Data: 02.11.2019r
Trasa: Słupsk stary cmentarz- dawny cmentarz ryczewski- trasa d.kolei- Niewiarowo- 
       żółtym szlakiem- Bydlino- Włynkowo- Włynkówko- Słupsk 32 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 3

Często spotykamy się z pytaniami kolegów z innych klubów turystycznych, dlaczego 
nasze wędrówki piesze są dość krótkie kilometrażowo. Na to odpowiadamy, że po 
pierwsze: jesteśmy nastawieni na krajoznawstwo a nie na "nabijanie" kilometrów, 
a po drugie: należy się dostosować- również trasę- do najsłabszych piechurów. Co 
innego gdy zdarzy się, że na wędrówce spotkają się sami wyrypiarze- wówczas 
przebytych kilometrów jest sporo. Co roku organizujemy "rajd zaduszny"- teraz 
wypadł on idealnie w Zaduszki, szkoda tylko, że w odróżnieniu od ubiegłego roku 
tym razem było pochmurno i siąpił drobny deszcz. Nie liczyliśmy na frekwencję, na 
szczęście dopisali "wyrypiarze" tj.Marcel, Krzysiek i Mecenas /ten ostatni jednak 
nie przeszedł całej trasy/. Najpierw spacer po cmentarzu, oglądanie grobów i 
lapidarium, potem przeszliśmy się po Lasku Północnym i zaszliśmy na dawny cmentarz 
ryczewski, skąd podążyliśmy sławną ulicą Sportową w stronę nasypu kolejowego. Jako 
iż był dzień zaduszny, wspominaliśmy tych którzy odeszli, w tym i przyjaciółkę 
Krzyśka- prześliczną Martynę Bolanowską, imponującą niegdyś grzywą powiewających 
na wietrze włosów i cudownym uśmiechem. Niestety, nie odwiedziliśmy dzisiaj jej 
grobu, bo leży na Nowym Cmentarzu.. Doszliśmy do przepustu pod nasypem kolejowym i 
zatrzymaliśmy się na popas przy strumieniu, tam gdzie niegdyś Seweryn wykazał się 
wyjątkową wiedzą geologiczną /"strumień płynie nieprzerwanie i nie wyczerpie się z 
niego woda bo przy źródle stoi dwóch facetów i wiadrami leje wodę z kranu"/. Było 
jeszcze wcześnie, więc rada w radę- i Mecek postanowił wrócić do domu, żałując, że 
dzisiaj nie było na swej hacjendzie Jarka Szczuckiego, który ugościłby jego "chlebem i 
solą", natomiast Marcel z Krzyśkiem postanowili udać się "gdzie nogi poniosą"-w 
konsekwencji mimo błotnistych dróg i deszczu doszli żółtym szlakiem do Bydlina, skąd 
skierowali się drogą wzdłuż rzeki Słupi do Włynkowa i Włynkówka. Powoli zapadał zmrok, 
lecz nie przeszkadzało to naszym wyrypiarzom, dodało to tylko atrakcji marszowi, 
zresztą Krzysiek- który ćwiczy wiele umiejętności- ostatnio zasmakował w nocnych biegach 
/bez latarki/ i widzi w ciemnościach jak kot. Dodajmy jednak, że w odróźnieniu od i
nnych wycieczek, dzisiaj tempo marszu nie było szybkie, bowiem Krzysiek wykonywał po 
drodze całą masę zdjęć. Po dojściu do domu, Marcel sprawdził licznik- okazało się, 
że dzisiaj przeszedł aż 37 km, ale formalnie kilometraż wędrówki liczymy od miejsca 
startu do granic Słupska a nie miejsca zamieszkania poszczególnych klubowiczów- stąd 
też wpisujemy 32 km, co i tak stanowi imponującą liczbę. A za tydzień umawiamy się na 
Święto Gęsi do Swołowa. 


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY