Data: 02.02.2019r
Trasa: Lębork Plac Pokoju- okolice Lęborka- Lębork dawny basen k.rzeki Łeby- 
       Lębork hacjenda "Słoneczna" 8 km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 3

Podobnie jak rok temu, przyjęliśmy zaproszenie od zaprzyjaźnionego "Kahel Klubu" 
na rajd nocny /a raczej wieczorny/ po Lęborku i okolicach, kończący się zawsze 
ogniskiem i pieczonymi kiełbaskami. Rok temu biesiadowaliśmy na śnieżnym wzgórzu 
Czartoryja pośród kamiennych kręgów, obecnie- z uwagi na trwające tam prace 
budowlane- koniec rajdu miał miejsce obok rzeki Łeby, na terenie dawnych basenów. 
Niestety- dzisiaj pogoda okazała się najgorszą jaka tylko może być. Znacznie się 
bowiem ociepliło, zaczął padać deszcz który wraz z roztapiającą się warstwą śniegu 
i lodu utworzył wodne rozlewiska. Na rajd wybrali się pociągiem ze Słupska- Gruby 
Marek oraz Halszka z pieprzówką, zaś z Redy dojechał stary traper- "Jurencjo". 
Kahel Klub reprezentowali z kolei- prowadzący Tadek "Hippis", Darek "Old Firehand", 
Jan Kiśluk- Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego, Ewa Moorhexe 
z Brinkenfickenhause, oraz grupa przewodników. W rajdzie uczestniczyła też grupa 
dzieci oraz osób niezrzeszonych. Start nastąpił około godz.17-ej z Placu Pokoju w 
Lęborku, potem trasa wiodła ulicami miasta i jego obrzeżami i obok wzgórza Czartoryja 
dochodziła do mety. Dzięki Tadkowi- a raczej jego kartonom- udało się mimo deszczu 
rozpalić ognisko i upiec kiełbaski. Dla większości na tym rajd się zakończył ale 
nie dla "Orłów" i dla liderów "Kahela".. Powędrowali oni bowiem następnie do hacjendy 
"Słonecznej" gdzie sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk godnie ich ugościł- "chlebem i 
solą". Główną postacią dzisiejszego wieczoru stała się jednak Moorhexa, która jak 
wiemy, z reguły przebywa w Niemczech, zwiedzając tam wiele ciekawych krajobrazowo 
zakątków /ostatnio jaskinie Stinke Altemöse i Schmutzige Arschloch w Brinkenfickenhause 
in Rothaargebirge/. Z uwagi na ilość biesiadników u Janka /a toaleta była tylko jedna 
/ Moorhexa zaproponowała by na Drzwiach ubikacji zawiesić stosowny napis- "Eine Minute 
wird geschissen, wer länger scheist- wird rausgeschmissen !".. Biesiada u Janka 
trwała długo, wszyscy się rozjechali a został tylko Gruby Marek. Problemy turystyki 
pieszej sprawiły jednak, że po krótkim kilkugodzinnym śnie nasi bohaterowie tj Janek i 
Marek obudzili się już o 3.00 nad ranem i..przystąpili do dalszych obrad.. Cześć im i 
chwała za taki zapał do turystyki!




Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY