Data: 12.10.2019r
Trasa: Sycewice- Pałówko- Pałowo- Gac Leśna- Gac 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 1

W sobotę pogoda była zdecydowanie "pod psem"- nie dość że ciągłe opady deszczu to nadto 
porywisty wiatr, oprócz tego lęborski "Kahel Klub" z samym Wielkim Mistrzem Wolnej Loży 
Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Janem Kiślukiem, organizował wycieczkę do arboretum w 
Kozinie- tym niemniej Mecenas postanowił zrealizować zaplanowaną wcześniej wyprawę, jako 
iż chciał zaopatrzyć się w magiczne eliksiry u brodatego Macieja- "Druida Panoramixa". 
Oprócz tego- o czym wcześniej nie wiedział-czekały inne niespodzianki.. Sama wędrówka zaś 
była delikatnie mówiąc mało atrakcyjna. Wyjazd nastąpił o godzinie 8.00 autobusem 
NordExpressu, a początek trasy- na drugim przystanku w Sycewicach /przy torach/. Na początku 
było jako tako- trasa wiodła szosą asfaltową, przez las, który nieco chronił przed wiatrem i 
deszczem. Jednak gdy las się skończył, przed Pałówkiem, zaczęła się "przygoda". Silny wiatr 
zachodni powodował że deszcz siekł prawie poziomo i parasol nic nie pomagał. Krótki postój 
na przystanku autobusowym w Pałówku nie służył temu by się osuszyć- bo to było niemożliwe- 
lecz by się nieco rozgrzać herbatą miętową z miodem i "góralskim wkładem". Stamtąd już 
blisko było do Pałowa z zabytkowym kościołem i do szlaku "Równiny Sławieńskiej" przebiegającym 
przez wieś. Najpierw szło się starą brukowaną drogą, która jednak rychło przeobraziła się w 
klasyczną polną, gliniastą, piaszczystą i pełną kałuż oraz rozlewisk. Przynajmniej deszcz siekł 
już po plecach /chronionych plecakiem/ a nie z boku, ale i tak komfort dość średni.. Po 
pewnym czasie należało zboczyć z tego szlaku w kierunku osady Gać Leśna- stamtąd już do wsi Gac 
biegła droga z płyt jumbo, a i pojawił się las. Na trawie można było nieco oczyścić buty z 
błota no i przede wszystkim po takiej drodze szybciej dojść do mety- czyli domu druida 
Panoramixa. Akurat żona Macieja- Asia, wychodziła do pracy więc można było w spokoju 
pobiesiadować- przy herbacie, serze, miodzie akacjowym /z Rumunii/ no i oczywiście przy 
"magicznym eliksirze" ze śliwek. Około 12ej Mecenas zbierał się już do wyjścia, planował bowiem 
dojść do Sycewic inną drogą by stamtąd wrócić autobusem do Słupska, ale okazało się, że 
zapowiedział się traper Jacek /znany nam ze Swołowa, wystawia się koło Panoramixa/. A przyjechał 
z..już oprawionym dziczkiem. Panoramix podjął decyzję by dzika upiec na terenie jego rodzinnego 
domu w Bierkowie a przy okazji wyrobić soku jabłkowego. Obejrzeliśmy jeszcze wykop pod stawek, 
który Panoramix zamierza stworzyć i samochodem Jacka pojechaliśmy do Bierkowa.Tam trzeba 
było rozstawić ramę do pieczenia dzika, rozpalić ognisko, zaś Mecenas z Panoramixem zajęli się 
zbieraniem jabłek- renet, które potem były myte w wannie i wyciskane. Oczywiście od czasu do 
czasu należało się pokrzepić magicznym eliksirem i popić świeżo wyciśniętym sokiem z jabłek. 
Po kilku godzinach pojawiła się Asia która zawiozła Mecka do Słupska. Przedtem jednak ułożył on
piosenkę na melodię znanego utworu Hanny Banaszak "W magicznym domu Panoramixa" - 

"W jego magicznym domu wszystko się zdarzyć może, same tu warzą się mikstury, każdego dnia, o 
każdej porze. Możesz je zawsze dostać czy jest deszczowo czy słonecznie- gościu strudzony, 
eliksirów spragniony, zajrzyj tutaj koniecznie.. Przedstawię ci Macieja- Druida, fascynujący z 
niego facet, całymi dniami zbiera miody i lekceważy inną pracę.. Lecz niewątpliwą ma zaletę, 
kiedy nadejdzie czas zimowy, on daje mocne eliksiry, które tak szybko wchodzą w głowy.. W 
zrytym berecie mieszka biała mysz, nagle się jakoś zagościła, wciąż mówię jej- "a kysz" bo 
nie jest wcale dla mnie miła... Tu trzeba łyknąć eliksiru i go zakąsić skrawkiem sera, kiedy 
szaruga jest jesienna i gdy samotność tak doskwiera.."



Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY