Data: 20.06.2020r
Trasa: Zielin- Bronowo- Zielin 16 km /przejazd pociągiem drezynowym/
Prowadzący trasę: Tomasz Ciżmowski
Liczba uczestników: 18

W każdym roku wybieraliśmy się-nieraz i po kilka razy-do Bronowa k.Barcina na przejażdżki 
drezynami po fragmencie nieczynnej linii kolejowej- na odcinku Korzybie-Zielin. Po okresie 
obostrzeń wywołanej epidemią koronawirusa, kilka tygodni temu reaktywowaliśmy wędrówki piesze, 
a teraz należało również rozpocząć przejażdżki drezynowe. Tydzień temu, w Izbicy, podczas 
rajdu "Wydma" z taką inicjatywą wystąpiło wielu uczestników, więc Mecenas skontaktował się 
z kolegami z SPKD / Słupskiej Powiatowej Kolei Drezynowej/ w celu organizacji imprezy. 
Pierwotnie wydawało się, że nie dojdzie ona do skutku, a to z braku kadry "maszynistów", a to 
z uwagi na prognozy pogody, zapowiadające deszcze i burze.. Na szczęście w piątek uzyskaliśmy 
potwierdzenie imprezy, była obawa tylko o pogodę, w ten dzień bowiem w Słupsku były ciągłe 
ulewy. Sobotni ranek był wprawdzie pochmurny i nie zachęcający do wędrówek, a tym bardziej 
do przejażdżek drezynami- być może i ta okoliczność "odstraszyła" wielu potencjalnych 
uczestników, a nadto wiadomo- tzw. "urodziny cioci Kloci czy stryjenki Pierdoci"; czyli 
rozmaite wymówki,t łumaczące nieobecność na wędrówkach. W pełni usprawiedliwiony był tylko 
Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego- Jan Kiśluk, 
który został zaproszony na zjazd Kaszubów do Pucka. Wprawdzie narzekał, że na tym zjeździe 
piją tylko wodę-jak zwierzęta- no ale wieczorem się pocieszył, dzięki wielkiej ilości 
"kroplówek" doktora Zenka. W każdym razie spośród naszych klubowiczów i sympatyków w imprezie 
uczestniczyło tylko 8 osób. Jako pierwsi pojawili się w Bronowie kapitan Halszka, Mecenas, 
kolega Mecka ze szkoły- Jurek z żoną Joanną, którzy ok 11ej dojechali tam samochodem. W 
oczekiwaniu na wyjazd pociągiem drezynowym zwiedzaliśmy Bronowo /konieczny punkt programu- 
pałac ze sklepem/ oraz degustowaliśmy pieprzówkę Halszki. W końcu pojawił się niezawodny 
"maszynista" czyli Tomek z SPKD. Z uwagi na liczbę osób, do "lokomotywy" czyli samochodu na 
kołach kolejowych została doczepiona jedynie jedna platforma, posiadająca daszek, który w 
trakcie przejazdu nieco chronił od opadającej z gałęzi deszczówki. Przydała się też łopata, gdyż 
przed Zieliniem fragment torów był zasypany piaskiem. W Zieliniu do "pociągu" wsiedli: 
akordeonista Piotr z żoną Gosią, Halinka oraz Michał Strzykowski /miał być też Andrzej, ale 
sroga Ula, przewidując konsekwencje spotkania męża z Mecenasem, surowo zakazała mu wyjazdu/. 
Jakoś zapakowaliśmy się do "pociągu" i ruszyliśmy w drogę powrotną do Bronowa. Na polach 
obserwowaliśmy pasące się sarny oraz przechadzające się żurawie. W Bronowie pożegnaliśmy się z 
Jurkiem i Joanną, którzy pojechali zwiedzać Warcino, a potem rozpaliliśmy ognisko, przy którym 
upiekliśmy kiełbaski. Aby urozmaicić czas, wystawiliśmy na tory drezynę napędzaną ręcznie tzw 
"kiwajkę", którą co jakiś czas wprawialiśmy w ruch. Pojawił się też legendarny "Piszpunt" czyli 
Piotr Rachwalski który na ten weekend przyjechał z Legnicy, a był w towarzystwie swoich córek- 
Kseni i Gai. Przy ognisku siedzieliśmy kilka godzin, dodajmy iż mimo pochmurnego dnia w ogóle 
nie padało, więc niech żałują ci którzy ze względu na pogodę "odpuścili" sobie imprezę. Autobus 
powrotny z Zielinia do Słupska mieliśmy o 16.21 więc należało pilnować czasu, wyjechaliśmy 
zatem z odpowiednim wyprzedzeniem, tak, że w Zieliniu czekaliśmy jeszcze pewien czas na autobus. 
Impreza była wielce udana, szkoda tylko, że było nas tak mało..


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY