Data: 15.06.2019r
Trasa: Możdżanowo- Starkowo- muzeum śledzia- Golęcino- nasypem kolejowym- Duninowo- 
       wzdłuż dawnej linii kolejowej- Ustka Uroczysko- restauracja ukraińska "Krzywy 
	   Róg"- Ustka centrum 15 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński	
Liczba uczestników: 2

Pierwotnie w planach wędrówek mieliśmy brać udział w wędrówce po ścieżce przyrodniczej 
obok Dębu Świętopełk w Krępkowicach- okazało się jednak, że ten który mógłby nam 
zapewnić transport- Tadek "Hippis" musiał wyjechać do Kazimierza, natomiast Wielki 
Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jan Kiśluk uczestniczył w imprezie 
Beretów /tym razem nie Zrytych lecz Niebieskich- wojskowej w Lęborku Drętowie/. Ponadto 
nasi klubowicze już znają tą trasę- więc na naradzie klubowej uchwalono powtórzenie 
tej trasy którą tak znakomicie prowadził kilka lat temu w warunkach zimowych Marcel. 
Przy czym- skoro prowadzącym był Mecenas- miłośnik kolei, postanowił on znacznie 
zmodyfikować przebieg trasy z nastawieniem na Penetrację przebiegu dawnej linii kolejowej 
Ustka-Sławno. Ze Słupska, autobusem o godzinie 10.00 relacji Słupsk-Jarosławiec wyjechała 
dwójka piechurów- Mecek oraz stary traper "Jurencjo" z Redy, którzy wcześniej 
zaopatrując się w pobliskim "Fresh-Markecie" w przydatne napoje -spotkali się tam na 
zapleczu sklepu z naszą koleżanką Brygidą z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Tureckiej 
"Yarak Mustafa", która regenerowała się po nocnej konferencji "Pax penis Romana". 
Zachmurzyło się i zaczęło kropić, więc nasza dwójka wędrowców ze smutkiem kiwała głową 
na myśl jak to niezbyt przyjemnie iść przez pola w strugach deszczu- ale tym razem 
okazało się, że "strachy na Lachy". Jeszcze w Możdżanowie było ponuro ale już w trakcie 
drogi do Starkowa /szlak rowerowy/ zaczęło się przejaśniać. W Starkowie Mecek zaproponował 
by zajść do tzw "Zagrody Śledziowej"  i mimo, że nie było to na trasie /trzeba było 
nadrobić ok 1,5 km/ Jurek chętnie się zgodził. Na miejscu okazało się, że akurat w tym dniu 
odbywa się Dzień Holenderski - w połączeniu z  degustacją rozmaitych potraw śledziowych po 
holendersku. W rzeczy samej- nasi koledzy zadegustowali śledzia, a ponieważ ryba lubi pływać- 
Jurencjo delektował się chłodnym piwem, zaś chory na żołądek Mecek- musiał spożyć regionalnych, 
mocnych i wysuszających napojów. Żegnani przez przyjaznego boksera Amora- Jurek i Mecek 
wyruszyli przez Starkowo na północ, kierując się w stronę nasypu dawnej linii kolejowej z Ustki 
do Sławna, po drodze mijając pięknie odnowiony szachulcowy dom w ruinach którego "Orły" niegdyś 
na trasie biesiadowały.. Po dojściu do nasypu, skierowali się drogą na wschód, równolegle do 
szosy z Ustki do Postomina. Niestety, wędrówka nasypem trwała niewiele ponad kilometr i trzeba 
było zejść na wyboistą drogę polną wiodącą obok zniszczonej stodoły.. Na szczęście krajobraz 
był urozmaicony przede wszystkim w roślinność polną- zaniebieszczyło się od chabrów i od 
łubinów, ponadto pięknie prezentowały się kwiaty przydrożnych dzikich jabłoni i róży. Po 
dojściu do szosy- gdzie trwały roboty drogowe-i Dojściu do Duninowa- tym razem nie nastąpiło 
zwiedzanie zabytkowego kościoła i cmentarza z nagrobkiem Frankensteinów /bo był już znany/ 
lecz skręt w prawo na szosę do Pęplina i następnie w lewo do dawnego dworca kolejowego w 
Duninowie. Błądząc, krążąc, meandrując po wyjściu z Duninowa Jurek i Mecek "złapali" dawny 
nasyp kolejowy- ciesząc się, że biegnie po nim w miarę solidna droga, lecz po przejściu 
kilkuset metrów ta droga stała się coraz bardziej zarośnięta aż w końcu nasi wędrowcy musieli 
iść miedzą wzdłuż pola pszenicy /kolej na tym odcinku biegła wąwozem/. Po żmudnej trasie, po 
dojściu do szosy, wąwóz kolejowy przeobraził się w nasyp i znów można było iść w miarę równą 
drogą. Po kilku kilometrach drogę przecięła szosa asfaltowa- to ustecka ulica Zubrzyckiego 
wiodąca do jednostki wojskowej- tam zakończyła się trasa dawnej kolei i nastąpił ostatni 
etap wędrówki-do restauracji ukraińskiej "Krzywy Róg" na ul.Żeglarzy.. Tam co prawda była 
prywatna impreza, ale i tak można było skorzystać z tzw "szwedzkiego stołu"- więc zmęczeni i 
zgłodniali Jurencjo i Mecek najedli się "jak prosiaki" /cytując Agnieszkę Wilczak/. Po obiedzie 
należało się zaopatrzyć w specjały wschodnie /w restauracji znajduje się też sklep/- więc w 
plecakach znalazły się kwasy chlebowe, sam ciemny chleb, suszone ryby, kiełbasę z konia, sery 
etc.. Powrotna droga przez tory nie udała się, bowiem na torach..stał pociąg- ale nie pasażerski 
czy towarowy lecz roboczy- nadal trwa bowiem remont trasy kolejowej na odcinku Słupsk-Ustka.. 
W każdym razie po godzinie 15ej udało się wsiąść do autobusu i powrócić do Słupska. 

Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY