Data: 16-17.08.2019r
Trasa: Suchorze- Gumieniec- torem kolejowym- Bronowo 8 km
       Bronowo- torem kolejowym- Gumieniec- Zielin 7 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Ilość Uczestników: 1

Jak już informowaliśmy, pisząc o Święcie Ziół w Swołowie, nasi klubowicze powyjeżdżali 
na urlopy i sposobią się do obozu górskiego, więc już drugi raz Mecenas musiał wędrować 
samotnie- przeczytajmy jego wrażenia.. "Swojego czasu nawet i kilka razy w roku wędrowaliśmy 
na przejażdżki drezynowe do Bronowa, w tym roku do tej pory nie było okazji, więc 
należało się tam wybrać tym bardziej że okazja nie byle jaka- największa impreza Słupskiej 
Powiatowej Kolei Drezynowej zwana "Piknikiem Drezynowym". Wprawdzie prognoza pogody nie 
była optymistyczna, no ale trudno.. Autobusem NordExpress o godzinie 8.00 wyjechałem do 
Suchorza skąd podążyłem szosą na zachód.. Coraz bardziej się chmurzyło, zaczęło najpierw 
lekko kropić, ale już wkrótce deszczyk stał się prawdziwą ulewą. Na szczęście zdążyłem 
dobiec do wiaty przystankowej na skraju Gumieńca gdzie z pół godziny czekałem aż ulewa 
przejdzie.. Idąc przez Gumieniec pod górę w stronę toru kolejowego mijałem potoki spływające 
deszczówki. Po dojściu do toru szedłem już mniej komfortowo, bo po podkładach, nieraz 
zarośniętych roślinnością, mokrą po deszczu, więc wkrótce i buty i nogawki spodni też były 
przemoczone.. Na szczęście w miarę szybko doszedłem do Bronowa- bowiem wkrótce spadła kolejna 
ulewa, a ma miejscu mogłem się schować pod nowo wybudowaną wiatą.. Do imprezy pozostało 
jeszcze kilka godzin więc czas spędziłem na rozmowie z drezyniarzami- Sławkiem oraz Januszem, 
osuszając się łykiem wczoraj zakupionego "eliksiru Panoramixa".. Po pewnym czasie pojawili się 
i inni drezyniarze- Tomek i "Piszpunt" a także zaproszeni goście-panowie z "Ticozyny" 
/niestety na wczorajszej imprezie drezynowej w Bytowie zepsuły im się koła kolejowej /, oraz 
Niemcy z Hamburga, dysponujący zwłaszcza "rowerozynami" /które prezentujemy na zdjęciu/. Pogoda 
też się zaczęła "przecierać", od razu dodajmy, że do końca tej doby nie spadła ani jedna kroplą 
deszczu. Oficjalne otwarcie imprezy miało miejsce o godzinie 15.00, nastąpiła parada wszytkich 
pojazdów, pociąg drezynowy SPKD składał się z 2 "lokomotyw"- "kangurozyny" i "maluchozyny"- 
dwóch małych platform, dużej platformy zwanej "grillozyną", oraz doczepianej 2 osobowej drezyny 
DL-ki. Postanowiłem wyjątkowo pozostać na noc, aby wziąć udział w największej atrakcji- nocnej 
podróży do Korzybia. Oj, założyłem tylko koszulę /a przecież miałem i polar i pałatkę/ więc 
zmarzłem na trasie- więc trzeba było potem ogrzać się przy ognisku. Moim "hotelem" była szopa 
gdzie składują drezyny, na szczęście była tam kanapa, więc nie musiałem spać na ziemi. Mimo iż 
późno położyłem się spać- wstałem o świcie, roznieciłem jeszcze tlące się ognisko, napawając się 
śpiewem ptaków i widokiem łąk pokrytych rosą.. Prawdę mówiąc liczyłem potem na jakąś "podwodę 
drezynową" do Korzybia lub Zielinia, ale okazało się, że drezyniarze byli wyjątkowo "zmęczeni" 
po nocy- a obecny dzień rozpoczęli od degustacji piwa. Nie ma rady- trzeba było iść pieszo.. Po 
godzinie 10-ej pożegnałem się z kolegami i wolno powędrowałem torem kolejowym w stronę Zielinia. 
Nie musiałem się śpieszyć, bo autobus miałem dopiero po 13ej więc kilka razy można było zrobić 
postój na trasie. Po dojściu do mostu nad rzeczką okazało się, że deski nie wyglądają 
najsolidniej więc- podobnie jak kilka lat temu Marek z Sewerynem, zszedłem z nasypu i 
kilkadziesiąt metrów dalej sforsowałem rzekę wpław. Stamtąd już blisko było do Zielinia- i 
dobrze bo znów pogoda zaczęła się robić niezbyt przyjemna. Po kilkunastominutowym oczekiwaniu 
na przystanku nadjechał autobus "Norda", którym wróciłem do Słupska.. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY