Warning: Unknown: Input variables exceeded 1000. To increase the limit change max_input_vars in php.ini. in Unknown on line 0
KRIETIES TEAM


Data: 13.02.2021r
Trasa: okolice Główczyc 5km  
Prowadzący: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 8

Z inicjatywy prezesa klubu, barona Marka von Glowitz już od wielu lat, w styczniu, 
inaugurujemy sezon wędrówkowy rajdem zwanym Żubrzym Szlakiem, odbywającym się w 
okolicach Główczyc. W tym roku ta impreza odbyła się nieco później, wiadomo, przez 
pandemię wszystko ”staje na głowie” co dotyczy również rajdów. W każdym razie po 
tegorocznych wędrówkach w których uczestniczyli w zasadzie tylko Marcel i Mecenas, 
tym razem frekwencja była większa, choć np awizowani wcześniej Ula z Andrzejem 
przestraszyli się wirusa, mimo iż Marek zapewniał, że posiada wystarczającą ilość 
”szczepionek”. W każdym razie porannym autobusem do Główczyc przyjechali Marcel, 
Mecenas, Halinka i Halszka z pieprzówką, a na przystanku przy skrzyżowaniu w 
Główczycach czekali już na nich Marek, Teresa, i druga Teresa „Florianka” zaś na 
łąkach dołączyła do nich Ela. Ktoś kto czyta tą relację, niech nie krytykuje tego że 
trasa liczyła tylko około 5km, bo była ona trudna i forsowna. Część z nas udała się 
na obchód Główczyc, a część, prowadzona przez Marka który niczym czołg przebijał się 
przez śnieg, poszła na przełaj do lasu, grzęznąc nieraz i po kolana w śniegu. W lesie 
było już przyjemniej, od razu Marek pokazał nam okaz żubra którego wczoraj upolował, 
tak więc postój był wskazany. Idąc przez las w stronę Skórzyna, skręciliśmy na polną 
drogę w prawo, tam szło się lepiej, bowiem po koleinach pozostawionych przez traktor. 
Przejaśniło się też i spoza chmur wyszło słońce, dodajmy, że pogodnie było do końca 
dnia. W Główczycach spotkaliśmy się z grupą Tereski i wspólnie podążyliśmy na metę 
czyli do hacjendy „U Benka” gdzie już mały Marcinek rozpalił grilla. Panie udały się do 
domu, ale panowie woleli biesiadować w plenerze. Była grochówka, kotlety schabowe, 
oscypki oraz oczywiście produkty żubrze oraz Amundsen. Dyskutowaliśmy o utworzeniu koła 
turystyki kwalifikowanej w Główczycach i  nazwą tego koła.. Nie zaakceptowaliśmy takich 
nazw jak „Główczynianki” czy „Stare Prukwy”, oczekujemy zatem na propozycje.. Może, tak 
jak nazwa dzisiejszego rajdu „Główczyckie Żubry”? Doczekaliśmy się też telefonu od samego 
Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, Jana 
Kiśluka, który był bardzo smutny, gdyż bardzo chciał do nas przyjechać ale Tadek 
"Roszpunka" miał inne plany, tak więc nikt nie mógł Janka przywieźć.. Z depresji mógł wyleczyć 
Janka jedynie niezawodny doktor Zenek ze swymi kroplówkami i szczepionkami z Finlandii, więc 
Janek niecierpliwie na niego czekał, ale pokrzepił nas słowami nadziei.. Posiadówka przy 
grillu trwała dość długo, aż w końcu zrobiło się nieco chłodno, więc panowie przenieśli się 
na werandę do domu gdzie biesiada trwała nadal, zwłaszcza, że pojawili się nowi goście, 
GODNI CZEgoś więcej niż tylko łyka zwykłej wody.. Aż w końcu nadszedł czas odjazdu..