Data: 01.09.2018r
Trasa: Jezierzyce- Grąsino- Wielogłowy-Paprzyce- Zagórzyca- Karżniczka- Damnica 14 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5

Koniec wakacji, koniec lata- choć nie astronomicznego- po sierpniu spędzonym głównie 
nad morzem i w górach przyszedł czas na nasze "klasyczne" klubowe wędrówki. Na 
pożegnanie lata zaplanowaliśmy wędrówkę po wioskach położonych na wschód od Słupska 
w których znajdują się zabytkowe pałace. Obawialiśmy się tylko o pogodę bowiem trasa 
wiodła cały czas przez pola i gdyby spadł deszcz nie sposób byłoby schronić się pod 
drzewami. Na szczęście okazało się, że jedynie pod Wielogłowami trochę pokropiło, a 
reszta dnia była pogodna. Wyjechaliśmy o godzinie  8.32 pociągiem do Jezierzyc w 
składzie-Marcel, Mecenas, Roma i Basia. W Jezierzycach obejrzeliśmy pierwszy pałac 
na trasie, po czym ścieżką rowerową biegnącą obok szosy skierowaliśmy się do Grąsina. 
Tam kolejny pałac-dwór, i skręt drogi na południe. W kępie drzew mały cmentarz- na 
którym nie było już przedwojennych nagrobków lecz kilka krzyży na grobach osadników, 
którzy przybyli do Grąsina już po wojnie. Starą drogą na której pozostały resztki 
bruku, pośród drzew i krzewów szliśmy do Wielogłów. Odpoczynek miał miejsce przy 
śródpolnym, dawnym cmentarzy, okolonym kamiennym murem. W odróżnieniu od cmentarza 
w Grąsinie- tu pozostało jeszcze kilkanaście dawnych krzyży i płyt nagrobnych. Tu- 
na polach obok cmentarza miała kiedyś, w latach 80-tych katastrofa samolotu pasażerskiego 
AN-24, gdzie-w odróżnieniu od smoleńskiej- zginął tylko jeden człowiek. Siedząc i 
odpoczywając podziwialiśmy stare kasztanowce i wsłuchiwaliśmy się w klangory żurawi 
zbierających się do odlotu. Po odpoczynku ruszyliśmy w dalszą trasę, w Wielogłowach 
obejrzeliśmy- przez płot-kolejny pałac, po czym brukowaną drogą poszliśmy na wschód. 
Podłoże nie było zbyt przyjemne dla stóp więc rychło odbiliśmy od bruku i szliśmy 
wzdłuż drogą polną. Minęliśmy małą wioskę Paprzyce i po kilku kilometrach doszliśmy 
do Zagórzycy- wsi z zabytkowym kościołem i..sklepem gdzie uzupełniliśmy zapasy. Z 
Zagórzycy skręciliśmy na północ kierując się w stronę Damnicy. Wkrótce doszliśmy do 
Karżniczki gdzie już czekał na nas Lider Klubu Seweryn, popijający wielkimi łykami piwo. 
Miał być dzisiaj w pracy ale wybrał wędrówkę z nami, za co cześć mu i chwała. W 
Karżniczce nastąpił drugi, już dłuższy postój, nad pałacowym stawem przy ruinach 
niegdyś wielkiego, pięknego pałacu, obecnie spalonego. Pomost przy stawie miał swój 
"pokład" właśnie z drzwi pałacowych i miło spędzaliśmy tam czas przy słonecznej pogodzie 
i pośród kwakania taplających się w stawie kaczuszek. Wspominaliśmy chwalebne czyny 
Krzyśka Łukowca i majestat wielkiego "Dekoratora", zaś Marcel z Mecenasem ustalili, 
że po kupionych wcześnie krówce Daisy i owieczce Stelli tym razem zakupią królika Binga. 
Kończyły się zapasy w plecakach więc czas było wyruszyć na ostatni etap wędrówki- do 
Damnicy, dokąd doszliśmy na około pół godziny przed odjazdem pociągu, którym wyjechaliś
my z Damnicy o 14.12.

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY