Data: 20.10.2018r
Trasa: Przyjezierze- czarnym szlakiem- leśniczówka Potoczek- Kępka- Żelice- 
       jezioro Obłęskie 14 km
Prowadzący trasę: Karol Piekac
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 2


Wielokrotnie już wędrowaliśmy szlakami i ścieżkami w okolicach Kępic, kilka razy też 
"zahaczyliśmy" o jezioro Obłęskie /Marcel pewno pamięta jaki skarb znalazł pod wiatą/, 
ale nigdy jakoś nie udało nam się przejść odcinka czarnego szlaku między Przyjezierzem 
a jez.Obłęskim, dlatego też postanowiliśmy wybrać się na tzw. "Rajd w nieznane" z KTP 
Mikołajek ,przebiegający właśnie tą trasą. Ze Słupska wyjechaliśmy około 9.15 autokarem 
spod siedziby PTTK w Słupsku- z naszych klubowiczów byli obecni- Mecenas oraz Lider Klubu 
Seweryn, który specjalnie na tą imprezę wziął przepustkę ze szpitala. Były też Romka i 
Basia-sympatyczki klubu, a także liczna grupa młodzieży szkolnej. W Biesowicach, gdzie 
miał pierwotnie rozpoczynać się rajd okazało się, że z uwagi na remont mostu musimy 
zacząć rajd kilka kilometrów dalej, w Przyjezierzu. Tam też dojechały autobusy z Miastka, 
a dzieci z tamtejszego gimnazjum prowadziła legendarna Irenka Kiedrowska, znana nam z 
wędrówek "Z Głosem Pomorza" w plener. Po słonecznym tygodniu dzisiaj pogoda niestety 
zmieniła się na gorsze, były co prawda przebłyski słońca /na początku i końcu rajdu/ ale 
z reguły było pochmurno i popadywał- na szczęście niewielki- deszcz. Pierwszy odcinek 
szlaku- to szosa asfaltowa do leśniczówki Potoczek, tam zboczyliśmy ze szlaku by obejrzeć 
most na rzece Wieprzy oraz stary przepust kolejowy na remontowanej linii Słupsk-Miastko, 
dalej już szlak biegł leśną drogą omijając miejscowoście, po drodze jedynymi mijanymi 
budynkami była kurza ferma koło Żelic. Mecenas z Sewerynem, którzy na początku starym 
zwyczajem trzymali się z tyłu pilnując by nikt się nie zgubił, w końcu znużeni słabym 
tempem marszu, wysforowali się do przodu. Mimo iż lasy były głównie sosnowe to na 
szczęście z bogatym podszyciem, więc nie można było się uskarżać na monotonnię krajobrazu. 
A grzybów było w bród- od opieniek poprzez muchomory do podgrzybków i maślaków rosnących 
nieraz nawet na drodze. Seweryn jak zwykle snuł uczone opowieści i swoje plany na życie- 
teraz chciałby zostać kapitanem statku, bo- jak twierdzi- nic nie będzie robił tylko 
siedział w kajucie, palił cygara i pił whisky.. Chciał też zbierać grzyby ale Mecenas 
mu to wyperswadował bo co z nimi robiłby w szpitalu.. Nasza dwójka szła tak szybko, że 
przybyła na metę- parking nad jez.Obłęskim ze znaną wiatą- na ponad pół godziny wcześniej 
przed resztą grupy "długodystansowej"- bo na miejscu byli już uczestnicy trasy krótszej, 
5 kilometrowej. Można było zjeść nawet kilka porcji grochówki w czym celował oczywiście 
Seweryn, a następnie-korzystając z tego, że pojawiło się słońce- usiąść nad brzegiem 
jeziora i napawać się pięknem krajobrazu oraz.. przeanalizować problemy turystyki 
pieszej w czym celował Mecenas.. Szybko jednak znów się zachmurzyło i zaczął padać 
deszcz,  więc po konkursie krajoznawczym i zjedzeniu grochówki przez resztę grupy 
długodystansowej musieliśmy odjechać, co miało miejsce około 14.00. W międzyczasie Mecenas 
dostał informację od legendarnego "Druida Panoramixa"- czyli brodatego Macieja, wystawiającego 
swe produkty na festynach w Swołowie, że na Święto Gęsi- 10 listopada, uwarzy dla nas swoje 
magiczne eliksiry, tak, że już teraz zapraszamy na wędrówkę do Swołowa.

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY