Data: 06.06.2020r
Trasa: Dębnica Kaszubska- szlakiem rowerowym- most nad Skotawą- żółtym szlakiem- 
       Krępa- Słupsk 18km
Prowadząca trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 2

Po okresie zakazów związanych z koronawirusem, zorganizowaliśmy kilka dość krótkich 
wędrówek, ale na tą sobotę zaplanowaliśmy trasę znacznie dłuższą, na którą 
wybrali się dwaj doświadczeni klubowi piechurzy, jakimi są Marcel i Mecenas. Temu 
drugiemu co prawda od pewnego czasu dokuczała rwa kulszowa w lewej nodze, natomiast 
na tą dolegliwość odpowiednie lekarstwa zalecil sam Wielki Mistrz Wolnej Loży 
Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, Jan Kiśluk, który korzysta z 
opieki medycznej dr.Zenona, tak więc Mecek, zaopatrzony w stosowne znieczulacze, 
bez obaw postanowił uczestniczyć w wędrówce. Do Dębnicy dotarliśmy autobusem 
NordExpress i przed dziewiątą rano już byliśmy na szlaku. Jak wiadomo, z Dębnicy 
Kaszubskiej można wyjść żółtym szlakiem Doliny Rzeki Słupii i przejść obok elektrowni 
wodnej Skarszów, my jednak zaplanowaliśmy wędrówkę szlakiem rowerowym wiodącym po 
nasypach dawnej linii kolejowej wiodącej przed wojną ze Słupska do Budowa. Jako że 
pociąg nie wspina się pod górę, droga była równa i co ważniejsze, ubita, bo nikt 
chyba nie lubi iść po grząskim piachu.. Krajobraz stanowiły z początku lasy sosnowe, 
ale rychło się urozmaicił, pięknie prezentował się zwłaszcza kwitnący żarnowiec. 
Idąc szybkim marszem dotarliśmy do mostku nad rzeką Skotawą, urządzonym na filarach 
dawnego wiaduktu. Zasiedliśmy przy rzeczce na pewien czas, bowiem miejsce było 
urokliwe, zaś wysoki brzeg osłaniał nas przed wiatrem, który z pełną mocą dmuchnął na 
nas gdy tylko wyszliśmy z lasu na mostek. Po odpoczynku skręciliśmy za mostkiem na 
drogę z resztkami dawnego bruku, która niegdyś prowadziła z dworca do wsi Skarszów. 
Wkrótce dotarliśmy do szerokiej leśnej drogi, tam szlak rowerowy łączył się już z 
żółtym szlakiem. Na chwilę zatrzymaliśmy się przy wiacie, której nie pamiętaliśmy z 
wcześniejszych wędrówek, musiała być zatem postawiona niedawno. Po pewnym czasie 
dotarliśmy do skrzyżowania z szosą, którą idąc w prawo moglibyśmy dojść do Lubunia, 
gdzie znajduje się dobrze zachowany przedwojenny cmentarz, ale po namyśle postanowiliśmy 
iść prosto, szlakiem kolejowym, gdyż tym odcinkiem szliśmy dość rzadko. Spenetrowaliśmy 
ruiny dawnej stacyjki, obejrzeliśmy resztki dawnej rampy peronowej i szybkim krokiem 
poszliśmy dalej, śpieszyliśmy się bowiem na bazarek do Krępy, który miał być otwarty 
jedynie do godziny 13. Jedyny odpoczynek mieliśmy tylko niedaleko drogi z Kwakowa do 
Lubunia. Stopniowo zaludniło się na naszym szlaku, jest to bowiem ulubiona trasa rowerowa 
dla mieszkańców Słupska, tak więc coraz częściej napotykaliśmy rowerzystów. Robiło się też 
coraz cieplej, więc można było zrzucić polary. Po dojściu do kładki nad rzeczką skręciliśmy 
w prawo do wsi Krępa, by zrobić jakieś zakupy na bazarku. Na miejscu okazało się, że mimo 
iż do zamknięcia bazarku pozostało jeszcze z pół godziny, większość stoisk była już zamknięta. 
Zakupiliśmy jednak miód wierzbowy i wędliny. Po szybkim marszu należał odpoczynek, 
zasiedliśmy więc pod wiatą obok pałacu, Marcel delektował się piwem, zaś Mecek 
szlachetniejszym trunkiem, wznosząc toast za zdrowie jubilata Andrzeja, dzisiaj bowiem miał 
urodziny. Kilka razy kontaktował się z nami telefonicznie Lider Klubu Seweryn, niestety 
dało się wyczuć,że znów ma fazę pobudzenia i niestety wymaga leczenia. Dobrze, że mimo 
planów nie szedł z nami.. Zaczęło się nieco chmurzyć, a nawet chwilami popadało więc nadszedł 
czas na ostatni odcinek wędrówki, z Krępy do Słupska. Idąc wzdłuż szosy z powrotem weszliśmy 
na szlak a po przejściu przez przepust pod obwodnicą Słupska weszliśmy do lasu. Dotarliśmy 
w pobliże budynków szkoły pedagogicznej, a ponieważ nogi już osłabły nie było sensu 
męczyć się dalej idąc przez miasto, więc zamówiliśmy sobie taksówkę..    


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY