Data: 15.08.2020r
Organizator: Słupska Powiatowa Kolej Drezynowa, Piotr Piszpunt Rachwalski, Janusz Chlib, 
             Tomasz Ciżmowski i inni

Zwykle relacje z naszych rajdów i wycieczek przedstawiają chronologicznie przebieg 
wędrówki i przygody klubowiczów,l ecz tym razem relacja będzie inna, można rzecz 
nader gorzka.. Przedstawiać atrakcje jakie się wiążą z przejazdem drezynami nie 
będziemy, bo wiele razy już gościliśmy w Bronowie. Przypomnijmy jednak, że członkowie 
Słupskiej Powiatowej Kolei Drezynowej odrestaurowali nieczynny fragment linii kolejowej 
nr dwieście dwanaście na odcinku Zieliń Korzybie i dbali o ten odcinek, w odróżnieniu 
od PKP. W wielu miejscach w Polsce tak jak w Regulicach w Małopolsce, Uhercach w 
Bieszczadach, Kolbudach na Kaszubach, w Puszczy Białowieskiej, w Kowarach i w wielu 
innych miejscach to tylko i wyłącznie siłami zapaleńców drezyniarzy oraz społeczności 
lokalnej doprowadzono do przejezdności linii kolejowych, i masowo  prowadzono przejażdżki 
drezynowe co stanowiło wielką atrakcję dla dzieci i nie tylko. Przez wiele lat nie 
przeszkadzało to nikomu, aż naraz w tym roku PKP się obudziło.. poprzez zakaz jazd 
drezynami a także w ogóle zakaz wstępu bowiem są to tereny kolejowe. Stosowny mail do 
SPKD wpłynął.. dzień wcześniej przed imprezą, co oczywiście należy traktować jako czystą 
złośliwość, bowiem wszystko było już przygotowane do imprezy. Klubowy prawnik, Mecenas, 
zapoznał się z treścią tego pisma oraz przepisami na które powołuje się PKP. Jego 
komentarz jest taki.. Przepisy są dla ludzi, a nie ludzie dla przepisów.. To co jest 
słuszne w przypadku czynnych linii kolejowych, bowiem służy ochronie ludzi, nie powinno 
mieć zastosowania w przypadku nieczynnych czy rozebranych linii kolejowych. Na nasypach 
nieistniejących linii kolejowych wiodą szlaki piesze czy rowerowe, a jeśli te drogi 
stanowią formalnie jeszcze własność PKP, możemy sobie teoretycznie wyobrazić SOKistę 
który stojąc na polnej drodze karze mandatami   pieszych czy rowerzystów..za to że weszli 
na nasyp kolejowy, na którym co prawda już nie ma szyn. Podobnie z jazdą drezynami, gdzie 
według PKP potrzebne są uprawnienia maszynisty i to nie tylko na pojazdy motorowe ale 
nawet i na rowery poruszające się po szynach na specjalnych ramach.. Czy można porównać 
rower do lokomotywy to już pozostawiamy wyobraźni decydentów kolejowych.. W każdym razie 
po uzyskaniu tej hiobowej wieści członkowie SPKD pospiesznie ściągnęli drezyny z torów 
i..wybudowali własny tor na prywatnym terenie koło szopy.. Najmłodsza i najkrótsza linia 
kolejowa w Polsce bo licząca około dwudziestu metrów.. Z naszych klubowiczów na imprezę 
wybrał się Mecenas który ok południa pojechał pociągiem do Korzybia skąd odebrał go swoim 
samochodem Piszpunt.. Najpierw pojechali oni do Wrzącej /Andrzej i Marek pamiętają nocleg 
w starym młynie/ skąd wzięli zaopatrzenie i stamtąd pojechali do Bronowa.. Oczywiście 
goście którzy zaczęli się licznie schodzić, a zwłaszcza dzieci, liczące na przejażdżki   
pociągiem drezynowym byli wielce zawiedzeni skandaliczną decyzją PKP. Postulowano by SPKD 
wystawiło PKP rachunek za reaktywację linii i utrzymywanie jej w dobrym stanie.. W pewnym 
momencie pojawiła się furgonetka z której wysiadło trzech ponurych i uzbrojonych drabów, 
czyli ekipa SOK z Gdyni, by sprawdzić czy wbrew zakazowi nie odbywają się przejazdy drezynami.. 
Nadto chcieli oni doręczyć pismo /to które dzień wcześniej było dostarczone mailem/ szefowi 
imprezy.. a paradoks polegał na tym, że nigdy nie było szefa jako takiego, bowiem imprezy 
zawsze organizowali wspólnie Piszpunt, Janusz, Tomek, Hubert, Sławek i inni.. Było trochę 
nerwowo ale i..wesoło..bowiem SOKiści żądali wylegitymowania się i na ochotnika zgłosił się..
Mecenas.. Niech do zatem ciągają za organizowanie imprez drezynowych, ha,ha.. A wracając do 
imprezy.. odbyły się przejażdżki kiwajką na nowym torze, była muzyka, piwo, grill i zabawa do 
pierwszej w nocy. Nasz jedynak, Mecek, spał w szopie z drezynami, lecz jak zwykle wstał o 
piątej rano,  rozpalił ognisko i wsłuchiwał się w odgłosy przyrody.. Rozpoczął się kolejny 
pogodny dzień.. trzeba jednak było powoli posprzątać po imprezie i zbierać się do wyjazdu.. 
Szkoda że SPKD jest zmuszona zawiesić swoją działalność aż do odwołania, do czasu zmiany 
idiotycznych przepisów przez PKP.. Przestrzegamy naszego prezesa Marka Janusewicza by 
organizując wędrówki w okolicach Główczyc uważał na trasy po nasypach dawnej linii do 
Dargolezy bo może przyjechać SOK z Gdyni i ukarać mandatami za korzystanie z terenów 
kolejowych bez zezwolenia.. A żonie Marka,Teresce  gratulujemy..Była ostatnią z naszego klubu 
która mogła przejechać się pociągiem drezynowym z Bronowa, wspólnie z ekipą samorządowców..   


Copyright © 2006-2008 KTP PTTK ORŁY