Data: 11.01.2019r
Trasa: Lębork Mosty- Lubowidz- Kozią Percią- brzegiem jeziora Lubowidz- zajazd 
       "Krywań"- Lębork Mosty 12 km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk, Lech Kozłowski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 10

Po dłuższej przerwie w wędrówkach, spowodowanej zarówno aurą jak i świętami, 
Nowy Rok 2019 trzeba było zainaugurować "mocnym wejściem", dlatego też koledzy 
z lęborskiego "Kahel Klubu" opracowali trasę- a w zasadzie dwie trasy- z Lęborka 
Mostów do zajazdu "Krywań" gdzie miała się odbyć biesiada turystyczna. O godzinie 
8.34 pociągiem Regio ze Słupska wyjechała silna ekipa w składzie- Mecenas, Lider 
Klubu Seweryn, Andrzej z Ulą, kapitan Halszka /tym razem bez pieprzówki/, Zbyszek 
Lewicki z żoną oraz Brygida z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Tureckiej "Yarak Mustafa", 
do których na stacji Lębork Główny dosiadła się liczna grupa młodzieży szkolnej z 
nauczycielkami /szkoda że nie było pani profesor Danusi od matematyki co wielce 
zmartwiło Andrzeja- miłośnika tej królowej nauk/. Na peronie w Lęborku-Mostach 
czekali już na nich "Gruby"- czyli Marek z Tereską, oraz liderzy lęborskiego "Kahel 
Klubu"- Tadek Krawczyk, Irek Krawiec, Lech "Big Horn" Kozłowski, oraz sam wspaniały 
Jan Kiśluk- Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego, a także 
inni przewodnicy. W zasadzie zabrakło tylko Ewy Moorhexe aktualnie przebywającej w 
Brinken Arschfickerhause w pobliżu gór Rothararschloch /Niemcy/. Grupę dzieci 
poprowadził krótszą trasą Tadek Krawczyk, zaś dorosłych- Lech Kozłowski z Irkiem 
Krawcem. Najpierw szliśmy krótki odcinek wzdłuż szosy "krajówki" po czym weszliśmy 
w las i leśną drogą doszliśmy do wsi Lubowidz a następnie nad brzeg jeziora o tej 
samej nazwie. Tam nastąpił podział grupy- kontuzjowani albo nie czujący się na 
siłach udali się pod wodzą Janka Kiśluka i Grubego Marka brzegiem jeziora bezpośrednio 
do zajazdu "Krywań"- pozostali postanowili obejść jezioro tzw "Kozią Percią" czyli 
drogą po wzniesieniach w prawie "beskidzkich" krajobrazach. Odtąd trasa była 
trudniejsza ale i widoki piękniejsze. Szliśmy forsownym marszem więc i postoje stawały 
się częstsze. Andrzej częstował kawą i innym rozgrzewającymi napojami a w wolnych 
chwilach pilnie studiował ciekawy folder krajoznawczy który otrzymał od Mecka. Po 
dosyć męczącym marszu w końcu doszliśmy na północny brzeg jeziora skąd już droga była 
"lajcikowa"- czyli prosty odcinek nad brzegiem jeziora, bez przewyższeń. Warto 
wspomnieć iż  dzisiaj pogoda- do pewnego momentu- była bezdeszczowa, zaś drogi suche, 
nieco zmrożone, ale ważne, że nie było błota, więc szło się bez przeszkód /pomijając 
trudy "koziej perci"/. Utrudzeni dotarliśmy wreszcie do zajazdu "Krywań" gdzie już 
trwała huczna biesiada- "jedzą, piją, lulków nie palą, ale na gitarach grają". Co 
prawda menu nie było zbyt urozmaicone /zupa i chleb ze smalcem/ ale za to napitków 
dostatek wszelaki. Tadek miał gitarę więc wspólnie z Andrzejem śpiewali piosenki 
biesiadne i turystyczne, zaś wszyscy dobrze się bawili. Trzeba było jednak zdążyć na 
pociąg odjeżdżający z Mostów o 15.12 więc Ula rzuciła hasło do wymarszu. Niestety, 
pogoda się pogorszyła, zaczęło padać więc udaliśmy się szybkim marszem wzdłuż szosy 
krajowej i po półgodzinie dotarliśmy do peronu Lębork-Mosty, skąd żegnani przez Tadka i 
Maurycego odjechaliśmy do Słupska.
 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY