Data: 31.08.2019r
Trasa: Dębina- Poddębie- Dębina 7 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Ilość Uczestników: 3

Nasi klubowicze powrócili kilka dni temu z obozu górskiego w Zieleńcu / Kotlina 
Kłodzka/ gdzie wyrypiarze- Tadek "Hippis" i "Old Firehand" biegali po szlakach 
niczym kozice a mniej sprawni /w marszach a nie przy stole/- podziwiali uroki gór. 
Należało zatem- dla równowagi-zaplanować tradycyjną wędrówkę nadmorską by skorzystać 
z dobrej pogody. W planach było przejście do Ustki, ale plany się zmieniły, a 
dlaczego- wkrótce się dowiemy. O godzinie 9.15 autobusem do Dębiny wyjechali- Mecenas 
oraz dwaj Andrzeje-Strzykowski i Jóźwiak. Po wyjściu, na przystanku, Andrzej S. 
zademonstrował piękny wyrób regionalny Podkarpacia- tzw.czajnik rzeszowski, wielce 
praktyczny i przydatny w wędrówkach turystycznych. Następnie powędrowaliśmy starą 
drogą asfaltową, niegdyś wiodącą do jednostki wojskowej OPL /obecnie teren prywatny/, 
a przed bramą skręciliśmy w lewo omijając ten teren. W Poddębiu dokonaliśmy zakupów 
w miejscowym sklepie, po czym udaliśmy się do kampingu gdzie rezydował wuj Mecka- 
Zbigniew i kuzynka Kasia ze swym chłopakiem Marcinem. Tam wuj Zbyszek powitał "chlebem i 
solą"- na stole pojawił się chleb, smalec, "gięta", ogórki, cebula no i rosyjska 
wódka- prawdziwie turystyczny poczęstunek. Podczas biesiady Zbigniew poinformował nas, 
że knajpa "Krzywy Róg" w Ustce, gdzie pierwotnie zamierzaliśmy iść i zakupić kresowe 
jadło jest zamknięta z uwagi na urlop właściciela- Denisa. Nastąpiła zatem zmiana 
planów- postanowiliśmy nie iść do Ustki a dłuższy czas spędzić na plaży, tym bardziej, 
że nie było wiatru, na morzu- flauta, a woda- wyjątkowo ciepła, prawie tak jak w stawie u 
Beaty. I tak też się stało- po kilku "strzemiennych" udaliśmy się na plażę, by zasiąść w 
miarę ustronnym miejscu między Poddębiem a Dębiną. Większość czasu spędziliśmy 
leżakując w płytkiej wodzie, oraz gawędząc. Andrzej S.- rozochocony napitkami, z 
przejęciem przedstawiał nam piękno ziemi konińskiej, radomskiej i olsztyńskiej oraz uroki 
Wąwozu Homole. Prognoza pogody na dzisiejszy dzień zapowiadała burze- ale na szczęście 
nic takiego się nie zdarzyło, moglibyśmy tak siedzieć aż do wieczora, ale czas naglił, 
więc radzi-nieradzi zebraliśmy się i poszliśmy plażą w stronę Dębiny. Tam dotarliśmy 
około godziny 16-ej a ponieważ nie chciało nam się czekać na autobus, Andrzej zadzwonił 
po syna- Michała który odwiózł nas do Słupska. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY