Data: 18.01.2020r
Trasa: Jezierzyce PKP- Bukówka- doliną leśnego potoku- Swochowo- dawną trasą kolejową- 
       Siemianice- Słupsk 12 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 8

W zasadzie nic nie planowaliśmy na tą sobotę, ale zapalony piechur, Andrzej nie mógł pogodzić się 
z siedzeniem w weekend w domu i dosłownie na ostatnią chwilę zaplanował wędrówkę, po trasie niegdyś 
ulubionej przez naszego zasłużonego klubowicza, miłośnika kotów, Krzyśka Łukowca. Sobotni ranek nie 
zwiastował miłej aury, gdyż padał deszcz, na szczęście potem nieco się rozpogodziło, choć w zasadzie 
cały czas było pochmurno, to już nie padało. Rozsądny Andrzej zaplanował wyjazd dopiero o godzinie 
10:55, aby nawet największe śpiochy nie tłumaczyły się z nieobecności. Na dworcu w Słupsku pojawili się 
zatem, sam prowadzący Andrzej z Ulą, kapitan Halszka z mocną pieprzówką, Mecenas, Andrzej Jóźwiak z 
Mariolą, zaś z Główczyc przyjechały dwie Tereski. Miłą niespodzianką   było spotkanie po wielu latach z 
klubowym małżeństwem Hanią primo voto Czapla i Kubą Jankowskimi, którzy aktualnie mieszkają w Sheffield 
w Anglii, a przyjechali do Polski na chrzest swojego małego synka Juliana. W pierwszej chwili nie 
poznaliśmy Kuby, bowiem posturą przewyższał nawet barona Marka von Glowitz i mógłby odgrywać rolę 
sierżanta Garcii z filmie o Zorro, ale gawędziło się miło, szkoda, że musieliśmy wysiadać już w 
Jezierzycach, bo tyle było do przegadania.. W Jezierzycach obejrzeliśmy ślady po dawnej bazie sterowców, 
zapoznając się przy tym z informacjami zawartej w książce Marcina Barnowskiego, którą wziął ze sobą Mecek, 
po czym wyruszyliśmy w stronę Bukówki. Rzeczony Mecek ma tam klientkę, więc jako znany klubowy kpiarz i 
dowcipniś wymyślił niespodziankę. Gdy bowiem doszliśmy do przystanku w Bukówce i zatrzymaliśmy się na popas, 
pojawiła się młoda dziewczyna, która rzekła, który to z panów to Andrzej Strzykowski? Nie wykupił pan 
lekarstwa, które pan doktor przepisał.. Po czym wręczyła   zaskoczonemu Andrzejowi flaszkę wódki Finlandia.. 
Uradowany Andrzej postanowił zatem od razu zadegustować ten miły prezent. Po postoju skierowaliśmy się w 
stronę głównej atrakcji dzisiejszej wędrówki a mianowicie leśnego jaru przez który płynął strumień, w 
wielu miejscach stanowiący rozlewiska i stawy dzięki pracy człowieka i..bobrów. Trochę kluczyliśmy ale 
zawsze znajdowaliśmy w końcu właściwą drogę. Wiele razy zatrzymywaliśmy się na tzw fotostopy bo krajobraz 
zachęcał do jego uwiecznienia na zdjęciach. Polecamy obejrzenie ich w naszej galerii.. Z tego też powodu 
dość krótki odcinek trasy przechodziliśmy dość długo.. Postoje zaś były nie tylko w celu wykonania zdjęć, 
bowiem Andrzej postanowił wykończyć prezent z Bukówki.. W końcu wyszliśmy z leśnej doliny i przez pola 
doszliśmy do szosy w pobliżu Swochowa. Tam dwie Tereski zostały na przystanku czekając na przyjazd Marka, 
zaś reszta poszła znaną już trasą zwiniętych torów do Słupska a po drodze słuchaliśmy piosenek 
turystycznych na you tube..  


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY