzie nocujemy przy ośrodku 
Loch Ness nad niewielkim jeziorkiem. Miejsca mało, ale można się wykąpać i coś zjeść. Udało 
to się nam przed deszczem. 

13.07.-wychodzimy na stepy, czyli na rezerwat stepowy "Krzyżanowice", skąd rozpościera się 
piękny widok na dolinę rzeki Nidy. Z trawiastych gór schodzimy do wioski Krzyżanowice, 
odwiedzamy księdza, a potem idąc cały czas przez pola /zbieramy czosnek i zachwycamy się 
słonecznikami/ dochodzimy do wsi Pasturka skąd dojeżdżamy do Pińczowa. Rozbijamy namioty nad 
Nidą, obok aeroklubu, piękne miejsce.. niestety znowu nadciągają burze. Zdążyliśmy 
wykąpać się w Nidzie, a Ania- polatać na motolotni nad Pińczowem. Wieczorem Czarek gra pod 
wiatą, a ja odwiedzam lotników biesiadujących w świetlicy. Ania dostrzega, że już latam jak 
motolotnia i każe iść spać.

14.07.-rano zjadamy podsmażone wielkie pęta kaszanki przywiezione przez Czarka i idziemy na 
zwiedzanie Pińczowa- muzeum, synagoga, kaplica św.Anny na wzgórzu, pałac Wielopolskich. 
Potem jedziemy do Chmielnika, gdzie w dawnej synagodze powstało muzeum "Świętokrzyski Sztetl". 
Nocleg w miejscowości Kije, w przytulnym miejscu za szkołą. I znowu burze.. Na szczeście 
wieczorem rozpogodziło się i można było rozpalić ognisko nad stawem i pośpiewać przy gitarze.

15.07.-objazdówka po okolicznych wsiach- Kliszów /ostatnia bitwa husarii 1702r-ze Szwedami/, 
Korytnica, Chmentów /drewniany kościół z 1839r/, Sobków oraz Mokrsko /ruiny zamku/. Wysiadamy
w Łukowej, skąd Czarek odjeżdża do Radomia a ja z Anią przez Chmielowice, Kawczyn, Kozią Górę, 
drogą pośród krzaków tarniny dochodzimy do Dębskiej Woli- nocleg przy przedwojenne szkole, we 
wsi sklepu nie ma. Przyjeżdża Janusz Kapecki ze Szczebrzeszyna.

16.07.-odwiedzamy Ośrodek Tradycji Garncarstwa w Chałupkach, Ania uczy się garncarstwa, 
następnie zwiedzamy sanktuarium w Piotrkowicach i Kalwarię Świętokrzyską z ruiną kaplicy w 
Morawicy, deszcze przeplatane słońcem. Rozbijamy namioty w Sitkówce- Nowinach, przy kompleksie 
szkolnym i basenie, z którego wieczorem korzystamy. Przyjeżdża honorowy prezes Daniel, więc po 
powrocie z basenu wspólnie z nim i innym sławnym turystą Pawłem "Pączkiem" z Pilawy analizujemy 
problemy polskiej turystyki. 

17.07.-w deszczu zwijamy namiot, zwiedzamy Daleszyce, i przez Leszczyny docieramy do malowniczo 
położonego obok Radostowej hostelu "Lubrzanka". To już Góry Świętokrzyskie. Nie ma już sensu 
pisać, że znów padało. W wolnej chwili jedziemy do Ciekot, oglądamy dwór Żeromskiego- z brzegu 
stawu piękny widok na Łysicę, obiad w barze "Pstrąg".

18.07.-Elka Rabenda podwozi nas do Świętej Katrzyny gdzie zwiedzamy muzeum minerałów, oglądamy 
klasztor sióstr bernardynek i niebieskim szlakiem przez las idziemy do Bodzentyna. Parno, wilgotno, 
deszczowo.. Ze stoków Góry Miejskiej schodzimy do miasteczka- ruiny zamku i dwa kościoły, ciekawa, 
parterowa, małomiasteczkowa budowa. Mówiliśmy już o deszczach, ale to co było, to jeszcze nic.. 
Zaczęlo się ok 22-ej, burze i ulewne deszcze trwały prawie do rana, praktycznie każdy namiot 
przemókł. Rano też padało, zwijaliśmy się "na mokro".

19.07.-w planach rajdu wymarsz przez Michníów do Suchedniowa, ale większość podjechała busami, 
by rozbić namioty i je wysuszyć, a niejeden wynajął kwaterę, co nie było żadnym dyshonorem, 
biorąc pod uwagę stan naszych namiotów i odzieży. Na szczęście po południu trochę słońca. 
Piękny widok na zalew i rozbite obok namioty. Ale niektórzy, zmęczeni aurą, mają już dość i 
wracają do domów, jak "krakowianki"- weteranki OWRP.

20.07.-zbliża się koniec rajdu, wreszcie słońce- dlaczego tak późno.. Ania odbiera samochód 
ze Skarżyska, jedziemy zwiedzać Wąchock- opactwo cystersów, w muzeum którego ciekawe eksponaty, 
zwłaszcza oryginalne listy koronowanych głów, idziemy też do pomnika sołtysa /Wąchock jest znany 
właśnie z dowcipów o sołtysie/. Od 2 dni mamy już połączone trasy, więc wieczorem przy ognisku 
liczna frekwencja, gramy i śpiewamy prawie do 2 w nocy. Aktywnością wyróżniają się- nasz honorowy 
prezes Daniel, Paweł "Pączek" oraz Piotr Paradowski.

21.07.-rano zwiedzanie Skarżyska, niestety po obejrzeniu okolic zalewu w Rejowie muszę wracać 
na obóz spakować się. Witam się jeszcze z przybyłymi właśnie sławnymi postaciami jak Konrad 
Bielecki oraz "primusem inter pares" czyli Heniem Kozakiem z Radomia, który tak zasłynął na 
zakończeniu ubiegłorocznego OWRP w Zgierzu- ale i w szeregu innych rajdów, była też druhna Magda 
/Bra-de-li/ i wielu innych. Zakończenie rajdu, grochów-ka, koncert zespołu szantowego- czas 
pożegnań, jeszcze ostatnie przełamanie się chlebem z Czarkiem- i żegnajcie przyjaciele, ze 
Skarżyska wyjechałem pociągiem o 13.41 do Warszawy a tam przesiadka do Słupska. Za rok OWRP
organizuje Daniel- zakończenie będzie w Koszalinie lub w Kołobrzegu, planowane są 3 trasy- 
Nadmorska z Lęborka, Wału Pomorskiego-z Wałcza, oraz "Szlaku Solnego"- z Czaplinka. Już teraz 
zapraszamy chętnych, Daniel planuje zapisy już od września.


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY