Data: 07.09.2019r
Trasa: Sycewice- Gac- Swołowo- Bruskowo Małe- Bierkowo- Słupsk 27km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Ilość Uczestników: 4

Kilka razy w roku wędrujemy do Swołowa- stolicy "krainy w kratę" z okazji różnych 
imprez regionalnych jak np święto ziół, święto gęsi czy festiwal nalewki pomorskiej, 
który niegdyś mocno dał się nam we znaki- i w głowy i w nogi. Ponieważ w ubiegłym roku 
z różnych względów na tą imprezę nie poszliśmy- należało to teraz uczynić. Nauczeni 
przykrym doświadczeniem zdecydowaliśmy że nalewek nie będziemy degustować lecz 
zakosztujemy szlachetniejszego napitku jakim jest "magiczny eliksir" brodatego Macieja 
Gołofita zwanego też "Druidem Panoramixem"- od rozmaitych mikstur które warzy i destyluje. 
Wyjechaliśmy ze Słupska o godzinie 8.00 rano w składzie: Marcel, Mecenas, Roma oraz 
Krzysiek, który znalazł sobie nowe hobby- fotografowanie, i dumnie prezentował nowy 
aparat fotograficzny "Vlecclac". Pogoda była dosyć nieokreślona i niepewna, trochę słońca 
ale też i zachodziły z boku ciemne chmury. Od razu jednak powiedzmy, że przez cały czas 
naszego pobytu w Swołowie na szczęście nie padało. Z Sycewic wyszliśmy znanym już nam 
szlakiem rowerowym, biegnącym początkowo aleją pośród starych drzew a następnie drogą z 
płyt jumbo przez pola. Podziwialiśmy- a Krzysiek fotografował przydrożne drzewa i krzewy 
obsypane owocami- dziką różę, bez, głóg i jabłonie. Po wyjściu na szosę i minięciu wsi Gac, 
naraz zatrzymał się obok nas czerwony samochód.. To "Panoramix" ! , który widząc naszą 
grupę postanowił dać nam od razu butlę eliksiru na drogę. Choć do Swołowa zostało nam 
jedynie około 2 km to oczywiście zadegustowaliśmy ten magiczny napój- wytrawny kiper 
jakim jest Marcel od razu poznał że mikstura ta została destylowana z wiśni i ma około 60 
procent mocy. Do Swołowa doszliśmy ok 10.20 a otwarcie imprezy miało nastąpić o 11.00 więc 
usiedliśmy przy figurach z siana, napawając się smakiem eliksiru Panoramixa. Sama impreza w 
tym roku nieco nas zawiodła- z reguły odbywała się ona na terenie Zagrody Albrechta, a 
tym razem w drugim końcu Swołowa gdzie w wielkim namiocie było organizowane w listopadzie 
święto gęsi. Namiot był- ale wejście na ten teren było zamknięte- pewnikiem wejście miało 
być dopiero po godzinie 15-ej na koncerty Cleo i występ Andrzeja Grabowskiego /"Ferdka 
Kiepskiego"/. Nadto- w porównaniu do ubiegłych lat stoisk z nalewkami było wyjątkowo mało, 
podobnie zresztą jak i innych- byli oczywiście niezawodni- "Panoramix", pani Smardzowa z 
Krępkowic, "Bosman" z potrawami rybnymi, "Kopniczanin", ale w sumie wyglądało to dosyć ubogo. 
Zaopatrzyliśmy się zatem w miody i nalewki, zjedliśmy smażone szprotki, nabyliśmy dodatkowe 
eliksiry u Panoramixa- i marsz w drogę powrotną. Roma i Mecek /obciążony plecakiem z zakupami/ 
postanowili powrócić autobusem o 13.15, a starzy "wyrypiarze"- Marcel i Krzysiek poszli 
piechotą długą trasą "Doliny Moszczeniczki" przez Bierkowo do Słupska. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY