Data: 30.05.2020r
Trasa: Ustka port- brzegiem morza- czerwonym szlakiem- ujście Orzechówki- 
       brzegiem morza- Ustka 8km
Prowadząca trasę: Ula Strzykowska
Liczba uczestników: 3

Jak można zauważyć, po przymusowej przerwie w wędrówkach, wywołanej zakazami 
związanymi z pandemią koronawirusa, organizujemy na początku wycieczki light, 
czyli raczej spacerowe, kilkukilometrowe, a na bardziej wyrypiarskie przyjdzie 
czas później. W tą sobotę niektórzy z nas wybrali się do Lęborka, bowiem Tadek 
Hippis organizował wędrówkę w okolicach Sasina. Tą miejscowość znamy bowiem 
szliśmy kiedyś tam na rajdzie Stolemy, skąd do Łeby powróciliśmy w zupełnej 
ciemności. Była przygoda.. W każdym razie okazało się,że do Sasina trzeba będzie 
przyjechać własnymi pojazdami,co absolutnie nie mogło satysfakcjonować zwłaszcza 
Andrzeja i Mecka. Z tych też względów, a także z uwagi na brak odpowiedniego 
towarzystwa, do Sasina nie wybrał się Jan Kiśluk, Wielki Mistrz Wolnej Loży 
Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, a czas ten wykorzystał na 
zabiegi rehabilitacyjne prowadzone przez dr.Zenka. Za to Mecenas i Andrzej z Ulą, 
korzystając ze słonecznej pogody, postanowili wybrać się do Ustki. Zastanawiali się 
czy ponownie powłóczyć się w okolicach tzw trzeciego mola i odwiedzić niedawno 
ponownie otwartą restaurację Krzywy Róg u Denysa, ale w końcu wybrano trasę na 
wschód od Ustki, w stronę Orzechowa. Co można nowego powiedzieć o urokach włóczęgi 
brzegiem morza, wiadomo że przyjemnie się wędruje w morskiej bryzie, wsłuchując się 
w szum fal i krzyki mew... Aby uatrakcyjnić wycieczkę, Andrzej zabrał ze sobą kilka 
flasz napoju destylowanego z owoców, smakiem i mocą mogącego się równać z tzw. 
magicznym eliksirem Panoramixa, który kupowaliśmy na festynach w Swołowie.. 
Degustowali go sowicie z Meckiem w sytuacjach gdy czujna Ula na chwilę się oddalała. 
W okolicach zejścia z ośrodka Perła, nasza trójka zeszła z plaży, z uwagi na przeciwny 
wiatr, swoją drogą dość rzadko zdarza się by wiało od wschodu  a w lesie było 
oczywiście bardziej zacisznie i można było pozbyć się części odzieży,bo słońce 
dogrzewało coraz mocniej. Po dojściu do Orzechowa nastąpił dłuższy postój u ujścia 
rzeczki Orzechówki, w celu odpoczynku, napawania się pięknym widokiem oraz degustacji 
eliksiru. Droga powrotna wiodła cały czas brzegiem morza, już z wiatrem w plecy, zaś 
dłuższych odpoczynków już nie urządzano, bowiem ludzi było coraz więcej.. Szkoda, że 
kładka nad kanałem portowym była nieczynna z uwagi na awarię, bo fajnie byłoby odwiedzić
Marcina Barnowskiego w jego Bunkrach Blüchera, no ale uczynimy to następnym razem..  


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY