Data: 18.08.2018r
Trasa: Barcino- Bronowo 4km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 5

Na coroczną imprezę w Bronowie zwaną "Piknikiem Drezynowym" wybraliśmy się w 
składzie: Mecenas, Piotr z teściem Jerzykiem, Ania i Marcel /z małą Alicją/, 
przy czym pierwsza trójka pojechała do Barcina autobusem NordExpressu o godzinie 
10.20 skąd pieszo doszli do Bronowa zaś Marcel z Anią dojechali nieco później. 
Z uwagi na sezon wakacyjny zwykle średnio ruchliwa szosa Korzybie-Suchorze była 
tym razem zatłoczona samochodami, więc wędrówka poboczem nie była przyjemna, 
a wręcz niebezpieczna i trzeba było nadawać szybkie tempo marszu. Dopiero gdy 
skręciliśmy na drogę do Bronowa było już spokojniej, więc już wolniejszym 
krokiem doszliśmy na miejsce imprezy. Początek imprezy miał być dopiero o godzinie 
15.00 a my dotarliśmy tam około 12-ej więc było jeszcze wiele czasu aby rozpalić 
ognisko, usmażyć kiełbaski oraz..wspomnieć chwałę polskiej husarii. Na torach stał 
już "pociąg drezynowy" złożony z maluchozyny, grillozyny, platformy z daszkiem 
oraz niedawno zreperowanego "Byka" czyli drezyny samobieżnej, zaś osobno stała 
2-osobowa drezyna DL-ka. Stopniowo zaczęli pojawiać się organizatorzy i drezyniarze- 
"Piszpunt" z Wrocławia, "Kicia" z Legnicy, Tomek "Ciżma", Janusz "Chleb", a 
także goście z Wielkopolski którzy przyjechali samochodem Daewoo Tico który po 
zmianie kół stał się drezyną "Ticozyną". Na razie jeszcze jeździliśmy drezyną 
ręczną- "kiwajką", m.in.po to aby ściąć drzewo, a dopiero po otwarciu imprezy 
jeżdziliśmy pociągiem drezynowym- w stronę Gumieńca. Otrzymaliśmy pamiątkowe 
gadżety a w zamian Mecenas rozdał okolicznościowe znaczki i zaśpiewał piosenkę 
kolejową pt. "Jest stacja Bronowo". Ponieważ masowo zaczęli pojawiać się uczestnicy 
imprezy, a nadto doskwierał upał, przenieśliśmy się w bardziej zacienione i 
dyskretne miejsce za górką, by w spokoju dalej dyskutować o polskim orężu. Ostatni 
autobus którym mogliśmy wrócić z Barcina do Słupska był już o 15.40 /zaś jak pisaliśmy 
impreza zaczynała się o 15.00/ więc musieliśmy pomyśleć o powrocie nie z Barcina a z 
Zielinia- a miejscowość ta jest 8 km dalej. Skorzystaliśmy zatem z uprzejmości 
właścicieli "Ticozyny" którą udaliśmy się do Zielinia na ostatni autobus. Jazda 
Ticozyną była ciekawa, ale też z przygodami, bowiem z uwagi na stan szyn i możliwość 
wykolejenia, w kilku miejscach trzeba było wysiąść i przepychać "lokomotywę". W końcu 
jednak dojechaliśmy do szosy w Zieliniu, skąd już blisko było do przystanku 
autobusowego, gdzie w zachodzącym słońcu doczekaliśmy się autobusu do Słupska.


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY